dzisiaj krótki wpis


Dzisiaj nie mam okazji na rozpisywanie się, bo mam rano bardzo mało czasu, a jeszcze przed wyjściem  do pracy chcę zamieścić mój blog.
Dzisiaj od rana powtarzamy z Mią rolę Dorotki, bo dzisiaj jest próba generalna, biedne dzieci będą siedziały w MCK od 9 rano do 9 wieczór, a już jutro przecież ich  występ. Tak więc już od rana powtarzamy z Mią tekst, gdyż widać, że troszkę już ją trema trzyma i nie jest pewna, czy wszystko pamięta.
Oj, oczywiście nic się nie stanie, gdy się w jakimś momencie zapomni, przecież to jest dziecko, a nie dorosły aktor, którym też czasami może się coś pomylić. Na pewno będzie ktoś, kto im będzie podpowiadał, a z tego co wiem, to czasami wystarczy jej szepnąć tylko jedno słowo i w momencie Mia łapie cały  duży fragment swojej roli.
Pamiętam moje występy jako dziecko w teatrze, więc poradziłam jej, że gdy wejdzie na scenę ma zapomnieć, że tam po drugiej stronie siedzą ludzie, ma mówić swoją rolę tak, jak ją mówiła w czasie prób do mnie, czy na próbach w szkole. W każdym bądź razie nie może się stresować.
Jeszcze nie wiem na pewno, czy dam radę pójść na ten występ, czy Tomek zdążył dla mnie zarezerwować bilet wstępu. Bardzo bym chciała oczywiście, bo wsadziłam w tą naukę tekstu Mii całe swoje serce, ale w najgorszym razie, podobno jej występ ma być filmowany, więc zobaczę ją na płytce CD, chociaż to przecież nie to samo.
Ale nie uprzedzajmy faktów, może jednak Tomek o mnie pamiętał?

Co do mojej łazienki, nadal nic się ciekawego w niej nie dzieje,  podobno najwcześniej przyjdą remontować ją w czwartek (przy dobrych układach), chociaż obiecywali remont już od wczoraj, co przekłada się na to, że nadal nie mam kabiny prysznicowej i nadal myję się w miedniczce. Jak długo wytrzymam, nie wiem, ale to podobno nie jest w tej chwili najważniejsze. Zależy jak dla kogo, bo dla mnie jednak jest to okropne utrudnienie, czuję coraz większy życiowy dyskomfort, ba czuję nawet zagrożenie, jakby ktoś na mnie czyhał, ale to nie może być przecież prawda. Co innego obcy właściciel, co innego „swój” właściciel, chociaż może właśnie to, że swój tak robi, bardziej mnie boli. Nie zasłużyłam sobie na takie traktowanie, tym bardziej, że z płacenia czynszu zawsze wywiązuje się w odpowiednim czasie i nie mam żadnych zaległości. O moje mieszkanie dbam i nie doprowadzam go do ruiny, chociaż przyznać trzeba, że generalny  remont w tej łazience nigdy nie był przeprowadzony, ale wcześniej współwłaścicielem była moja siostra, a po jej wyprowadzce po prostu nie było mnie po prostu stać na taką inwestycję.
Już teraz rozumiem, gdy lokatorzy skarżą się na właściciela kamienicy, który po prostu zamyka wodę, prąd, czy gaz i nic, nie interesuje go wcale, jak lokator ma  w takich warunkach egzystować. Czyżby i mnie podobny los spotkał? Może nie, chociaż…….
Chociaż podczas prób moich negocjacji z właścicielką usłyszałam ostrzegawczy głos: jak nas zalejesz to…….
Nie jestem ani głupia, ani tym bardziej złośliwa i kąpać się  i zalewać sąsiadów nie będę, ba, nawet nie zamierzam, ale moja cierpliwość i moje nerwy codziennie narażane są na szwank, a ja po prostu jestem w tej nierównej walce skazana niestety  na porażkę. Ja nic nie mogę, inni i owszem.
Jedyne co, to mogę się tylko pożalić na moim blogu, wierząc może w jakiś tajemniczy sposób mój głos wołającego na puszczy jakoś dotrze do odpowiednich uszu. Dzisiaj już jestem przecież szósty dzień bez wody……… Ile jeszcze można tak wytrzymać?

Burza z przedostatniej nocy przyniosła lekkie ochłodzenie, a nawet powiedziałabym, że wczorajsze popołudnie było wietrzne i chłodnawe.
A dzisiaj też nie jest tak wspaniale, jakbym chciała, cóż, już pisałam, że po chudych latach przychodzą kiedyś te bardziej tłuste.

To miał być krótki wpis, a tu się jakoś tak rozpisałam i rozrzewniłam w dodatku.
Ale jak śpiewał ongiś Sthur „czasami człowiek musi, inaczej się udusi. U…………..”
Co prawda on nawiązywał do śpiewania, ja do czegoś innego, ale jakie to ma znaczenie? „U……….”

To tyle, idę dalej się z Mią uczyć. Fajnego dnia, może te chmury gdzieś sobie dzisiaj jednak znikną??