Jak ja lubię, gdy piękne nas rano powita słonko. Od razu człowiekowi lżej na duszy i nawet wtedy remonty nie są straszne 🙂
Tym razem remontują drugi pion kanalizacyjny, myślę, że dzisiaj z tym się uporają.
Na szczęście mnie nie będzie w domu i nie będę musiała się borykać z brakiem wody, gdy już przyjdę do domu, woda powinna znów być włączona.
W każdym bądź razie, prawie bladym świtem dokonałam porannej toalety i teraz aż do wieczora mam spokój.
Mogę cieszyć się pięknym słonkiem, a u nas na Żabińcu jest jego pod dostatkiem, zawsze tam tak pięknie świeci , opierając się o ściany budynku.
Będę mogła wiecznie ostatnio zmarznięte kości nareszcie ogrzać do woli.
Są już wyniki matur moich „podopiecznych”, czyli Matyldy i Darii i jakoś dziwnie jestem spokojna, że obie dostaną się na tą wyśnioną przez siebie medycynę, z tym, że pewnie jedna z nich nie będzie studiować w Krakowie. I tak sobie pomyślałam, że na przykład w USA jest to całkiem normalne, że na studia dzieci wyjeżdżają gdzieś daleko od domu i zaczynają swoje własne życie, co nie oznacza, że się od swoich rodzinnych korzeni odżegnują, prędzej, czy później do domowych korzeni powracają. A zresztą co to jest te 6 lat?, będzie jak z bicza strzelił.
Ale jeszcze na ostateczny werdykt musimy poczekać tak mniej więcej do połowy lipca, wtedy wszystko już będzie wiadomo.
Trzymam za obie moje dziewczyny mocno kciuki i jestem z nimi całym swoim sercem.
A poza tym nic nowego ” na działkach” nie słychać.
W polityce, jak to w polityce, każdy walczy o swoje, lepszymi, czy gorszymi, prawymi, czy brudnymi sposobami i tak nam już do października pozostanie.
Ale się tym nie przejmujmy, grunt, że przed nami piękny letni czas.
Wszystkiego dobrego więc życzę i do zaś.
