Bardzo ważna data

Dwadzieścia parę lat temu na świat przyszła taka malutka kruszynka – Kamila, która dzisiaj obchodzi swoje kolejne urodziny.
Pamiętam ten dzień, gdy się urodziła i wielką radość w moim sercu uczyniła, pamiętam, gdy kilka dni potem wróciła do domu, była taka wątlutka, chudziutka i dopiero dochodziła do siebie po kroplówkach, które w szpitalu dostała, że trzeba było ubierać na usta maseczkę, żeby Jej przypadkiem nie zarazić.
Ale na szczęście szybko wszystkie niedomagania pokonała i miałam sporo czasu, by się Nią nacieszyć, gdy Magda szła na uczelnię, a ja się malutką Kamilką wtedy opiekowałam.
Bałam się tylko, że Ona jest wciąż taka mała, taka chuda, więc w skrytości przed rodzicami zawsze dodawałam Kamilce dodatkową butelkę kaszki, bo wydawało mi się, że dopiero wtedy nabierze sporo siły. Owszem, siły nabierała i ciałka też, ku zdumieniu rodziców, czemu tak szybko Kama na wadze przybiera. Dopiero, gdy wydało się, kto jest sprawcą „nadwagi” dziecka, nieźle mi się od rodziców Kamili oberwało. No, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło, Kamilka rosła jak na drożdżach, a dzisiaj wyrosła z niej wspaniała i mądra dziewczyna. Ale chyba jakaś cząsteczka z tego niefortunnego, dziecinnego dokarmiania w Niej pozostała, bo Kamila wciąż walczy ze swoją wagą, chociaż uważam, że całkiem niepotrzebnie. Owszem, można, a nawet trzeba uważać na to co się je, ale bez przesady.Tym bardziej, że Kamila prowadzi bardzo aktywny tryb życia, biega, jeździ na rowerze, pływa, więc nadwaga raczej nigdy Jej nie zagraża.
A dzisiaj tutaj w blogu raz jeszcze składam Tobie Kamilko najlepsze urodzinowe życzenia: bądź zawsze sobą, bądź radosna i szczęśliwa i uśmiechaj się do życia, bo wtedy i ono będzie się do Ciebie uśmiechało.

Dzisiaj jest też inna, już raczej bardzo smutna, szósta rocznica strasznego wypadku samolotowego, w którym straciło życie 96 osób z polskiej elity z Prezydentem Polskim na czele. To był ciężki dzień dla wszystkich Polaków, okrył żałobą nas wszystkich i dzisiaj pochylam głowę nad tą tragedią, chociaż wciąż powtarzam, że ta tragedia zupełnie bez sensu wykorzystywana jest nadal do celów politycznych, przez co nie jest ona godnie obchodzona, nie zasługuje sobie w niczym na taką polityczną hucpę. Łączę się dzisiaj w bólu ze wszystkimi członkami Rodzin osób, którzy zginęli wtedy w tej strasznej katastrofie i którzy zapewne w cichości swojego serca, swojej wciąż łkającej z bólu duszy rozważają ten tragiczny dla nich dzień.
Niech wszyscy, którzy wtedy zginęli, jak również i inni , którzy stracili życie w innych wypadkach, nie tylko samolotowych, spoczywają w spokoju.

Od rana dzisiaj prześladuje mnie pech, nie wiem dlaczego nagle „wysiadł” mi glukometr, dotąd nie miałam z nim kłopotów, dzisiaj nagle zaczął mi się  na nim wyświetlać Error.
Chyba znów będę musiała sobie kupić nowy aparat do pomiaru cukru, tym bardziej, że obecnie nie zażywam już żadnego przeciw cukrzycowego leku i kontrola cukrów jest więc teraz bardzo ważna, muszę cały czas trzymać rękę na pulsie, chociaż o to też dba i mój żołądek, bo całkowicie przestał tolerować słodycze.
Głównie nie toleruje żadnych ciast, jest mi po nich niedobrze i niestety nie tylko, czasami gorzej się taka nietolerancja pokarmowa dla mnie kończy….. Ewentualnie raz na jakiś czas mogę zjeść jakiś malutki kawałek czekolady, najlepiej gorzkiej, bo ona jest najmniej szkodliwa, gdyż zrobiona jest głównie z kakao, bez tych różnych szkodliwych dodatków.
 Podczas pobytu w szpitalu zjadłam całkiem mały kawałek szarlotki, niestety potem ją odchorowałam. Proszę, jakie mam mądre brzusio, wie, czego mi nie wolno jeść 🙂

Dzisiaj mamy kolejny zapłakany i dżdżysty poranek, aż wierzyć się nie chce, że jutro ma radośnie nas powitać  wiosenny poniedziałek.
Ale taka jest właśnie kwietniowa aura, wszak nawet przysłowie mówi : Kwiecień plecień, bo przeplata trochę zimy, trochę lata.
A więc życząc wszystkim miłego niedzielnego odpoczynku mówię głośno : byle do jutrzejszej wiosny!!!