Jak minął dzień?

 

 

Jak minął dzień? Jak ci się dziś pożyło?
Jak minął dzień? Czy ci się coś skończyło?
Czy może dziś coś się zaczęło Ci, kto wie?
Jak minął dzień? Jak minął dzień dzisiejszy?
Jak minął dzień? czy warto się obejrzeć,
Czy z dala mu zawołać: żegnaj dniu!

Oczywiście mówię o dniu wczorajszym, dniu, w którym udało mi się jednak przekroczyć barierę lat 66, jako  jednej jedynej z mojego Rodzeństwa.
A jak ten czas urodzin mi  minął? Naprawdę bardzo, bardzo miło.
Tak jak sobie zażyczyłam, był to piękny i słoneczny dzionek, no może czasami z nieco chłodnawym wiatrem, ale i tak prawie cały czas udało mi się siedzieć przy otwartym oknie i co ciekawe, wcale nie zamarzłam. Co prawda trochę psikałam nieco, musiałam i nos w chusteczkę wkręcać, ale nie skończyło się to na szczęście wielkim katarem, najwyżej co, leciusieńką niedrożnością organu powonienia, co do choroby raczej zaliczać nie można. Ot taka niewinna przypadłość.
No, ale od początku. Od samego rana zaczęły do mnie napływać i drogą telefoniczną i drogą elektroniczną urodzinowe życzenia, w postaci licznych wpisów na Face Booku, w blogu, a także otrzymywałam maile z życzeniami i piosenki urodzinowe. Było to naprawdę miłe, a do wieczora na Face Booku było już wpisów dobrze ponad 50.
Jakie to miłe wiedzieć, że tyle osób dobrze mi życzy, zresztą i vice versa i ja tez mam dla Nich wiele serca i dobrego słowa.

Ale nie tylko same życzenia były w tym dniu dla mnie radością. Już skoro świt dostałam od Reni i jej dzieci Gabrysi i Filipka piękne tulipanki z motylkiem.
Około godziny 15.00 przyszedł zapowiedziany wcześniej V.I.P , od którego prócz urodzinowego całusa dostałam śliczny bukiecik colanche.
A potem dostałam jeszcze żółte, piękne tulipany (całe naręcze) od Moniki, a wieczorem od Diany i Ksawera śliczny bukiecik kolorowych kwiatków, a od Poli i Julki trzy flakoniki lakieru do paznokci: bladoróżowy, srebrny i złoty. Teraz nie wiem, który kolor mam najpierw zastosować, więc pewnie każdy paznokieć wymaluję w kolejnych po sobie barwach, będzie ciekawiej :-).
No ale powróćmy do wizyty V.I.P-a – „potraktowałam” Go jarzynkami gotowanymi na parze, nie wiem, czy rzeczywiście Mu smakowały, czy tylko nie chciał zrobić przykrości solenizantce i stwierdził, że były znakomite. Oczywiście nie tylko jarzynki podałam, było tez i udko z kurczaka, ale pieczone bez tłuszczu, tylko w rękawie, a więc też dietetyczne, przynajmniej nie tłuste.
Potem było może ciut mniej już dietetycznie, bo do kawy rozpuszczalnej z zagęszczonym mlekiem podałam moje ulubione lody Grycana, miętowe z czekoladą, bo te według mnie są najlepsze.
Ale trochę z okazji urodzin można było „zgrzeszyć” – nieprawdaż?.
A potem siedzieliśmy sobie i rozmawiali, czasami coś tam w internecie posprawdzałam,  bo jak to mawia V.I.P. – ja bez internetu żyć nie mogę  :-).
Czas więc zleciał nam bardzo miło i bardzo szybko, aż mój gość podjął już decyzję o swoim powrocie do swojego domu. Trudno, pomyślałam, jeszcze będzie okazja, może nawet nie jedna, by znów mile spędzić popołudnie.
Jak pisałam wcześniej, wieczorem odwiedzili mnie jeszcze Diana i Ksawer.
Reasumując, to był naprawdę bardzo udany urodzinowy dzionek.

A dzisiaj mamy już 23 dzień kwietnia, w którym swoje Imieniny obchodzi Jerzy i Wojciech.
To są dwa dosyć popularne imiona i myślę, że któryś z solenizantów znajdzie chociaż moment, by odwiedzić mój blog i odebrać swoją różę i życzenia, zdrowia, które jest każdemu niezbędne, szczęścia i radości nie tylko w odświętne dni, ale i w te normalne, powszednie, sporo miłości i poczucia zadowolenia z Najbliższych w Rodzinie i Przyjaciół i na osłodę troszkę kasy, bo bez niej ani, ani, po prostu nie da się żyć, ale nie  tak wiele, by się od razu poprzewracało im w głowach i stracili z tego powodu rozum, ale, żeby mieli na bieżące wydatki i lekki  zapasowy margines na nieprzewidziane wydatki i na niewielki FUN.
A tak w ogóle życzę Im wszystkiego najlepszego, tego, o czym Oni sami najlepiej wiedzą i chcą, by się to właśnie spełniło.
Hej Drogie Jureczki i drogie Wojtusie, niech Wam się wiedzie!!!!!!

Dzisiaj zapowiadali piękną sobotę, słoneczną i w miarę ciepłą sobotę, to dobrze, bo trzeba pomyśleć o jakimś spacerku i oczywiście trzeba nadać Lotka, bo dzisiaj znów jest spora kumulacja, aż 12 milionów !!!! Może tym razem mi się uda???

Życzę wszystkim zatem pięknej soboty, a grającym  Lotka sporej wygranej, a może jednak nie, bo potem dla mnie nie wystarczy????