wczoraj każdy był Amerykaninem

No to mamy nowego PREZYDENTA USA !!!
My mamy? poniekąd też, chociaż niekoniecznie dla dobra Polski jednoznacznie się to przemieni, o ile oczywiście nie zmieni się podejście naszej władzy do nowej sytuacji, może tylko na tyle, że Polscy zrozumieją, że warto walczyć o prawdę, o praworządność, o zgodę i o porozumienie.
Amerykanie to zrozumieli, no może jeszcze nie wszyscy, niektórzy są nadal pod wpływem mistrza populizmu – Trumpa, który bez najmniejszego oporu wykorzystuje łatwowierność swoich wyborców, niektórzy są tak w swoich przekonaniach umocnieni, że dla jakiejś wyimaginowanej idei wodza potrafią łamać prawo, narażając siebie na karną odpowiedzialność, ale większość Amerykanów zrozumiało, że nie tędy jest droga do świetności, dobrobytu, że w mrzonki nie warto wierzyć, bo zwykły przeciętny śmiertelnik daleko na nich nie zajedzie, że jest to tylko bezczelne ich wykorzystywanie przez jednostkę, której podstępem udało się najwyższe stanowisko uzyskać.
Bo jeżeli popatrzymy na wybory sprzed 4 lat, wybór Trumpa na prezydenta był bardzo problematyczny.
Może dlatego, znając nieczyste metody dojścia do władzy, tak lekko oskarżał o to swojego następcę?
Fakt, nowy prezydent jest troszkę w zaawansowanym wieku i wydaje się, że nie będzie za wiele miał okazji do radykalnych zmian, ale pierwsze primo: odsunął od władzy tego wichrzyciela Trumpa, który Stanom raczej więcej szkodził niż pomagał w rozwoju, a po drugie primo, mam takie wrażenie, że jego prezydentura jest przejściową, jest przygotowaniem do powołania w bliższej, lub dalszej przyszłości na to stanowisko bardzo energicznej i stanowczej Kamali Harris.
No dobrze, ale kiedy podobne konkluzje dotrą do Polaków????
Wszak podobno jesteśmy mądrym narodem, potrafimy się w chwilach zagrożenia państwa jednoczyć w walce o słuszność.
Pechem dla Polski jest to, że i tutaj w Polsce j mamy takiego własnego, prywatnego Trumpa, który otoczył się zgrają sobie podobnych populistów, na tyle wiernych, że za pieniądze zrobią wszystko, ale na tyle głupich, nierozgarniętych, że nie są zdolni władzy wodzowi odebrać, nie są żadnym dla Kaczyńskiego zagrożeniem.
Przynajmniej było tak do niedawna, teraz sytuacja się nieco zmieniła, od czasu do czasu ktoś z podrzędnej prawicowej frakcji próbuje swoje zęby i pazury ostrzyć, co prawda jeszcze nie ma na tyle siły, aby być zwycięzcą, ale nie mniej przysposabia wyraźnie już osłabionemu Kaczyńskiemu sporo kłopotów.
Ale jedno trzeba im przyznać, gadkę mają niezłą, a łżą jak z nut i to im się wciąż niestety jeszcze udaje.
Ale przyjdzie kryska na Matyska, Amerykanie rozprawili się z Trumpem, my damy radę Kaczyńskiemu i jego bandzie !!!!
To tylko jeszcze kwestia czasu, ale coraz więcej ciemnych chmur nad tą formacją się rozpościera, a teraz, gdy stracili jeszcze tak ważnego poplecznika, jakim był Trump, na którym mogli się wesprzeć, zaczyna się dla nich naprawdę niełatwy czas, tym bardziej że układ sił polityczny na świecie też ulegnie zmianom i populiści niestety będą musieli swoje skrzydła zawiązać na supełek.
Ale sami sobie są winni, postawili po prostu na trefnego konia i gonitwa musi być przegrana.

Tak wiec całe wczorajsze popołudnie spędziłam przed telewizorem, oczywiście oglądałam TVN-24, bo jak znam życie, jeżeli nawet pisowska szczujnia, czyli TVP, cokolwiek ze zdarzeń z Waszyngtonu pokazywała, to na pewno robiła to w bardzo okrojonej i bardzo propagandowej formie, albowiem każdy pisowiec, począwszy od wodza, skończywszy na pośledniej wartości członków tej partii , czyli tych biernych, ale wiernych, jednak tej niespodziewanej dla nich zmiany nie spodziewali się, a dla nich, zresztą podobnie jak i dla innych populistów z różnych krajów, to prawdziwy grom nieba.
Muszę przyznać, że mimo, że forma tej całej imprezy zaprzysiężenia nowego prezydenta i nowej pani vice – prezydent z powodu epidemii i z powodu ewentualnego terrorystycznego zagrożenia była bardzo okrojona, nie było na przykład tych tłumów, które zazwyczaj wiwatują na cześć nowego prezydenta, jednak i tak miała ten iście amerykański rozmach, który zawsze takim momentom towarzyszy.
Najbardziej podobało mi się wykonanie przez Lady Gagę amerykańskiego hymnu narodowego, zresztą ich sam hymn zawsze mi się podobał, ma w sobie coś, co powoduje wzruszenie, a nawet wzbudza spore emocje, ale ten wczorajszy hymn w wykonaniu artystki był wprost niesamowity, śpiewała go z taką pasją, z pełnym oddaniem, że wywarło to na mnie i pewnie nie tylko na mnie niesamowite wrażenie.
Tak wiec wczorajszy dzień zakończyłam bardzo emocjonalnie, chociaż i tak udało mi się tak wymanewrować telewizyjnym programem, że trzy moje ulubione seriale, czyli „Klan”, „Na dobre i na złe” i „Na sygnale” też udało mi się oglądnąć.
Co prawda mogłabym te seriale potem oglądać na TVP – VOD , ale denerwują mnie tam te występujące tam reklamy, nie dość, że są zamieszczane na początku serialu i w dodatku przez dość długi czas (przeważnie jest zamieszczonych 6-7 reklam), to jeszcze w trakcie trwania serialu jest on kilkakrotnie tymi reklamami przerywany, w dodatku tak nieudolnie, na przykład w trakcie jakiejś rozmowy, tak że trudno potem znów szybko złapać sens tej sceny.

A za oknem wstał słoneczny czwartkowy poranek i temperatura nawet jest na plusie.
Bardzo dobrze, bo przynajmniej bałwany zaczną topnieć.
Chociaż widziałam wczoraj na Face pięknie ze śniegu ulepionego psa.
Ludzie to jednak mają fantazję, czasami ze śniegu, czasami z piasku potrafią wyczarować naprawdę piękne rzeźby.

Miłego czwartku, słonka wiele życzę i uśmiechów też 🙂

specjalnie dla Uleczki róża w zimowej oprawie

No przecież środę kolejną mamy!!!!
I to całkiem zimową środę, chociaż podobno przychodzi już pomału ocieplenie, ale potem znów ma nam podobno śniegu od nowa napadać.
HALLO URSZULKO, JESTEŚ TAM??????
Mam nadzieję, że Cie już całkiem nie zasypało!!!
Ciesz się tymi zimowymi porankami, bo śnieg też (podobno) radość przynosi, ale uważaj na siebie, bo to jest czas, gdy najłatwiej się jest przeziębić i potem niestety trzeba ten czas w łóżeczku spędzać.
Ja wiem, Ty nie lubisz bezruchu, spacery to pasja Twego życia, ale w zimie umiar trzeba umieć utrzymać nawet w spacerkowaniu.
Życzę Ci zatem miłych jeszcze wciąż zimowych dni, a potem………. przyjdzie czas na bieganie z kijkami, słoneczne spacery w miłym swoim koleżeńskim gronie.

Trzymaj się cieplutko !!!!!

Dzisiaj nasze oczy kierują się za Ocean, do USA. gdzie będzie zaprzysiężony nowy, demokratyczny prezydent Joe Biden.
Rozpocznie on nowy etap polityki nie tylko w USA, ale mam nadzieję, że teraz świat otworzy oczy na to, że populizm i prawicowy ekstremizm, którego wyznawcą był poprzedni prezydent USA Donald Trump, nie jest dobrym kierunkiem dla narodów, że trzeba wrócić do korzeni demokracji, która jest bardziej sprawiedliwa i przynosząca pozytywne zmiany, a kult jednostki, która swoje „widzimisię” stawia ponad dobro narodu musi być ujarzmiony.
Na pewno są kraje, w tym niestety Polska, którym taka zmiana wcale się nie podoba, albowiem bardzo komplikuje ich własne, często brudne interesy, a teraz będzie musiała podporządkować się nowym porządkom, bowiem nie będzie już zgody na prowadzenie ich nieczystej polityki, a niestety poprzez wspólne interesy będzie niejako z takim sposobem prowadzenia polityki związana.
Jestem pełna nadziei, ze zmiany, które nastąpiły w USA będą dobrym początkiem zmian w naszej polskiej rzeczywistości, a ZŁO, które Kaczyński rozumie całkiem opacznie niż pozostali, poza pisowscy Polacy rzeczywiście będzie z naszego kraju na zawsze przegnane.
Może i polskie społeczeństwo podobnie jak to amerykańskie dojrzeje do sztuki prawdziwego rozróżniania zła od dobra.

A jeszcze smutna dla mnie i nie tylko dla mnie wiadomość: dzisiaj w nocy zmarł Andrzej Pudel Bieniasz.
Może nie byłam fanką tego typu muzyki, pewnie jej nie rozumiałam, ale Andrzeja znałam od zawsze, był bardzo zaprzyjaźniony z moją Rodziną, szczególnie On jak i Jego żona, córka, syn zaprzyjaźnieni byli z Moniką, tak więc często odwiedzali nas w mieszkaniu na Smoleńsk, gdy tylko byli w Krakowie, bo od dłuższego czasu przenieśli się do Krynicy Górskiej, chociaż własnie z Krakowem byli sercem bardzo związani, tu Andrzej założył zespół Pudelsi i odnosił wraz ze swoim zespołem spore sukcesy.
O jego strasznej chorobie wiedziałam już od pewnego czasu, ale miałam nadzieję, że uda Mu się ją pokonać, tym bardziej, że był niezwykle silnym i zdecydowanym Człowiekiem.
Niestety choroba była nieubłagana i niepokonana.
Żegnaj Pudel, bardzo mi jest smutno, że taka wiadomość przyszła do mnie dzisiejszego poranka.
Znów jakaś cząstka mojego życia gdzieś odfrunęła…..

Życzę Wszystkim miłej i wciąż jeszcze zimowej środy. Cieszy mnie tylko, że dnie wyraźnie stają się co raz dłuższe, a ja już marzę o chwili, gdy będę mogła sobie usiąść na ławeczce w moim ukochanym Parku
Już nie długo, coraz bliżej……

trochę mniej zimowo

Na szczęście mróz trochę zelżał i co prawda rano jeszcze było minusowo za oknem, ale już nie tak strasznie jak w poprzednich dniach.
Ale chodniki nadal są zaśnieżone, więc raczej nie wychodzę na zewnątrz, boję się upadku, bo złamanie nogi, a jeszcze gorzej biodra, byłoby dla mnie ( i nie tylko dla mnie, ale i dla Rodziny, dla której stałabym się kłodą u nogi) strasznym nieszczęściem, Niestety tak mają starsze i do tego nie całkowicie sprawne osoby, często taki niekontrolowany upadek kończy się zazwyczaj jakimś złamaniem
Ale mam wspaniałą Rodzinę, na której zawsze polegać mogę, na przykład poprosiłam moją Kochaną Darusię o pomoc w zakupach i która zapasy żywieniowe na najbliższy tydzień do domu mi dzisiaj przyniesie.
Nie chcę za bardzo Rodziny wykorzystywać, najlepiej czuję się, gdy jestem samowystarczalna i tak staram się właśnie zachowywać, ale czasami są takie sytuacje, że o pomoc muszę poprosić.
Wiem, to nie wstyd, ale zawsze człowiek ma jakieś psychiczne opory.
Całe szczęście, że mam kogo o pomoc prosić, bo są osoby podobnie samotne jak ja, ale są w gorszej sytuacji, bo nie mają koło siebie w pobliżu nikogo bliskiego , a jeszcze gorzej jest wtedy, gdy nawet ta najbliższa rodzina, czyli własne dziecko odmawia pomocy, wymigując się brakiem czasu, a niestety bardzo często się o tym słyszy.
Wiem, czasy są takie, że człowiek zawsze jest zabiegany, gdzieś się spieszy, a potem jest i nawet zmęczony po całym dniu takiej bieganiny, ale takie osoby często nie zdają sobie sprawę, że gdzieś tam niedaleko czeka starsza, ale bliska nam osoba, której trzeba pomóc, albo do której trzeba się uśmiechnąć, trzeba ją przytulić, zatelefonować do niej, by chociaż przez telefon usłyszała głos, na który wyczekuje, jeżeli już całkowicie nie ma się czasu na częste odwiedziny, by usłyszała te słowa, na które często czeka „Kocham Cię”
Tak niewielkie to słowa, ale jakiej za to są dużej wagi, ile promieni radości mogą wnieść w szare życie starszej osoby…….
Jak pisałam, ja nie mam takich dylematów i zawsze mi ktoś chętnie pomaga, po prostu jestem szczęściarą.
Podobno na czyjąś miłość trzeba sobie zasłużyć, ale nie wierzę, że te porzucane i zapomniane przez swoje dzieci matki takiej miłości kiedyś swoim pociechom nie dawały, może czasem nieudolnie, były zbyt surowe, ale na pewno swoje dzieci kochały, chociaż pozornie nie do końca je okazywały Niestety zbyt rozwinięty egoizm często jest podstawą tragedii takich rodzin, a to się niestety później w przyszłości odbija na odczuwaniu tej bolesnej starczej samotności.
Trzeba pamiętać, że czas jest nieubłagany i kiedyś te osoby, które teraz nie mają czasu dla kogoś bliskiego, też będą stare, chore, będą także odczuwać ten ból nieznośnej samotności i bezsilności.
Bo taka jest kolej rzeczy, dzisiaj Ty pomagasz mi, a kiedyś będzie ktoś, kto będzie pomagał Tobie.
Tylko potem okazuje się, że ta zmiana pokoleń nastąpiła szybciej, niż tego się spodziewaliśmy.
Przyznam się, że często denerwuje mnie fakt, że należę już do tej grupy senioralnej, dusza ciągle czuje się młoda, ochotna do życia, ciało często odmawia jednak posłuszeństwa, często jest ograniczona, niektórzy ten fakt odczuwają wcześniej, inni później, ale kalendarz niestety jest nieubłagany, czas szybko ucieka……. każdego kiedyś dopadnie……..

Wczoraj zmarła Legenda moich czasów, wspaniała Królowa polskich piosenkarek lat 50 – 60 – tych Maria Koterbska. Któż nie pamięta Jej „Parasolek”, „Karuzeli”, czy „Serduszko puka w rytmie cza-cza”, czy wielu innych jeszcze melodyjnych przebojów.
Dożyła pięknego wieku 96 lat , pozostanie w historii polskiego piosenkarstwa jako Królowa Swinga, Legenda wspaniałych czasów prawdziwych wspaniałych szlagierów, które szybko przyswajane i śpiewane były przez prawie wszystkich Polaków, bo kiedyś te wszystkie piosenki były takie melodyjne, a dzisiaj są niestety same takie typu ŁUBU — DUBU, które często trudno nawet odtworzyć.
Cóż, odeszła następna Prawdziwa Artystka mojej epoki, smutne przemijanie……..

A jednak udaje mi się czasami dokonać wpisu bez jakichkolwiek politycznych wkrętów, ale żeby nie było tak do końca sielsko, właśnie słyszę w TVN 24, że przestrzegają ludzi przed nadmiernym wychodzeniem z domu, szczególnie w takich dużych miastach jak Kraków, Warszawa , Olsztyn bowiem w tych miastach jest fatalna jakość powietrza i smog wprost dusi potencjalnych spacerowiczów.
Dlatego dzisiaj nie namawiam do spacerków, musimy poczekać z nimi na lepsze czasy, takie wolne od smogu, od Covida- 19 i od…Pisu (a jednak nie mogłam się powstrzymać !!!!), bo każda z tych wrogów naszej rzeczywistości jest bardzo niebezpieczna dla naszego zdrowia i tego fizycznego i tego psychicznego.
W każdym bądź razie dzisiaj jest trochę lepszy dzień, niż ten wczorajszy, bo okazało się, że każdy trzeci poniedziałek stycznia ogłoszony został najsmutniejszym, najbardziej depresyjnym dniem roku.
Naukowiec Cliff Arnall rzekomo wyznaczył ten dzień przy użyciu wzoru matematycznego uwzględniającego m.in. pogodę (krótki dzień, słabe nasłonecznienie), psychologię (pierwsze znaki niedotrzymania postanowień noworocznych), ekonomię (nadszarpany budżet wywołany przez zakupy świąteczne), ale też kilka niepoliczalnych zmiennych (motywacja). Choć większość matematyków pukało się w głowę, to Arnall konsekwentnie utrzymywał, że Blue Monday to wypadkowa prawdziwych wyliczeń. Wyznaczył nawet „najweselszy dzień roku”, który miał przypadać na końcówkę czerwca.
Oczywiście było sporo sporów w tej materii, sporo osób takie określenie tego dnia uważało za silne nadużycie, chętnie wykorzystywane później przez niektóre instytucji do własnych celów. ale jednak coś prawdy w tym musi być, mój wczorajszy dzień może nie był może nie aż tak bardzo depresyjny, ale jednak bardziej śpiący, niż inne pozostałe. A sen jak wiadomo, jest dobrym lekiem na całe zło tego świata, więc smacznie sobie popołudnie na drzemce spędziłam.
Ale na szczęście ten fatalny poniedziałek już minął, a jutro będzie środa, wiec już pewnie weselej i „różano” będzie na moim blogu 🙂

Zatem DOBREGO WTORKU życzę !!!! 🙂

P.S a w Poznaniu w niedzielę przyszły na świat pięcioraczki: cztery dziewczyny i jeden chłopak.
Ale radość i poczwórne kłopoty w tym gnieźnieńskim domu , w którym zamieszkają (mimo, że urodziły się w Poznaniu) zapanowały – nie do zazdroszczenia, a może jednak troszkę jest czego zazdrościć…….

a może kawusia na miłe rozpoczęcie tygodnia ????

Bo dobra kawka jakimś optymizmem człowieka napawa, a tego optymizmu teraz nam bardzo potrzeba !!!
Za oknem regularna zima, z dosyć minusowymi temperaturami, zwłaszcza w nocy i wczesnym porankiem.
Bo potem nawet troszkę słonka się pokazuje i już jest lepiej, prawda?
A co tam ciekawego u nas i za granicą Polski słychać?
Ano wiele i to nie do końca dobrego.
Miałam nie oglądać polityki, jednak wczoraj Kawy na ławę się nie ustrzegłam i co?…. no nic, jest jak zwykle, opozycja staje okoniem, prawica bezczelnie nadal arogancję swoją pokazuje, zatwierdza, że wszystko jest wprost wspaniale, a nawet jeden z profesorów stwierdził, ze ta cała epidemia jest winą …..samych Polaków, bo po prostu niezdrowo się odżywiają.
Ciekawe, czy taki pan profesor zaglądnął do jakiegoś emeryckiego domu, gdzie głównym pożywieniem jest chleb, bo na więcej starsze osoby już nie stać. Zresztą mają do wyboru, albo sobie kupią chlebuś, albo w aptece wykupią potrzebne lekarstwa (na które też ich nie stać), więc co tu o dobrym odżywianiu prawić?
Rozumiem, że pan profesor też już jest wiekowy, ale jest po tej dobrej strony dobrej zmiany i na brak pieniędzy narzekać nie może, a wiadomo, syty nigdy człowieka głodnego nie zrozumie.
Za to mamy teraz nowy całkiem nie świecki zwyczaj, otóż z ołtarza przemawia teraz do narodu nie ksiądz, a zwyczajny polityk (o przepraszam, on już nie jest zwyczajny, bo jest wicepremierem) i poucza naród, jakie wartości należy przestrzegać, równocześnie potępiając zło, które rzekomo wypływa od tych, którzy żądają prawdy i swoich praw. A dla pikanterii trzeba dodać, że ów wicepremier wykorzystał swoją całkiem prywatną mszę świętą, za duszę swojej matki, która to msza w dziwny jakiś sposób transmitowana była przez publiczną telewizję, za która my abonenci i podatnicy płacimy.
Normalna draka, w innych demokratycznych krajach nie do wyobrażenia, ale w Polsce Kaczyńskiego i Kurskiego wszystkie chwyty są dozwolone.
Czysta propaganda polityczna i jad, który wylewa się z ust przywódcy i nie tylko jego, ale i z prominentów tej formacji, jest wyrazem ich strachu o przyszłość, która pomału już przestaje blaskiem porażać.
Zagrożony, przerażony rychłą porażką człowiek atakuje, bo tylko w ten sposób może zakryć swoje frustracje.
A Kaczyński ma się czego bać, on bez tej władzy, bez tego blichtru nie potrafi już żyć.
Dla niego jest to już kres wszystkiego, o czym marzył i co udało mu się w chytry sposób przeprowadzić.
Niestety pozostawia po sobie pożogę, którą ciężko będzie odbudować, a inna sprawa to jeszcze pytanie, kto się podejmie takiej syzyfowej pracy???
Podobną zresztą mamy teraz sprawę w Rosji, gdy zagrożony i już jednak słabnący Putin zaczyna niszczyć swojego przeciwnika Nawalanego, co przy dzisiejszych politycznych panujących tam układach, jeszcze mu się udaje, ale pomału i rosyjskie społeczeństwo zaczyna się budzić do walki z dyktaturą.
W USA niby udało się pobyć prawicowego satrapy, który niszczył ten kraj o wielkich i wspaniałych demokratycznych tradycjach, ale…właśnie za dwa dni odbędzie się w Waszyngtonie zaprzysiężenie nowego, już o demokratycznych poglądach prezydenta i może w związku z tym być sporo niepokojów, nawet krwawych rozruchów, bowiem populistyczny Trump nadal ma sporo swoich wyznawców, którzy gotowi są wzburzyć dla prawicowych idei- fix zrujnować swój wspaniały świat.
Niestety populizm w tej chwili przybrał w świecie ogromne znaczenie, powstał jakiś inny matrixowy świat, w którym prawdziwe idee zastąpione są nic nie znaczącymi dla ogółu pustosłowiem, przynoszące zyski tylko prawicowym, wybranym elitom , reszta jest tłamszona, a przeciwnicy wprost są niszczeni.
Własnie tego przykładem było „kazanie” Jarosława Kaczyńskiego, który mino tragicznej sytuacji materialnej wielu osób, nadal udaje się utrzymać władzę i to : primo przez głupotę i zastraszanie ludzi, secundo (co jest bardziej smutne) przez indolencję opozycji, która zwinęła uszy i nie potrafi podnieść głowy. Niestety wciąż nie mamy w Polsce mądrego i odważnego przywódcy, który powie DOSYĆ i któremu uda się podnieść lud do walki o swoje, a nie polityków dobro.
A czy Wy widzicie w tej naszej polskiej rzeczywistości kogoś, kto mógłby te warunki spełnić???
Kogoś, któremu uda się wyrwać Polskę z tego pisowskiego błota i który na nowo zacznie budować normalną Polskę, przyjazną każdemu a nie tylko wybranym Polakom????

Oglądałam sobie wczoraj Kawę na ławę, a tu nagle mam telefon: popatrz przez okno.
Podeszłam zaciekawiona do okna, a tu okazało się, że mam niespodziewanych gości na kawce i na herbacie, czyli Macka i Darkę.
Przynajmniej miałam jakieś miłe urozmaicenie tego niedzielnego przedpołudnia, do polityki wróciłam dopiero wieczorem, przy oglądaniu Szkła Kontaktowego, ale jest tam pokazywana polityka z tak zwanym przymrużeniem oka, co prawda dotyczy zaistniałych ostatnio faktów, ale podejście prowadzących Szkło kontaktowe jest nieco lajtowe, z humorem, bo czasami nawet do poważnych rzeczy trzeba umieć dystans utrzymać.

A dzisiaj poniedziałek mamy . Jeszcze „bestia” czyli mróz i zima przez kilka dni ma się utrzymać w ryzach, ale podobno od połowy tygodnia mają znów powrócić dodatnie temperatury.
I całe szczęście, będę mogła poskręcać zegary licznika elektrycznego i znów nieco po oszczędzać na elektrycznej energii, bo jednak rachunki za prąd niestety są dosyć wysokie, ale z drugiej strony trudno jest marznąć we własnym mieszkaniu.
Tak podobno było wczoraj w Warszawie, gdy ciąg ciepłowniczy uległ awarii i w tych minusowych temperaturach ludzie musieli marznąć w swoich mieszkankach. Brr, bardzo im współczułam, ale mam nadzieję, że już wszystko do normy powróciło.

Zatem miłego, wciąż w pełni zimowego poniedziałku i bardzo udanego całego tygodnia życzę.
GŁOWA DO GÓRY!! BĘDZIE DOBRZE, jeszcze nie wiem kiedy, ale kiedyś na pewno!!!!!
Byleby BESTIA POSZŁA SOBIE PRECZ!!!

Zgodnie z obietnicą…….

…dzisiaj nie będzie w moim blogu żadnych politycznych wkrętów.
Niedziela jest dniem odpoczynku, od polityki też.
Cieszymy się tym białym puchem za oknem, tymi nikłymi słonecznymi promyczkami, mamy przed sobą bardzo spokojny dzionek, którego poświęcać będziemy na same przyjemności .
Przyznam, że znów się polityką wypaliłam, więc zamiast Faktów i Faktów po Faktach z wielką przyjemnością po raz już chyba n- ty oglądnęłam sobie na kanale TVP Seriale „Znachora”
Jest to tak sympatyczny film, że nawet kolejne jego obejrzenie wcale nie nudzi. Piękne widoczki małej prawosławnej wioski, nieco zaniedbanej, ale jednak tętniącej swoim specyficznym życiem, owity wspaniałymi ukraińskimi melodiami i przyśpiewkami powodują, że człowiek się uspakaja, wycisza i z pewną dozą tęsknoty z radością przenosi się w tamte klimaty.
Oczywiście nie można nie wspomnieć o wspaniałej aktorskiej obsadzie: o niezapomnianym i takim ciepłym człowieku Jerzym Bińczyckim, który rewelacyjnie wczuwa się w postać profesora Wilczura, chyba tak właśnie można sobie wyobrazić tę zasłużona dla medycyny osobę, która poszkodowana przez niefortunny zbieg życiowych zakrętów nie zatracił swojej medycznej sztuki . a przede wszystkim nie zatracił tej dobroci i bezinteresownej chęci pomocy bliźnim
Nie mogę nie wspomnieć o wspaniałym operowym artyście Bernardzie Ładyszu, który w filmie doskonale przyjął rolę prostego wieśniaka, ojca licznej rodziny , o którą troskliwe zabiega.
A gdy popatrzyłam na Annę Dymną, czy na Tomasza Stockingera z łezką w oczach utożsamiłam sobie, że są to aktorzy z mojego przedziały wiekowego, wciąż nadal zresztą są aktywni, w tym, że pan Tomasz jeszcze wciąż egzystuje jako aktor, za to pani Anna nieco od aktorskiego zawodu się odsunęła i teraz poświęciła się pracy społecznej, zakładając swoja Fundację „Mimo wszystko” w której działa dla dobra osób niepełnosprawnych.
Piękna idea wspaniałej kobiety, która nie zajmuje się samą sobą, ale poświęca się biednym, pokrzywdzonym przez los chorym ludziom.
Czy to Ona własnie nie zasługuje kiedyś na chwałę wieczną? Nie ci, którzy same frazesy mówią, tylko Ci, którzy rzeczywiście całym sercem są innym oddani będą kiedyś w wieczności docenieni.
Oj, niebezpiecznie zbaczam na tory, które dzisiaj miałam pominąć, ale nie można zapominać, że Wielkimi osobami są nie Ci, którzy puste frazesy smolą, tylko właśnie podobno jak pani Ania całkiem bezinteresownie przejmują się tymi, którzy pomocy szukają.
Za niecałe dwa tygodnie będziemy znów wraz ze Świąteczną Orkiestrą Owsiaka zbierać pieniądze, by wspomóc Klinikom Laryngologicznym w zakupie odpowiedniego sprzętu.
Znów zakróluje nam radość w Polsce z powodu bezinteresownej pomocy Owsiaka i jego dzielnej drużyny i chociaż w tym roku z powodu epidemii Covid -19 będzie miała całkiem nową oprawę, gross zabawy przeniesione zostanie do internetu, jednak mam nadzieję, że nie odbije się to na niekorzystnych pieniężnych zbiórkach no i na dobrej zabawie, która zawsze tej imprezie towarzyszy.
Znów musimy pokazać, że jesteśmy naprawdę ludźmi z Wielkimi Sercami i ani jakaś tam epidemia, ani próby dewaluowania tej akcji przez prawicowców nie będzie dla nas żadna przeszkodą.
Niestety już w necie można spotkać głosy tych, którym Jurek Owsiak kością w gardle staje, już próbują mącić, judzić ludzi, ale jak co roku tak i teraz musza przegrać z mądrością narodu,który w takich momentach potrafi podnieść głowy i po stronie PRAWDZIWEGO DOBRA stanąć.
Właśnie Anna Dymna, Ewa Błaszczyk, Jerzy Owsiak i pewnie jeszcze wiele osób, które zakładają różne Fundacje wspomagające ludzi zasługują na imię WIELKIEGO PRAWDZIWEGO, CZŁOWIEKA, PRAWDZIWEGO POLAKA .

No to idę lepić tego Bałwana!!
Miłej niedzieli !!!

witam w sobotę

Witam, witam w tę niby mroźną sobotę, chociaż jak na mój gust jest trochę za zimno, ale wiadomo, ja jestem zmarzluchem, wiec nawet w kuchni podkręciłam sobie trochę piec elektryczny, by tak okropnie mi nie wywiewało to ciepło z mieszkania.
No co poradzić na to, że jestem ciepło – luba????
Wczoraj ktoś zarzucił mi, że ostatnio okropnie dużo w mom blogu się rozpisuję.
No masz, gdy pisze mało, jest źle, ale i jak za dużo też nie wszystkim się to podoba.
Ale może i prawda, po co tyle się rozpisywać na przykład o polityce, skoro nic to w sumie nie daje?
Znów dzisiaj przeczytałam, że w Polsce jest około 35 procent IDIOTÓW, którzy mimo, że są na każdym kroku wyzyskiwani i oszukiwani, nadal na „wspaniałą zmianę:” stawiają. Bo Ksiądz tak każe!!!!!
Z bólem muszę to skomentować : Polska jednak to strasznie głupi naród.
Widać uwielbiają byc poniżani, opluwani, wyzyskiwani i oszukiwani, wtedy czują tę wielka szczęśliwość i w tym własnie sens swojego życia widzą. A może po prostu są za głupi na to, żeby cokolwiek z tego, co się na świecie dzieje zrozumieć????
Ja i spora część moich znajomych, a właściwie to ich większość świetnie się w tym temacie rozeznajemy , bo tylko mała garstka z nich myśli inaczej, nie zgadza się z takim pojmowaniem naszej Polski, ale..
No własnie, wczoraj Donald Tusk zdecydowanie wypowiedział się za zjednoczeniem całej opozycji, aby odsunąć tych nienawistników Polski od sterów. Tylko czy to się uda? W Polsce obowiązuje bowiem zasada : „ile jest osób tyle jest najlepszych ekspertów od wszystkiego”.
Całe szczęście w Polsce nie ma Kapitolu, więc nikt tam nie zrobi, jakby co, poruty podobnej do tej USA, gdy odsuwali Trumpa od władzy, więc może jednak się to uda i sprawiedliwości, ale tej prawdziwej sprawiedliwości stanie się zadość????
Nawet górale, czyli najbardziej spolegliwa Pisowi formacja w Polsce już się zbuntowała, po tym, gdy rząd ich w y d u t k a ł , w dokładnym sensie tego stwierdzenia, bo pozbawił ich dutków, czyli pieniędzy zamykając im stoki, restauracje, hotele, pensjonaty, dokładnie cały biznes, z którego żyją poszedł w niwecz, a odszkodowań oczywiście brak. Nikogo z władzy nie interesuje, jak sobie ludzie mają z tą codziennością poradzić, najważniejsze, że kieszenie i brzuchy Panów Władzy są przepełnione.
Byleby tylko wytrzymali w tym swoim buncie, żeby znów jakiś Jędraszewski, czy inny biskup nie poprzewracał im w głowach, że muszą się dla dobra Polski i Kościoła się poświęcić i siedzieć cicho, a nie jeszcze buntować innych Polaków, bo widać BÓG tak chciał.
Ale nigdzie w Biblii nie jest napisane, że ma być grupa ludzi, która wykorzystując swoja władzę, pogrąża w nędzy innych. Bóg kazał się sprawiedliwie dzielić i pomagać tym, którzy cierpią niedostatek życia.
Cóż, jak widać w Polsce i Kościół ma dwa oblicza, jedno pisowsko – biznesowe, drugie zgodne z zasadami , które wyznaczył właśnie Bóg, ale one jakoś dziwnie nie nie mają są ze sobą nic wspólnego.
No znów o tej polityce piszę, a miałam dzisiaj sobie odpuścić.
Dobra, przyrzekam, że jutro ani słowa o polityce nie napiszę!!!!!

No to jeszcze (przyrzekam, że na koniec ) malutka uwaga związana z obecna sytuacją w Polsce:


Chyba wszelaki komentarz jest tu zbyteczny,
Wszystko jest oczywiste, tak własnie zadecydował Minister Zdrowia, nie przygotowując społeczeństwo do takich zmian.
Pewnie, że jest wiele starszych osób (w tym na przykład ja), którzy świetnie sobie z meandrami netu dają radę, ale jaką pomoc rząd przewiduje dla tych, którzy poczują się bezradni??????
Zanim wprowadzi się jakiekolwiek innowacje należy do takiego przedsięwzięcia solidnie się przygotować, niestety, wciąż obecny rząd pokazuje nie tylko swoja indolencję, ale wręcz niebywałą arogancję nawet wobec swoich wyborców, pozostawiając ich w bezsilności swojemu losowi. Jakie to smutne, jakie to znamienne dla tej ludzi niby z górnej półki, czyli z tak zwanego lepszego sortu.
Kiedyś w historii mieliśmy już Nadludzi i co z tego potem wynikło??????
Owszem nasi nadludzie osiągnęli już szczyty, ale niestety są to szczyty bezczelności i wciąż pokazują, ze ich inwencja w tym kierunku jest nieskończona, jeszcze nadal kombinują, jak jeszcze wykorzystać to i tak już biedne i zastraszane społeczeństwo, byle by ich interesy na tym nie ucierpiały.
Zaiste to była nie tylko dobra, ale wręcz wspaniała zmiana, niestety nie dla wszystkich Polaków.

A za oknem regularna zima, śnieg, temperatury na minusie, czyli to wszystko, co wcale mi się nie podoba.
WIOSNO, GDZIE JESTEŚ????

Ale już jesteśmy po połowie stycznia, jeszcze tylko przed nami luty (będziemy podkuwać buty???), a potem kawałek marca i przyjdzie….ONA….UPRAGNIONA……WYŚNIONA…… W I O S N A !!!!

A na dzisiaj życzę spokoju i samych miłych chwil przy kominku spędzonych.
Nie szkodzi, że nie każdy ma kominek, a nawet jeżeli nawet ma, to nie wszędzie wolno w nim już palić. , ja też go nie mam, ale dobrze, że przynajmniej jest mi w miarę ciepło!!!
ZATEM CIEPLUTKIEJ SOBOTY!

nie budzić Babci!!!!!

Noce mam ostatnio wprost koszmarne, okropne !!!!!!
Niby jestem wieczorem śpiąca, ale gdy tylko do łóżeczka wskoczę, sen Frrrrr – ucieka.
No i tak potem się męczę, czasami do pierwszej, czasami do drugiej w nocy, głównie goniąc swoje nogi, które jakoś mi ciągle uciekają – straszne jest to uczucie, gdy nogi cały czas podskakują, podrygują, jak do tańca, a ty nie możesz tego nożnego tiku uspokoić.
To podobno nazywa się syndrom niespokojnych nóg, nawet dosyć często u ludzi występujący.
Ale ostatnio chyba wpadłam na genialny pomysł i zażywam Positivum, nogi jakieś po nim są spokojniejsze, trochę mniej skaczą.
Tak i było tej nocy.
Sen morzył mnie już od późnego wczorajszego popołudnia aż do wieczora, a gdy już wskoczyłam do łóżeczka…….znów sytuacja z trudnościami z zasypianiem się powtórzyły.
Jakoś w końcu udało mi się zasnąć, ale już przed godziną piątą się obudziłam, musiałam odwiedzić moją piękną łazienkę. Jedno dobrze, że przynajmniej znów dość szybko zasnęłam, ale….o godz 7.10 obudził mnie dosyć natarczywy dzwonek domofonu.
Wrrrrrr, w pokoju ciemno (zwłaszcza, że jeszcze na noc zasłony zasuwam), oczy po takiej niezbyt dobrze przespanej nocy się kleją, głowa kołowacieje, a tu takie niemiłe przebudzenie !!!

Wrrrrrrr!! NIE BUDZIĆ BABCI!!!!!

Pewnie jesteście ciekawi, kto zaburzył słodki sen Cioci – Babci Ewy?
Sprawa całkiem prozaiczna – po prostu śmieciarze przyszli po śmieci.
No tak, mieszkam w mieszkaniu numer 1, czyli zwyczajowo w takim mieszkaniu mieszka dozorca, który zobowiązany jest do otwierania drzwi wszelakim służbom: poczcie, śmieciarzom, gazownikom i pracownikom Polskiej Energii i innym zainteresowanym też…….
Komu mam wytłumaczyć, że ja jestem tylko zwyczajną mieszkanką mieszkania z feralnym dla mnie numerem 1, a nie jakąś odźwierną do otwierania bramy?????
Fakt, jakoś przez dłuższy czas miałam z tym porannym budzeniem spokój (a śmieciarze przychodzą praktycznie codziennie, od poniedziałku do piątku, bo jest przecież podział na różne gatunki śmieci i za każdym razem inna odpowiednia drużyna po nie przyjeżdża), ale odkąd naprawili wreszcie bramę i drzwi od głównej bramy całkowicie się już domykają, zaczyna się znów alarmowanie domofonem, w końcu ktoś ich do budynku wpuścić musi.
Ale coś za coś, przynajmniej przez szparę wejściowych do kamienic drzwi nie wpada ten chłód, który z wyziębionej klatki schodowej prosto do mojego mieszkania potem zmierza, zwłaszcza teraz, gdy rano temperatury powietrza zdecydowanie są ujemne.
A i tak niestety drzwi od mojego mieszkania są nieco spaczone i tak przez szpary zimno wpada do mego mieszkania.
Miał co prawda przyjść pan Wojtek i miał mi te drzwi uszczelnić, zakładając z boku uszczelniające deseczki, ale jakoś do tej pory nie dotarł, a ja nie wiem, czy mogę go jeszcze raz niepokoić, widać ma inne pilniejsze zajęcia, niż moje drzwi.
W pokoju owszem, mam ciepło, bo zamykam pokojowe drzwi i ciepło nie ucieka do przedpokoju i nie miesza się z tym nieco chłodniejszym powietrzem, za to w kuchni ustawiony mam zegar tylko na „jedynkę” i jest tam też raczej chłodno, ale przecież często w tej kuchni i tak nie przebywam.
A propo’s pana Wojtka, własnie mija rok, gdy parał się z moja łazienką, trzeba przyznać, że dosyć solidnie (aczkolwiek długo) ją robił, ale ile razy wchodzę do łazienki, a zwłaszcza do super wygodnego i bezpiecznego brodzika jestem zadowolona, że jednak zdecydowałam się na ten remont.
Tylko, żeby jeszcze chciał cokolwiek z tymi moimi wejściowymi drzwiami zrobić…….
No dobra, raz jeszcze spróbuję, bo jak widać zima wcale nie ma zamiaru nam odpuścić, a siedzieć w zimnym mieszkaniu naprawdę fajne nie jest!!!!

Dzisiaj w Polsce zaczyna się nowe zamieszanie szczepionkowe, od dzisiaj dostępna jest rejestracja do szczepienia osób grupy I-szej, czyli seniorów, ale jak pokazuje teraz TVN, wcale nie jest łatwo się zarejestrować.
No i stają te biedne osiemdziesięciolatki w kolejce, na mrozie i wcale nie oznacza to, że będą wkrótce zaszczepione, a tłumaczenie jest jedno, które już przecież świetnie jest nam znane, bo tak było i przy szczepieniu przeciw grypie – NIE MAMY SZCZEPIONEK!!!!.
No i co z tym zrobić ?. Nic, wiadomo NARODOWY CHAOS, NARODOWY BAŁAGAN ba nawet powiedziałabym, że NARODOWY BURDEL!!!!!
A przecież można było wszystko dokładnie przygotować, podobnie jak przygotowuje się szczepienie dzieci, do których wysyła się zawiadomienie o szczepieniu w dniu tym i tym.
Pewnie, że wymaga to dodatkowej pracy, ale skoro rząd tak „narodowo” do sprawy podchodzi, powinien oddelegować w każdej przychodni (na przykład za specjalną dopłatą) osoby, które wyznaczałby terminy szczepień, najpierw tym seniorom po osiemdziesiątce, potem seniorom 70 plus i kolejno według wieku następnym pacjentom.
Przecież każda przychodnia ma rejestr swoich pacjentów i było sporo czasu na przygotowanie takiego sposobu powiadomień pacjentów, wszak o szczepieniu wiedzieliśmy już we wrześniu.
Ale jak pamiętamy, najpierw rząd był zajęty wyborami na prezydenta (ale Duda wtedy wszystkim wszystko naobiecywał), a potem ustawą przeciwko aborcji (wszak to pisi „konik”), aferami wewnątrz Zjednoczonej Prawicy i nie mieli czasu zawracać sobie głowy czymś tak przyziemnym, jakim jest sprawa szczepienia przeciwko COVID – 19.
A wystarczyło, by minister Zdrowia przestał w końcu używać patosu „NARODOWY” , tylko zabrać się za odpowiednia organizację tego procesu, wydać odpowiednie ustawy, rozporządzenia i wszystko byłoby sprawnie przeprowadzane.
Bo skoro rząd dał już ten nieszczęsny przydomek NARODOWE SZCZEPIENIE, to powinien z tego się wywiązywać, a nie zrzucać słowa na wiatr i umywać potem ręce.
Szczególnie właśnie powinni pomagać tym seniorom, bo jak wiemy, wiele osób z tej grupy wiekowej nie jest do końca obeznane z technicznymi nowościami, zwłaszcza elektronicznymi i nie każdy z nich ma dostęp do internetu.
A tu własnie w TVN – 24 pokazują tłum starszych, zmrożonych zimnem osób, pokornie stojących w kolejce, tylko po to, żeby po kilkugodzinnym staniu dowiedzieć się, że niestety już nie ma szczepionek i nie mogą być oni w związku z tym w tej przychodni zaszczepieni. No to gdzie w końcu mają się udać, by osiągnąć ten NARODOWY SUKCES, że zostali wpisani na listę i dostali termin szczepienia wtedy, a wtedy????
I słusznie rozgoryczona jedna starsza pani skarżyła się dziennikarzowi TVN – 24: TO JEST GRANDA W BIAŁY DZIEŃ !!!!!!.
Ciekawe, co na to powie koordynator od tych Narodowych Szczepień, minister Dworczyk, bo podejrzewam, że taka sytuacja, jaką własnie oglądam w Łodzi, występuje w całej Polsce.
Niby jest jeszcze możliwość zgłoszenia chęci zaszczepienia się na stronie GOV.pl. ale podobno zgłoszeń jest tak wiele, że system się zawiesił i bardzo trudno tam się dopchać.
No to co te biedne babcie i dziadki mają w takiej sytuacji zrobić? A co będzie z pozostałymi grupami chętnych pobrania szczepionek? – STRACH NAWET POMYŚLEĆ !!!!!!!
Ale wiadomo, że jak za coś PIS się weźmie, zaraz schrzani – NIHIL NOVI SUB SOLE !!!
Nie wiem, czy na całym świecie, nawet z przysłowiową świecą szukając, można znaleźć podobnych NARODOWYCH PSUJÓW!!!!
Ale nadal się w Mediach produkują, o wielkich osiągnięciach informując i tak już ogłupiałą tłuszczę.
A podobno około 30 procent Polaków nadal jeszcze klaszcze Pisowi w łapki, nie wiem jakiego jeszcze cudu od Pisu oczekując.
Chyba już całkowitej degrengolady naszego państwa !!!
Bo pieniążków w kasie już nie ma i teraz Pis nie będzie ich rozdawał, raczej zacznie nam je odbierać w różnych dodatkowych podatkach, o wzrastających opłatach za wszystko, od energii elektrycznej, gazu po ceny w sklepach i jeszcze nie wiadomo innych przez nich wymyślone, np mandaty, włącznie.
Teraz policjant zatrzymać może cię na ulicy i za nic może wlepić kilkutysięczny mandat i już rząd znajdzie pieniążki na podwyżki dla swoich wiernych pisowskich kumpli.

JAKIE TO SZCZĘŚCIE, ŻE NALEŻĘ DO GRUPY „0 ” I MIAŁAM OKAZJĘ JUŻ SIĘ ZASZCZEPIĆ!!!!
Inaczej pewnie bym się poddała, nie miałabym siły walczyć o szczepionkę i podejrzewam, że w ten sposób właśnie sporo ludzi podejdzie do tej sprawy. Po prostu poddadzą się! TAK NARODOWO!!!!!!!!!!
A COVID – 19 nadal szaleje, nowe przypadki zachorowań, a co gorsze zgonów przynosi!!!!
Ciekawe, że też on jakoś nakazom Wielkiego Wodza się nie poddaje!!!!! ROBI SWOJE!!!!!!!

W USA trwają przygotowania do zaprzysiężenia nowego Prezydenta, cała uroczystość ma się odbyć już za 5 dni, ale z tego, co donoszą agencje prasowe, w USA jest zauważalna spora trwoga, jako, że zapowiedziane są spore nawet zbrojne zamieszki skrajnej amerykańskiej prawicy, zdecydowanych zwolenników Trumpa.
Zawsze taka uroczystość jak zaprzysiężenie prezydenta wzmaga różne sprzeczne emocje, ale tegoroczne wrzenia przekraczają dotychczasowe manifestacje niezadowolenia z powodu zmiany prezydenta i ocierają się nawet o możliwość wywołania wojny domowej w USA, co byłoby tylko potwierdzeniem upadku wielkości tego kraju.
Ale jak to powiedział nasz znany tylko nazwy pełniącego obowiązki prezydenta, Duda, jest to tylko sprawa Amerykanów, chociaż nie do końca, bo jednak USA dotąd zawsze było kolebką demokracji, którą, jak widać, można łatwo wywrócić, zepsuć, oprowadzając kraj do anarchii.
Zły to przykład dla innych demokratycznych państw, niestety prawicowy populizm jest nadal nie tylko w Europie, ale i na innych kontynentach bardzo silny i trudno będzie znów powróci na tory normalności.
Oby to wszystko tylko wojną się nie skończyło.

A za oknem mróz, rano było u nas w Krakowie minus siedem na termometrze, chociaż jak już wspominałam, świetnie pamiętam naprawdę mroźne prawie minus dwudziesto i więcej stopniowe temperatury.
To były naprawdę prawdziwe zimy, ale chyba od nich już trochę odwykliśmy, bo już przy kilku stopniach mrozów krzyczymy, że to omalże zima stulecia!!!!
Ale bije się w piersi, ja sama też narzekam na to zimno i na śnieg, bo po porostu nie cierpię tej pory roku, a to mi zawsze wolno. Wszak nadal (podobno) żyję w wolnym kraju i dotąd na szczęście nikt mi na pogodę nie zakazał psioczyć!!!

Byleby tylko humory nam dopisywały.
A z tym niestety różnie bywa, mamy prawo być strwożeni tym, co dookoła nas się wyprawia.
Ja udaję, że jestem zadowolona z życia, bo jestem zaszczepiona, praktycznie prócz malutkiego, ale całkiem znośnego bólu ramienia w miejscu zaszczepienia, nie mam żadnych innych związanych z tą szczepionką komplikacji.
Byle bym tylko mogła się porządnie wyspać i nie być tak „brutalnie” rano budzona !!!!

Miłego piątku.


no i stało się – jestem zaszczepiona !!!!!!

Pierwszą dawkę szczepionki przeciwko COVID -19 wczoraj otrzymałam .
No i muszę przyznać, ze jestem bardzo mile rozczarowana, a raczej zaczarowana wspaniałą organizacją tego procederu.
Fakt, byłam niezbyt pozytywnie nastawiona, jako, że początki łatwe nie były – przecież naprawdę trudno było się dodzwonić do tego Szpitala, aby uzyskać termin szczepienia.
No, ale w końcu mi się to udało, termin był nieodległy, bo musiałam oczekiwać tylko kilka dni, a potem już wszystko szło jak po maśle.
Może było mi łatwiej, jako nie byłam odosobniona w tej wędrowce po zdrowie, pojechałyśmy tam razem z Magdą, która też miała termin szczepienia.
Trochę się obawiałam, bo szczepieniu odbywało się w tyn nowym Szpitalu, dopiero co niedawno w Krakowie wybudowanym, zresztą super nowoczesnym.
Ale mimo że jest to dosyć spory moloch, jako, że umieszczone są w nim wszystkie Kliniki, które dotychczas były rozproszone wzdłuż ulicy Kopernika w Krakowie, jest on dosyć dobrze rozplanowany, zagospodarowany i co najważniejsze dosyć czytelnie oznakowany, tak więc raczej nie można w nim się raczej zgubić.
Zgodnie z instrukcją udałyśmy się do pawilonu H, potem windą zjechałyśmy na poziom minus jeden, a tam już dalej strzałki z napisem COVID skierowały nas do pana, który sprawdził naszą tożsamość, poprosił, abyśmy pozostawiły w szatni nasze płaszcze i następnie zgodnie ze strzałkami, tym razem namalowanymi na podłodze, udały się w stronę gabinetów. Tam przejęła nas pani, która kierowała każdego z osobna do lekarskiego gabinetu (a było ich aż 4), a po lekarskiej weryfikacji było kilkuminutowe oczekiwanie na wejście do pokoju pielęgniarek, gdzie zostałyśmy zaszczepione. I tu wszystko bardzo sprawnie przebiegało, jako, że były też 4 pielęgniarskie punkty szczepień, Potem jeszcze trzeba było podejść do rejestracji, gdzie odebrano od nas nasze deklaracje, wydano zaświadczenie o zaszczepieniu i wyznaczona następny termin szczepienia za 3 tygodnie. Mój następny termin to 3 luty, o tej samej godzinie, jak w dniu wczorajszym.
Potem tylko jeszcze trzeba było w celach naszego bezpieczeństwa 15 minut odczekać w poczekalni i można było już wracać do domu.
W sumie cały pobyt w Szpitali, łącznie z po szczepionkowym oczekiwaniem zmieściło się w niecałej godzinie.
A tak się bałam (oczywiście na wszelki wypadek), że pół dnia w tym Szpitalu stracę.
Muszę dodać, że ważne jest, że wszystko przeszło bardzo sprawnie, to jeszcze personel był naprawdę bardzo miły, co też jest plusem tego, że byłam z wczorajszej mojej przygodzie ze szczepieniem bardzo zadowolona.
A jeżeli chodzi o jakieś poszczepienne odczucia, to prócz bardzo lekkiego . ledwie odczuwalnego bólu ręki w miejscu zaszczepienia nic nie złego ze mną się nie dzieje, nie mam ani bóli ani zawrotów głowy ani żadnych innych zawirowań. Trzecia noga też mi nie wyrosła.
Tak więc w sumie jestem bardzo zadowolona, że podjęłam tę decyzję o szczepieniu i naprawdę wszystkich gorąco zachęcam do podobnego kroku.
Bo tak na zdrowy rozum, nawet matematycznie na to patrząc, jeżeli na przebywającej razem grupie stu ludzi znajdzie się około osiemdziesiąt osób zaszczepionych, to zawsze jednak jest mniejsze prawdopodobieństwo , że trafię akurat na te dwadzieścia potencjalnie zagrożonych osób, czyli moje bezpieczeństwo jest zdecydowanie większe, nieprawdaż???
Nie rozumiem tylko tych ludzi, którzy całkiem bezpodstawnie, bez żadnych realnych przesłanek przekazują jakieś bzdurne informacje na przykład o tym, że ktoś wszczepia nam wraz ze szczepionką jakiegoś czipa, aby przejąc nad nami jakąś przewagę i możność kierowania naszymi poczynaniami, a niestety i takie bzdurne informacje w Polsce krążą. Tak samo, jak szczepionka nie jest żadną ingerencją w nasze DNA, przez tę szczepionkę dostajemy po prostu dostaje specjalną „wiadomość” przesyłaną przez materiał genetyczny wirusa, zwanego MRNa, który wywołuje alarm w naszym organizmie w chwili, gdy spotka się on z prawdziwym wirusem typu SARS i w ten sposób potrafimy już pobudzić nasz organizm do produkcji przeciwciał zwalczających prawdziwego wirusa. Ot i tu tkwi cała tajemnica tej szczepionki.
Różnica jest tylko taka, że dotąd szczepionka zawierała bardzo znikomą dawkę danego wirusa, który pobudzał w ten sposób nas do tworzenia przeciwciał, w chwili obecnej, gdy genetyka osiągnęła już olbrzymi sukces w medycynie, w odkrywaniu i zwalczaniu chorób teraz on został w celach szczepionkowych za stosowanych.
Ale trzeba przypomnieć niektórym ludziom, że kiedyś i wynalezienie zwyczajnej penicyliny też miało wielu przeciwników, wiele osób zwalczało wręcz tę niesamowitą i prawie tę piekielną substancję, a jednak czas pokazał jej wielkie znaczenie w zwalczaniu chorób, z którymi trudno było sobie poradzić.
Teraz jest podobnie i oczywiście są osoby, które na takich anty szczepionkowych akcjach robią swoje interesy, wciągając w nią ludzi, którzy co prawda całkowicie nie znają się na medycynie, ale są łatwo podatni na jakieś sugestie, na zwyczajna propagandę.
Ale proponuję Wszystkim nad zamysłem, co jest ważne dla nas i naszej rodziny, czy przyjaciół:
Czy mądre i realne spojrzenie nad tym, że epidemia jest wielkim zagrożeniem dla nas wszystkich i trzeba uczynić wszystko, by tej epidemii zapobiec, czy uleganie jakimś demagogicznym, naukowo bezpodstawnym sugestiom, które służą tylko tym, którzy na tym zarabiają pieniądze.
Pewnie, że zawsze znajdzie się taka na szczęście nieliczna grupa tych drugich, ale należy te wszystkie ich „rewelacje” traktować z pobłażaniem, a na pewno nie można już im ulegać.
W sumie człowiek po to ma rozum, by potrafił rozróżniać prawdę od durnej propagandy,
I to tyle na temat szczepienia, szczepionek i mojej „przygody” z COVID -19.
Ciąg dalszy nastąpi dopiero za 3 tygodnie………

Tym czasem za oknem zrobiła nam się już regularna zima, śniegu jest sporo, zresztą zaczął on dosyć intensywnie padać już wczoraj, potem padało całą noc i z przerwami dzisiaj, ale czemu tu się dziwić, wszak mamy miesiąc styczeń, a zdecydowanie jest to miesiąc zimowy,więc śnieg jest w nim jak najbardziej przewidziany.
Oczywiście w Polsce, bo są kraje, gdzie w styczniu na ogół śniegu nie ma, może dlatego na przykład Hiszpanie, którzy od lat śniegu nie widzieli, są tak bardzo zdziwienie tymi białymi opadami, ale trzeba im przyznać, że potrafią się z tej sytuacji cieszyć jak dzieci, lepią bałwany, biją się śnieżkami…….
Jak już pisałam, ja zimy nie cierpię, więc napiszę „BYLE DO WIOSNY”, ale kto ją lubi niech się cieszy, bo trzeba przyznać, że niektóre zimowe widoki rzeczywiście są cudowne, zwłaszcza w górskich i podgórskich terenach.
Przepraszam, ja jednak zadowolę się oglądaniem ich tylko na zdjęciach, zamieszczanych w necie, czy na filmikach. Nie cierpię, gdy jest mi zimno, ślisko i mokro!!!!
Te widoczki na zdjęciach są dla mnie bardziej bezpieczne, chociaż już słyszę głosy oburzenia : ale to nie to samo!!!!!!!
Wiem, wiem, rozumiem, kto chce niech się cieszy w terenie, ja zadowolę się domowym zaciszem.
Zatem życzę miłego czwartku.

środowy ogród róż czyli moja różana Bajka dla Ulki :-)

Piosenka dla Uli na kolejną środę :

Gdzie jesteś, Mały Książę? Gdzie
Odszedłeś z mej książeczki kart?
Czy po pustyni błądzisz?
Znów, rozmawiasz z echem pośród skał?

Czy tam, gdzie świeci złoty wóz
Oglądasz Ziemię w swoich snach
Gdzie pozostała z dawnych dni
Niby wspomnienie bajka ta

W maleńkiej Róży kochał się
Książę na jednej z wielu gwiazd
Nie widział przedtem innych róż
Kiedy w daleki poszedł świat

Na Ziemi zwątpił w miłość swą
Tę najpiękniejszą z wszystkich snów
Bo jak miał w jednej kochać się
Gdy ujrzał park z tysiącem róż?

Nie wierz swym oczom – szepnął wiatr
Jeżeli kochasz, sercem patrz

Zrozumiał wtedy Książę to
Że tylko jedna w świecie jest
Ta, którą kochał w wszystkie dni
I wrócił znów do Róży swej

Gdzie jesteś, Mały Książę, gdzie?
Odszedłeś z mej książeczki kart
W świecie, gdzie nikt nie kocha róż
Na zawsze ktoś pozostał sam


Miała być dzisiaj róża w puchowo – śnieżnej pokrywie, a jednak wbrew pogodzie pełnej śniegu postawiłam na nutę romantyzmu Uleczku.
Zarówno i Ty, jak i ja tęsknimy już za wiosną, za różami, za pięknym zielonym światem i za tym, co już niestety przeszło.
Ale nigdy nie pozostaniemy w tym świecie całkiem sami, każdy ma swoją Różę – swojego Przyjaciela, swoją Przyjaciółkę, do których chętnie powraca.
I każdy z nas, obojętnie na wiek, ma swoją Bajkę, do której zawsze chce powracać, by pomarzyć o samych miłych chwilach, by chociaż na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości.
I właśnie dzisiaj Uleczku taką Bajkę Ci ofiarowuję, bo chociaż czasy są dosyć trudne i co tu kryć, nie zawsze wszystko po naszej myśli się toczy, musimy dzielnie stawiać przeciwnościom czoła.
Ale zawsze jedno nam pozostaje : MARZENIA !!!
I na ten dzisiejszy szczególny środowy dzień i na wszystkie następne dni aż do następnej środy pozostawiam Ciebie Ulu w marzeniach o tej pięknej wiośnie, w tej przecudnej zieleni, która niebawem rzeczywiście nam wybuchnie i z tą spowitą pajęczą siecią różą, która do Ciebie dzisiaj tu się uśmiecha.
Bądź szczęśliwa, a przede wszystkim zdrowa, bo akurat zdrowie najwięcej nam teraz jest potrzebne.

No waśnie: ZDROWIE!!!
Chyba najmodniejsze ostatnie słowo – życzenie!!!
Jak już wcześniej w poprzednich blogach wspominałam, dzisiaj nastąpił ten dzień, w którym się zaszczepię.
Czy się boję?????? Zdecydowanie nie!!!! Zresztą szczepienie nie jest dla mnie żadną nowością, bo przecież jako dziecko byłam szczepiona na wszelkie możliwe choroby, a także i przez ostatnie lata również szczepiłam się przeciwko grypie i nigdy dotąd nie miałam związanych ze szczepieniem żadnych komplikacji, chociaż zawsze mnie przestrzegano, że jakieś niewielkie dolegliwości mogą nastąpić.
I tym razem podobno mogą wystąpić dolegliwości typu ból mięśni w zaszczepionej ręce, ale ponieważ czy tak, czy siak akurat dokucza mi ból wywodzący się z mojego nieco zdezelowanego barku, pewnie nie odczuję aż takiej wielkiej zmiany w rozróżnieniu, co i dlaczego właściwie mnie boli. A ponieważ do tego typu bólu jestem przyzwyczajona, nie będę miała aż takiego poczucia krzywdy, którą ewentualnie doznam.
Bo jak to jest w tym sławnym powiedzeniu: jeżeli człowiek w pewnym wieku budzi się rano i nic go nie boli, to znaczy, że już nie żyje.
A ja jednak nadal chce jeszcze trochę pożyć.
Zresztą każdego wieczorem, gdy ułożę się wygodnie w moim łóżeczku i gdy przykryję się ciepłą kołderką (a teraz w zimie jeszcze dodatkowo i kocykiem) tak sobie myślę, że takie łóżeczko to jest jednak wspaniała sprawa, jest tu miło, mięciutko ciepło i wygodnie i na pewno aż tak wspaniale kiedyś w przyszłości, gdy już w trumnie spocznę, na pewno też i tak wygodnie mi już nie będzie.
Może akurat nie jest to najlepsza i najmilsza myśl na chwilę przed zaśnięciem, ale tak jakoś sama mi się ona nasuwa, bo wiem, że niestety jest to ta konieczna ostateczność, która mnie w końcu dopadnie,
Tylko…….. im później ona nastąpi, tym dla mnie lepiej. 🙂
Czasami przed snem zastanawiam się, jak to właściwie jest, gdy człowiek umiera, gdy już przechodzi w tę nicość, gdy kończy się nasze życie i……. no własnie i co dalej?
Czy ktoś, kto umiera zdaje sobie z tego sprawę, że a chwilę już go nie będzie? Że pozostawia tylko po sobie tylko swoją ziemską powłokę, która jeszcze niedawno zagospodarowana myślami, uczuciami. własnie marzeniami stanowiła moje „JA”??????
Muszę przyznać, że trochę denerwują mnie wtedy te moje myśli, ale równocześnie wiem, że wtedy już nic ode mnie nie będzie zależało, nie będę miała żadnej alternatywy i będę musiała biernie poddać się temu wyrokowi.
Ale ważne jest to, co po sobie tu na ziemi pozostanie, naszą miłość, nasze uczynki i wspomnienia, które pozostaną na zawsze, albo chociaż na pewien czas w umysłach Najbliższych, z którymi się pożegnamy.
A potem, po wielu latach, gdy już następne przyjdą pokolenia, pewnie i pamięć o tym, że kiedyś była jakaś tam Ciotka Ewa zaniknie, podobnie jak z czasem zanika ślad na jakiejś starej fotografii.
Ale może kiedyś jakiś tam cioteczny pra pra pra pra prawnuk, czy pra pra pra pra prawnuczka widząc moją facjatę na pożółkłej już fotografii spyta: mamo, a kto to jest?????, a właściwie kto to był?????
A może nawet nikt nigdy takiej fotografii nawet nie odnajdzie…………..
Może trochę za bardzo puściłam wodze mojej filozoficznej fantazji, chociaż właściwie ona wcale fantazją nie jest, to jest całkiem normalna i realna rzeczywistość.
Tak było, jest i tak będzie, bo sami przyznajcie, ile razy wracacie do starych rodzinnych albumów????
To czeka mnie, Ciebie i Twoje dzieci, wnuki, bo to jest właśnie to PRZEMIJANIE !!!
Kiedyś KTOŚ był, dzisiaj już go nie ma……
Ale na razie ciągle jeszcze tu jestem, wypełniam swoją teraźniejszość różnymi czynami, różnymi myślami, rozważeniami, a dzisiaj idę się zaszczepić, by nie kusić losu i jeszcze mieć trochę zdrowia i siły na tym ziemskim padole, by chociażby powalczyć z tym co jest złe, aby jakąś nadzieję dla przyszłych pokoleń pozostawić.
Zło różne ma oblicza i niestety jako jednostka nie mogę go sama pokonać, ale wiem, że jest sporo ludzi myślących podobnie jak ja, a to już jest zapowiedź, że coś można, należy zmienić.
Rzeczywiście dzieckiem szczęścia byłam, skoro udało mi się wyznaczyć w miarę dosyć szybko ten termin, wczoraj próbowałam załatwić taki termin dla naszej Jadzi, z którą pracuję, niestety telefon cały czas był zajęty, a dokładnie w minutę po godzinie 14.00 nikt już telefonu w Szpitalu nie odbierał.
Właściwie to jest skandal, tak fatalnie działa ta cała logistyka Narodowego Szczepienia, prócz szumnej nazwy wszystko działa jak w jakimś koszmarnym śnie. I wcale nie winię tylko za to Szpital, w którym mam być zaszczepiona, można powiedzieć , że jest to Ogólnopolski Narodowy Skandal Szczepionkowy, nic nie jest przygotowane, opracowane, za to panuje Ogólnopolski Bałagan, w którym niestety jesteśmy po uszy utopieni.
Za niedługo skończy się czas szczepienia ludzi z grupy 0, zabiorą się za szczepienie najpierw Seniorów, potem pozostałych Polaków, ale w takim tempie i w takim bałaganie nie wróżę, że dobrze wszystko się skończy.
Ciekawe tylko, kiedy ogłoszą, że nie ma szczepionek, podobnie zresztą jak było z tymi szczepionkami przeciwgrypowymi i wtedy………Człowieku Ratuj się sam, albo……umieraj!
Na razie ten Narodowy Bałagan ogranicza się do wprowadzania ludzi starszej daty do palpitacji serca, bo nagle stają oni przed problemem założenia Elektronicznego Konta Pacjenta, a żeby go założyć, trzeba wcześniej mieć dostęp do Zaufanego Profilu, najlepiej przez któryś Bank, w którym też trzeba założyć internetowe konto, a niestety nie dla wszystkich wiekowych osób jest to łatwy proces, coś wiem na ten temat, bo już z niejedną „wiekową” osobą rozmawiałam, która bardzo się na te według nich komplikacje narzekała.
Nie wszystkie starsze osoby mają koło siebie kogoś w sumie zaufanego, bo przecież jednak sprawa jest oparta o konta bankowe, zresztą może własnie dlatego noszą nazwę poufne, czyli niekoniecznie dostępne nawet do kogoś z bliskiej rodziny, a co dopiero do kogoś obcego, który ma mu pomóc, na przykład z MOPS-u.
Dawniej babcie chowały pieniądze do materaca i nikt z rodziny nawet nie wiedział , czy babcia jest bogata, czy rzeczywiście biedna, ta sprawa często dopiero na wierzch wychodziła po jej śmierci.
Bowiem często zdarzało się,że babcia jadła tylko suchy chleb, sprawiając wrażenie, że jest uboga, a potem okazywało się, że wszystkie, często całkiem nie małe pieniądze ściubała właśnie pod materacem, czy w innym tajemnym miejscu.
Teraz niestety babcie będą musiały ujawnić swoje zaskórniaki, umieszczając je w Banku, bo inaczej, jeżeli nie założą tych obu kont, ani recepty, ani żadnego skierowania do lekarza nie dostaną.
Oczywiście pisałam o przysłowiowej babci, ale ta sprawa dotyczy wielu starszych borykających się z podobnymi problemami osób.
Poza tym trzeba pamiętać, że osoby starsze nas ogół są uparte ale i przyzwyczajone do pewnych zachowań i bardzo trudno ich przekonać do pewnych zmian, nie koniecznie są pozytywnie do wszelakich innowacji nastawione.
No ale może z musu jednak jakoś się do tych nowości będą musieli przekonać, tak jak jeszcze niedawno nie do pomyślenia było, żeby starsza osoba posługiwała się telefonem komórkowym, teraz staje się już to omalże chlebem powszednim, a już na pewno tak będzie musiało być, bo przecież własnie na telefon komórkowy będą przesyłane SMS-y z odpowiednimi kodami do zdrowotnych świadczeń.

Dosyć moich filozoficznych rozważań na dzisiaj, zbieram się pomału do wymarszu, czekam tylko, aż przyjedzie Magda, z którą wspólnie jedziemy do tego nowo wybudowanego Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, które nota bene znajduje się na przedmieściach Krakowa, więc trzeba cały Kraków przejechać, by tam się dostać.
Co prawda pod Szpitalem jest podobno olbrzymi parking, ale niestety tak przepełniony, że nie będzie nawet miejsca, by pozostawić tam swojego (a raczej Magdy) auta, więc jedziemy tam taxi – Bold.
No to znów będę miała okazję wykorzystać bon premiowy.

Trzymajcie za mnie ( i Magdę) kciuki, by wszystko nam się udało, a Wam życzę powodzenia w ten miły dzień tygodnia, jakim jest środa 🙂

A zresztą : TRZYNASTEGO, WSZYSTKO ZDARZYĆ SIĘ MOŻE !!!!!

w oczekiwaniu na zimę

Bardzo urokliwy ten bałwanek, tak pięknie nas pozdrawia…
A tu nie ma wcale żartów.
W Hiszpanii, która słynie z raczej ciepłego klimatu zima pokrzyżowała wszystkie plany.
Tam śnieżyca o wdzięcznym imieniu Filomena doszczętnie zasypała Madryt i inne miejscowości też.

–  Filomena to nazwa ośrodka niskiego ciśnienia, który powstał w północno zachodniej części Atlantyku i przemieszczał się w takim kierunku do Europy, że napłynęły z nim zimne masy powietrza z rejonów wysokich szerokości geograficznych. Te masy dostając się nad ląd, w rejonie gór między Hiszpanią a Francją uległy transformacji i dały spore opady m.in. z powodu oddziaływania z ciepłym podłożem
Opady śniegu w Pirenejach nie należą do rzadkości. Jednak taki widok w Madrycie jest zaskoczeniem. O tej porze roku w środkowej Hiszpanii termometry wskazują zazwyczaj średnio 5-10 stopni Celsjusza – dowiadujemy się w IMGW. Tymczasem obecnie temperatury spadły nawet do minus 8 stopni Celsjusza. 
To, co widzimy na ulicach Madrytu to ewidentna anomalia. Półwysep Pirenejski jest rejonem ciepłym i suchym, gdzie opady śniegu zdarzają się bardzo rzadko – przyznaje ekspert, przypomina jednak, że anomalie są elementem pogody, a śnieg obserwujemy czasami także w Afryce czy na Bliskim Wschodzie,

No własnie i ta Filomena, czy tam jakaś inna złośliwa „Śnieżynka”zmierza ku środkowi Europy i pewnie Polskę też nie ominie.
Ale jest nadzieja, bo jak podają źródła Polskiego Instytutu Meteorologii, najprawdopodobniej ta anomalia pogodowa straci na sile i do nas przyjdzie w dość łagodnej, a na pewno łagodniejszej formie.
Chociaż pamiętam doskonale te bardzo mroźne polskie zimy, które były w latach sześćdziesiątych, (nawet była taka zima z temperaturami minus 20 stopni, pozamykane były szkoły, ale dzieciom mróz nie przeszkadzał wcale na saneczkach pojeździć), potem siedemdziesiątych, szczególnie dała nam się zima stulecia. która była na przełomie 1978/1979 roku i przyniosła spore perturbacje i szkody.
Ale każda zima też kiedyś mija i potem przychodzi upragniona wiosna. Czasami nawet wcześniej, niż tego się można spodziewać – oby i tak w tym roku było, bo już za wiosną ogromnie tęsknię.
Jak na razie w Krakowie nie widać zimy, nawet od rana słonko świeci, ale już na ten piątek obfite opady śniegu i nawet mróz zapowiadają.
Trzeba na zapas zaopatrzyć się w chlebuś (może i w inne wiktuały też), bo kto wie, czy potem da się do sklepu dojść, może być ślisko i zimno. Na przykład w Madrycie mają teraz spore kłopoty z robieniem zakupów, oby tak nie było u nas w Polsce.
Można rzec, że w Polsce w styczniu dopadną nas aż trzy Boże dopusty: mrozy ze śnieżycami, COVID-19 i …….PIS 🙂
Niestety ten ostatni chyba szybko nas nie opuści, chociaż przeczytałam dzisiaj wiadomość, że Donald Tusk bardzo poważnie myśli o powrocie do polskiej polityki i do próby zjednoczenia opozycji na tyle, żeby można wygrać następne wybory, a PIS odesłać już na zawsze w cholerę, tak, by ta bestia znów swego łba nie miała siły podnieść.
Daj mu Panie Boże szczęście, bo jeżeli nie Tusk, to kto?????
Wiem, jest wiele osób w Polsce, którzy mają do Tuska zastrzeżenia, ale i oni muszą przyznać, że to własnie Tusk doskonale dawał sobie radę w rozgrywkach z Kaczyńskim, a wszystko zło, które na Polskę napłynęło zaczęło się od momentu, gdy Donald Tusk przeniósł się do polityki unijnej.
I wcale go za to nie potępiam, bo jako przewodniczący Rady Europejskiej odnosił naprawdę spore osiągnięcia, był bardzo skuteczny i cieszył się sporym zaufaniem zasłużonych europejskich polityków i jednak wiele dobrego dla Europy (i nie tylko) uczynił.
No dobra, nie będę nikogo przekonywała do swojej opinii, że mam rację, najważniejsze jest jednak to, by znalazł się ktoś, kto potrafi ukręcić łeb tej hydrze, jaką jest PIS.

A wszystkim moim Blogowiczom życzę wspaniale słonecznego wtorku, bo skoro świeci ono w Krakowie, to czemu ma nie świecić i w innych miastach , miasteczkach i wioseczkach?
No i dobrego humorku na cały, jak widać, co raz jednak już dłuższy dzionek.
Jeszcze co prawda szybko ten mrok zapada, ale i tak już dzień jest nieco dłuższy, niż jeszcze miesiąc temu.
POWODZENIA!!!