Czerwone spodnie

                               18ddmwdBZ

Ciekawe,że kolor czerwony dodaje człowiekowi optymizmu i chęci do walki ……

Niech mówi co kto chce,ale ja uwielbiam swoje czerwone spodnie i już wczoraj, nie pierwszy raz   zresztą, zauważyłam,że gdy tylko je ubiorę czuję się…dowartościowana.

Odrazu wszystko jest lepsze,nogi mniej bolą,spacerek nie jest przeszkodą i nawet głodówka nie jest taka straszna :-))

Śmieszne, prawda?

Przyznaję,że napewno jest to może  i naiwne,ale takie odczucia mam.

Pewnie dlatego,że zawsze byłam nieco zakompleksiała i…zawsze zazdrościłam tym babkom,które mogły portki na pupę założyć.

A teraz,chociaż nadal pulchniaczek-okrąglaczek jestem,jednak odważyłam się w portki wleżć i przyznam,że okropnie mi się to podoba……

No dobra,pozytywnie na mój humor zadziałała także i waga,która znów znacznie się obniżyła.No i fakt,że wczoraj ubrałam bluzkę,którą kiedyś tam dostałam i musiała odleżeć swoje w szafie,bo była na mnie…za mała.

A wczoraj  ją ubrałam i nawet całkiem,całkiem…..

No i jak tu się nie cieszyć?????

Jeszcze troszkę odczekam i w nagrodę  za wytrwałość w odchudzaniu kupię sobie śliczne dżinsowe spodnie,będę miała jak znalazł na wyjazd do Buska. :-))

Z tym odchudzaniem to nieco może wczoraj przesadziłam,bo prócz 3 kaw z mlekiem ( z niepełną łyżeczką cukru niestety,ale coś na dopływ energii ,w pracowitym bądź co bądź dniu musiało być)zjadłam jeden serek grani i 2 pomidory

To i tak w sumie niewiele….

Ale poszłam spać jednak nieco  " na głodniaka"…..

Dzisiaj trochę mniej muszę ostro się odżywiać,bo inaczej nie wytrwam do wyjazdu.

 Bo inaczej będzie finał ,jak w tej bajce : "a oślina pośród jadła…z głodu padła" hahaha

No dobra,już muszę przestać z tym samouwielbieniem,bo,jak mawiała moja koleżanka, Basia : "chuda krowa to jeszcze nie sarenka"

Kończę więc szybko dopijać poranną kawusię  i idę do moich rybek,a po drodze jeszcze muszę wstąpić  na plac,aby poszukać jakiegoś ślubnego prezentu dla naszej Ani z księgowości.

Wszak czas ucieka,ślub już w sobotę,więc dostałam delegację na zakupy.

Miłego dnia.

Oczywiście znów ubieram swoje kochane czerwone portki,a co.

Jak szaleć,to szaleć………