biedny prosiaczek

                           9ddmwdBZ




Biedny zjedzony,skonsumowany .


Taki niestety los prosiaczków.


Wczoraj w Kalmarze była impreza,


oblewanie nowej chłodni.


Były grilowe przysmaki,oczywiście wódka się lała sowicie a na deser był..pieczony prosiak.


Trochę żal mi go było,więc nie poszłam na wszelki wypadek go oglądać,gdy się na rożnie przypiekał,inaczej nie mogłabym potem go skonsumować.


Pyszny był,nie powiem.Podano go typowo,z kaszą gryczaną


To straszne jednak,jak ten świat jest urządzony,żeby jeść, trzeba wcześniej…..zabijać.


Chyba mam teraz lekki niesmak,może wyrzuty sumienia,wczoraj były trochę alkoholem przyćmione,ale dzisiaj….


A z drugiej strony co poradzić,że człowiek należy do gatunku mięsożernych?


Tylko co innego,gdy widzi się kawałek mięsa czy wędliny,a co innego ,gdy  widzi się takie biedne zwierzę w całości….


Nie będę dalej roztrząsać tego tematu, bo chyba zaraz się rozpłaczę.


Było,minęło…..


Za to gra na gitarze naszego Wiesia i piosenki w jego wykonaniu przy akompaniamencie Gabrysiowego śpiewania były chyba najprzyjemniejszą częścią wieczoru,szkoda tylko,że tak zagłuszana była nieco przez  niektóre osoby,będących  już pod  wpływem…..


A DZISIAJ??????


Dzisiaj sobota pracująca,przynajmniej dla mnie.


A potem…..znów nie mam pomysłów na dzisiejsze popołudnie.


Ale trzeba przyznać,że ten tydzień i tak był nadwyraz imprezowy,więc może pora trochę osiąść na laurach i odpocząć???


Wszak czeka mnie znowu pracowity tydzień,ale to już ostatni przed urlopem.


Nareszcie liczba dni oczekiwania na mój wyjazd mieści się w przedziale liczb jednocyfrowch.


A to brzmi bardzo optymistycznie.


Życzę miłej soboty i niedzieli.