Ach co to był za ślub……

                        15ddmwdBZ

Dojechałam na ten ślub całkiem bez problemów.

Dzięki dobremu tłumaczeniu Sabinki,oczywiście.

No nie,nie dlatego miałam obiekcje ,że jestem może jakaś niegramotna,miałam poprostu obawy,bo w tym miejscu zatrzymuje się na moment co chwilę wiele busów,trzeba było tylko ten dobry wybrać.

No i udało mi się !!! 

A ponieważ byłam jedną ,jedyną przedstawicielką  Kalmara,zostałam zaproszona na obiad i..tak jakoś zostało mi się dłużej.

Biedna  siostra panny młodej, Bożenka,była za kierowcę,ze mną miała najgorzej,bo mnie ok godz 3.30 do samiuśkiego Krakowa,pod dom musiała podwieźć.

Kawał drogi miała no i oczywiście całe wesele spędzać musiała przy pepsi coli…….

Taki to już los siostry panny młodej.

Ale wesele było super luks,wybawiłam się nie źle ( o diecie nie wspomnę raczej),dzisiaj zostałam zaproszona na poprawiny,ale to już byłaby lekka przesada.

Niech Bożenka wreszcie poczuje,że to  wesele jej siostry i wychyli za zdrowie pary młodej kielicha.

A zresztą mam inne plany na dzisiejszy dzionek.

I to by było na tyle