Rzecz o przytulaniu…

Ulubione powiedzienie Teletubisiów??   


  T U  L  I  M  Y !!!!! 


Po dzisiejszej  mojej rozmowie z jedną z moich koleżanek stwierdziłam,że panowie niestety nie mają żadnego pojęcia,jak bardzo ważne jest dla kobiety przytulanie.


Nie chodzi mi tu o sex,to już inny temat…


Ale takie codzienne przytulenie  przez męża,czy nawet cmoknięcie w policzek………


Wtedy kobieta wie,czuje,że napewno jest kochana,jest kimś najbliższym i najcenniejszym dla mężczyzny.


Dziwne,czemu starający się o ręke ,młody człowiek ,uwielbia dziewczynę  do siebie przytulać,całować,nawet w miejscach publicznych.


I co się dzieje potem z jego romantyzmem?


Codzienność zabija wszystkie romantyczne odczucia?????


Życie staje się szare,monotonne,praca,dom,obowiązki,o przepraszam,jeszcze pozostaje od czasu nocny seks-najczęściej już w późniejszyh czasach sprowadzony prawie że do  rytualnej gimnastyki???


Kiedyś czytałam taki dowcip: córka pyta mamusię,mamo,co się dzieje z miodem z miodowego miesiąca?.Wiesz,odpowiada mama,cały miód  wsiąka z czasem w tatusia i powstaje z niego stary piernik.


PANOWIE,OPAMIĘTAJCIE SIĘ.


Dla nas ,kobiet, niby mały,niewiele kosztujący czasu gest znaczy bardzo wiele.


Więcej,niż wszystkie bogactwa tego świata.


Bo bogatym być,może i dobrze,ale naprawdę  kochanym i cennym dla osoby,która jest nam najbliższa ,nadaje kobiecie sens życia.


I powiem,że nie znam żadnej kobiety,dla której przytulenie się do drogiej osoby  jest niemiłe,wręcz przeciwnie,jest dodatkowym bodźcem i  dodaje kobiecie coś jeszcze,poczucie bezpieczeństwa.


A więc  panowie,nie nos do gazety, czy podanego pod nos talerza,ale


uściskajcie swoje kochane i  zatroskane o los domowników panie,pokażcie,jak bardzo są dla was ważne.


jesienne oczekiwanie

                   3ddmwdBZ   

 .. moja fotka

Nie liczę już dnia dzisiejszego,po co,już się zaczął…..

I mam nadzieję,że szybko mi  mój czas  do wyjazdu teraz  zleci.

Chociaż właśnie te dni przed wyjazdem jakoś na złość się wloką….

Ach te piękne jesienne dni,ciepłe na szczęście i takie kolorowe.

Oby i te następne,tam w Busku, takie były…….

Ale to jeszcze nie już

A co teraz ciekawego sie dzieje?

Oj dzieje,dzieje….

Wczoraj stanęłam na wadze i okazało się,że już pozbyłam się 15 kg swojego kochanego sadełka.

To mnie bardzo mobilizuje…

naprawdę…..

A najwięcej zmobilizowały  mnie te moje nowe spodnie.

Ciekawa jestem tylko,czy naprawdę dobrze w tych spodniach wyglądam,czy tylko koło mnie kręcą się nieszczerzy mi ludzie,którzy w oczy mówią co innego,a w kącie zwijają się w kułak ze śmiechu….

Obym się myliła…..

Zastanawiam się,jak przejdę zmiany moich rannych przyzwyczajeń,tzn. brak porannej kawusi,papieroska i komputera.

Ten rytuał od 2 lat bez przerwy mi towarzyszy co rano,a teraz będę musiała znów zmienić,w sanatorium nie wolno palić,komputer bedę miała tylko dostępny w kwiarence internetowej,a kawusia…hm,będę musiała sobie jakąś grzałkę chyba wziąść.Tylko co robić z mleczkiem do tej kawusi???.

Na te wszystkie pytania odpowiem sobie już za kilka dni.

Na szczęście nie będę musiała wstawać o 5-tej rano,jak dzisiaj,a to już jest bardzo dobra wiadomość.