Bilans dnia



1.Badania mam zrobione:


   EKG w normie,płuca też ( ha,mogę palić swoje papieroski),poziom cukru ,na  skutek         stosowanej diety wyraźnie spadł  i jest w przyzwoitej liczbie 5.1


2.W Kalmarze zmiany-wprowadzono zakaz palenia paierosów.Przyznaję,że mi się to nie podoba.Co prawda obowiązuje  enklawa w pokoju Pana Dyrektora,gdzie palić można,ale przecież nie będę tam latała na papieroska-( chyba nie byłabym tam mile widziana na jakimś dymku),trudno muszę wprowadzić ograniczenia,bo chcąc zapalić,muszę teraz schodzić na dół,na zewnątrz budynku, no i kto będzie telefony odbierał?????


3.Dalej obowiązuje dieta zielono-sałatowa,aż do odwołania,czyli do mojego wyjazdu do Buska.


A ono następi najprawdopodobniej nie w poniedziałek,jak pierwotnie planowałam,a już w niedziele,późnym popołudniem i według wszelkich znaków na ziemii i na niebie będę odwieziona tam przez Maćka.


A przywieniona przez???????


4.W nowych czarnych spodniach czuję się wspaniale (wyglądam ponoć też),teraz pora wypróbować dżinsy???


5……Dzień jeszcze się nie skończył,chociaż wyrażnie ma się już ku zmierzchowi,ale jeszcze kilka punktów może moglabym zaliczyć….


Punktów z bilansu dnia oczywiście…


Na przykład…wstępne pakowanie …..  





słów parę o brawurze

                 6ddmwdBZ

Młodość ma podobno swoje prawa.

Ale czy bezmyślnośc i brawura to oznaka młodzieżowej mentalności?

Wieczorem wracałam z pracy.Z bocznej ulicy, na czerwonym świetle ,wjechał wielkim łukiem ,prosto na ruchliwe aleje,młody rowerzysta..Spieszył się bardzo,chciał przejechać,zanim autobus,jeszcze nie bardzo rozpędzony po pobliskim przystanku, pojedzie prosto.

Udałoby się to może naszemu chłopaczkowi,minął tor autobusu tuż przed jego maską,autobus na chwilę zahamował,ale…..

 tuż za autobusem jechało już rozpędzone auto,którego kierowca nie mógł widzieć manewrów lekkomyślnego rowerzysty. 

Nie wyhamował,potrącił rower,a chłopak przeleciał ponad autem i wylądował na asfalcie…..

Na całe szczęście, auto uderzyło go chyba tylko w tylne koło,bo rowerzyście,prócz potłuczenia,nic nie stało się złego,ale rower zgięty był w ósemkę,a i samochód na tej stłuczce też ucierpiał.

No właśnie,spieszył się,a w rezultacie  potem musiał czekać,aż przyjedzie policja,( pogotowie akurat też przejeżdżało wtedy Alejami,więc zatrzymali się,udzielając mu pierwszej pomocy),a ile nieprzyjemności  i bólu przy tym doznał??

Czy warto było tak ryzykować???

Kiedyś byłam świadkiem,jak młodzi ludzie świetnie się "zabawiali".

Stali na chodniku i

czekali,kiedy  rozpędzona ,wielka

 ciężarówka  będzie już bardzo blisko i prosto przed ich maską przebiegali na drugą stronę ulicy(znowu te ruchliwe krakowskie Aleje) z wielkim wrzaskiem,zachwyceni swoją "odwagą"

Stałam po drugiej stronie,przyznam,że serce mi wtedy zadrżało z trwogi,więc nie zastanawiając się nawet co robię,krzykiem wyrwanym gdzieś z głębi brzucha (musiałam się odstressować) ,nazwałam ich po imieniu,tzn. wyzwałam ich od idiotów ,bez jakielkowiek wyobraźni,nadmieniając,że właśnie takie przypadki brawury i ich skutki ,niestety muszę oglądać na codzień podczas ostrych dyżurów ,pełnionych wówczas   w szpitalu.

O dziwo,spuścili po sobie uszy,nie odpyskowali,odeszli ze spuszczonymi głowami,jakby w duchu przyznając mi rację.

Na szczęście koszmar dyżurów już się dla mnie skończył (jeszcze do tej pory czuję dreszcze,gdy słyszę wyjącą syrenę pędzącej karetki) i nie muszę oglądać tylu ludzkich nieszczęść.

Przecież wystarczy tylko ułamek sekundy nieuwagi,bezmyślności czy, już sama nie wiem,czy nieraz i nie ludzkiej głupoty i….pozostaje potem kalectwo na całe życie,a nieraz i wykreowanie sobie wyroku śmierci.

Ktoś może powie,że wypadki zdarzają się w każdym wieku,to prawda,ale to właśnie młodzi ludzie,pewni swojej sprawności fizycznej,zadufani w swojej "niezwykłości"  i odwadze, są ,w przeważającej ilości przypadków, powodem wielkiego nieszczęścia.

Nie będę już się rozpisywała więcej na ten temat,który mógł by się okazać tematem-rzeką.

Też kiedyś byłam młoda,ale napewno bardziej rozważna i ostrożna…..

Dzisiaj przedemną dzień badań,muszę rano iść do przychodni na pobranie krwi i na EKG i skompletować wszystko to jeszcze przed moim wyjazdem.

TYLKO JAK RANO,PRZY KOMPUTERZE ,OBEJŚĆ SIĘ BEZ RYTUALNEJ KAWUSI???

Ale niestety, do badań trzeba być na czczo,kawa odpada….

A przedemną tylko 4 dni pracy…

Licząc dzień dzisiejszy….

No to idę na badania a potem ten czwarty dzień odpracowywać.

Pa Pa