samotność w sieci @

                        11ddmwdBZ

Każdy człowiek jest poniekąd samotny….

Może dlatego szuka znajomości,chociażby przez komputer?

Tak było w przypadku Ewy i Jakuba,bohaterów "Samotności w sieci"

Ewa,mężatka,której małżeństwo właściwie uległo już prawie rozkładowi ,szuka przypadkowej osoby w sieci,której mogłaby zwierzyć się ze swoich przemyśleń.

I tak natrafia na Jakuba.

Nawiązuje się między nimi nić sympati,by  potem przeobraziła się ona w silniejsze uczucie…w miłość.

Tak po krótce można by streścić książkę i film pod tym samym tutułem.

Książkę przeczytałam jednym tchem,więc bardzo byłam ciekawa jej ekranizacji.

Niestety,zawiodłam się….

Prawda jest taka,że jeżeli ktoś wcześniej,przed obejrzeniem  filmu ,nie przeczyta książki ,wiele problemów  z filmu  nie zrozumie…..

Wiem,że ciężko jest zekranizować coś,co dzieje się w wirtualnej rzeczywistości.

Film jest pewnego rodzaju studium psychologicznym,z wielkimi skrótami myślowymi,może ciekawie zrobiony,są  w nim ładne i realne plenery ( kręcony był między innymi w Niemczech,Warszawie  i w Paryżu),ale w sumie przydługawy i nudny.

Wyszłam z niego bardzo zmęczona.

Już nie mówiąc,że kino,w którym byłam ,miało wyjątkowo niewygodne fotele,był moment,że już miałam nawet opuścić kino,ale skoro zostałam zaproszona na ten film przez Asię,nie wypadało.

W dodatku miejsca były w I-szym rzędzie,wszystkie sceny kręcone w ruchu przyprawiały mnie o zawrót głowy,a nie wspomnę już o bardzo silnym nagłośnieniu….

Reasumując,wyszłam raczej bardzo niezadowolona z filmu,a szkoda,bo nastawiałam się na dobra zabawę.

A może  podświadomie trochę i zazdrościłam tej parze?

Miłości? Bliskiego obcowania w sieci?…??????

Kto wie,ludzkie  odruchy są nieprzewidywalne…

Wystarczy tylko raz kliknąć w komendę "wyślij" i……właśnie i co?

Czy w tej wielkiej wirtualnej przestrzeni odnajdę tą bliska osobę????

Wprawdzie osobiście znam kilka takich par,których właśnie połączył świat wirtualny,ale znam i też wiele  przypadków zawodów uczuciowych ludzi ,którzy dali ponieść się wirtualnej iluzji.

Nie,zdecydowanie wolę jednak pozostać nadal samotna w sieci @@@@@@@@@@

to nic,że dzisiaj trzynastego

                               12ddmwdBZ





A kto powiedział,że trzynastego to pechowy dzień???


Ja nastawiam się,że będzie…szczęśliwy….


Na przekór wszystkim i wszystkiemu.


Chociaż dzień 13 września kojarzy mi się z moją babcią,czyli Tamtąmamą.


Kiedyś w moim blogu wspominałam już o niej.


Dzisiaj jest już 40 lat jak od nas odeszła….


Tak szybko ten czas mija.


Czy ktoś zgadnie,co jest na tej fotografii u góry?


To…sól.


A podobno trzeba beczkę  soli zjeść i tak  jeszcze dogłębnie człowiek drugiego człowieka nie pozna.


Wczoraj przeczytałam na pewnej stronie internetowej,pewnej firmy internetowej ostrzeżenie przed jednym z ich pracowników ,którym okazał się ten miły pan,który u mnie naprawiał komputer.


Bardzo mi smutno z tego powodu.


Już sama nie wiem,czy bardziej tym,że okazał sie złodziejem,czy tym,że mu zaufałam i bardzo go lubiłam….


Nic nie wskazywało na to,że może być nieuczciwym człowiekiem.


A może poprostu ja jestem tak bardzo naiwna???


A może to poprostu jakaś okropna pomyłka??


Wolałabym uwierzyć w tą ostatnią ewentualność,chociaż fakt,że na przykład zniknął wraz z naszym ruterem temu akurat przeczy.


Rutera oddał do naprawy i słuch o nim zaginął,teraz nawet firma,w której pracował nie chce brać żadnej odpowiedzialnosci.


To też chyba nieuczciwe,prawda?


Ech życie,życie…


Nawet mimo tych moich sięciu lat wydaje mi się,że świat nie może składać się tylko ze złych ludzi…


Dlatego czekam na….


No właśnie na co?


Ano,że to wszystko okaże się  wielkim nieporozumieniem.


OBY.


Bardzo nie lubię,gdy okazuje się,że się na kimś zawiodłam.



kawa na śniadanie

                                    13ddmwdBZ




Halusia zaprasza dzisiaj na poranną kawusię,podaną w pięknej filiżance w maki.


Smakowicie smakuje……


prawda??????


Szczególnie dzisiaj jest mi bardzo potrzebna,bo jestem okropnie niewyspana.


Ale dzień przez to moje długie pracowanie zbyt szybko się kończy.


Znów późno spać poszłam bo…..



 Jak tu nie wierzyć we wróżby i przesądy ????


Najpierw swędziała mnie wczoraj  okropnie prawa ręka i….dostałam wypłatę


HURRA …DALI WYPŁATĘ….


no bo w końcu mogli nie dać,prawda???


Potem swędziała mnie na odmianę prawa ręka i…….


dostałam smsa ,akurat gdy  stałam na przystanku koło Kazikowego domu.


Zatelefonowałam,a że


akurat byłam w pobliżu,Kaziu


zaproponował odwiedziny,na które mimo późnej już


pory zareflektowałam nawet.


No cóż,nie byłam tam chyba już ze 3-4 lata.


A pomyśleć,że kiedyś byłam bywalczynią tego domu w każdą omalże sobotę?


Ale to było dawno,wiele się zmieniło,a czy na lepsze,czy gorsze,kto to wie……


Nie warto rozpamiętywać,bo i tak już się nic nie zmieni…….


Chwilę posiedziałam przy wodzie mineralnej,( proponowaną kolację niestety byłam zmuszona odmówić z wiadomych powodów),powspominaliśmy  i pojechałam sobie taksówką do swojego domku.


Ot taka mila odmiana


poniedziałkowego dnia……


Zanim się zorientowałam,już nowy dzień mnie przywitał,zanim


do łóżka się położyłam…….


A jaki poniedziałek,taki podobno cały tydzień,więc czyżby  zapowiadał się on całkiem imprezowo??????.


Tylko,czy trochę w tych imprezach i szastaniu przy okazji pieniędzmi na prawo i lewo lekko nie przesadzam????


Ale pieniądz rzecz nabyta,jest i go nie ma.


W końcu czy na nie  nie ciężko pracuję???




I koniec imprez

                 14ddmwdBZ

I wszystko zaczyna się od początku.

Koniec wyjątkowo imprezowego weekendu.

W sobotę ślub i wesele,w niedzielę ledwo nieco odespałam zaległości zarwanej nocy, poszłam z życzeniami imieniniowymi do Majki.

Byliśmy tylko w trójkę,ja,Majka i Maciek-syn Majki,no nie licząc kota i od czasu do czasu zagladajacego do naszego pokoju Mundola-męża Majki.

Ale było bardzo przyjemnie.

A teraz normalny tydzień pracy,ale w środę już czeka mnie następna przyjemność,idę  przecież na premierę filmu "Samotność w sieci".

Czyli ogólnie mówiąc nie jest tak źle.

A popracować przecież trzeba…..

Odpoczywać będę juz za dwa tygodnie….

A jak wam się podoba kicia Majki?

Prawda,że urokliwy????

Szczególnie na tym posłaniu,które sam sobie umościł  z torebki imieninowej.

Ale takie są już te kocie obyczaje.

Ach co to był za ślub……

                        15ddmwdBZ

Dojechałam na ten ślub całkiem bez problemów.

Dzięki dobremu tłumaczeniu Sabinki,oczywiście.

No nie,nie dlatego miałam obiekcje ,że jestem może jakaś niegramotna,miałam poprostu obawy,bo w tym miejscu zatrzymuje się na moment co chwilę wiele busów,trzeba było tylko ten dobry wybrać.

No i udało mi się !!! 

A ponieważ byłam jedną ,jedyną przedstawicielką  Kalmara,zostałam zaproszona na obiad i..tak jakoś zostało mi się dłużej.

Biedna  siostra panny młodej, Bożenka,była za kierowcę,ze mną miała najgorzej,bo mnie ok godz 3.30 do samiuśkiego Krakowa,pod dom musiała podwieźć.

Kawał drogi miała no i oczywiście całe wesele spędzać musiała przy pepsi coli…….

Taki to już los siostry panny młodej.

Ale wesele było super luks,wybawiłam się nie źle ( o diecie nie wspomnę raczej),dzisiaj zostałam zaproszona na poprawiny,ale to już byłaby lekka przesada.

Niech Bożenka wreszcie poczuje,że to  wesele jej siostry i wychyli za zdrowie pary młodej kielicha.

A zresztą mam inne plany na dzisiejszy dzionek.

I to by było na tyle

Nie ma jak weekend

                              16 ddmwdBZ

Dzisiaj wypoczęta i bezstresowa wstałam sobie na poranną kawusię.

Wypoczęta,bo znów poszłam spać tuż przed dziewiątą wieczór.

Ale po niezwykle pracowitym dniu,ba, po niezwykle pracowitym tygodniu ,należało mi się.

Bezstresowa,bo nie muszę  się dzisiaj nigdzie spieszyć.

Na godzinę 15-stą jadę tylko na ślub Ani,nie wiem,czy trafię,bo będę w tych pięknych  okolicznościach przyrody  po raz pierwszy.

Potem muszę jeszcze pomyśleć o prezencie dla Majki,idę jutro do niej imieninowo…..

Ale te dzisiejsze "muszę" należy do miłych zajęć.

Nic na siłę.

Bo po to w końcu ma się weekend…

piekielny dzień

                         17ddmwdBZ

Minęła właśnie piąta w radio Zet.

Za oknem oczywiście ciemność.

Jak to dobrze,że dzisiaj piątek….

Wczorajszy dzień był piekielny,

Miałam tak dużo pracy w przychodni,nagoniłam się jak szalona………..

Nawet czerwone spodnie wczoraj mi nie pomogły.

Wróciłam piekielnie zmęczona.

Już zaraz po  godzinie 20-stej  spałam,jak zabita….

Obudziłam sie w środku nocy z błagalną myślą,Boże,żeby to już nie była piąta rano….

Na szczęście była dopiero druga,więc spokojnie jeszcze zasnęłam…

Niestety pięć przed piąta zadzwonił budzik….

I zapowiada się raczej  też bardzo pracowity piątek,też sporo pacjentów mam zarajestrowanych….

Wytrzymać,jeszcze tylko dwa tygodnie…….

To już tak nie wiele,a zarazem jeszcze tak długo…….

Czerwone spodnie

                               18ddmwdBZ

Ciekawe,że kolor czerwony dodaje człowiekowi optymizmu i chęci do walki ……

Niech mówi co kto chce,ale ja uwielbiam swoje czerwone spodnie i już wczoraj, nie pierwszy raz   zresztą, zauważyłam,że gdy tylko je ubiorę czuję się…dowartościowana.

Odrazu wszystko jest lepsze,nogi mniej bolą,spacerek nie jest przeszkodą i nawet głodówka nie jest taka straszna :-))

Śmieszne, prawda?

Przyznaję,że napewno jest to może  i naiwne,ale takie odczucia mam.

Pewnie dlatego,że zawsze byłam nieco zakompleksiała i…zawsze zazdrościłam tym babkom,które mogły portki na pupę założyć.

A teraz,chociaż nadal pulchniaczek-okrąglaczek jestem,jednak odważyłam się w portki wleżć i przyznam,że okropnie mi się to podoba……

No dobra,pozytywnie na mój humor zadziałała także i waga,która znów znacznie się obniżyła.No i fakt,że wczoraj ubrałam bluzkę,którą kiedyś tam dostałam i musiała odleżeć swoje w szafie,bo była na mnie…za mała.

A wczoraj  ją ubrałam i nawet całkiem,całkiem…..

No i jak tu się nie cieszyć?????

Jeszcze troszkę odczekam i w nagrodę  za wytrwałość w odchudzaniu kupię sobie śliczne dżinsowe spodnie,będę miała jak znalazł na wyjazd do Buska. :-))

Z tym odchudzaniem to nieco może wczoraj przesadziłam,bo prócz 3 kaw z mlekiem ( z niepełną łyżeczką cukru niestety,ale coś na dopływ energii ,w pracowitym bądź co bądź dniu musiało być)zjadłam jeden serek grani i 2 pomidory

To i tak w sumie niewiele….

Ale poszłam spać jednak nieco  " na głodniaka"…..

Dzisiaj trochę mniej muszę ostro się odżywiać,bo inaczej nie wytrwam do wyjazdu.

 Bo inaczej będzie finał ,jak w tej bajce : "a oślina pośród jadła…z głodu padła" hahaha

No dobra,już muszę przestać z tym samouwielbieniem,bo,jak mawiała moja koleżanka, Basia : "chuda krowa to jeszcze nie sarenka"

Kończę więc szybko dopijać poranną kawusię  i idę do moich rybek,a po drodze jeszcze muszę wstąpić  na plac,aby poszukać jakiegoś ślubnego prezentu dla naszej Ani z księgowości.

Wszak czas ucieka,ślub już w sobotę,więc dostałam delegację na zakupy.

Miłego dnia.

Oczywiście znów ubieram swoje kochane czerwone portki,a co.

Jak szaleć,to szaleć……… 

ZBULWERSOWANA

                            19ddmwdBZ

Wczoraj wysłuchałam felietonu w moim ukochanym radiu Zet,który mnie zbluwersował….

Zaczęło się wszystko  dyskusją na tematy polityczne,potem coś wspomniane  przy tej okazji było  o tym,że teraz nawet i politycy bardzo chętnie pisują na stronach internetowych  blogi ,a na końcu……zamieszczone były wypowiedzi młodych ludzi,którzy wręcz oburzeni byli postawą "starszych osób",którzy pozują na młodzieżowy styl i między  innymi odważają się swoje spostrzeżenia w blogach umieszczać….

No nie, czy to,że jestem nieco wcześniej urodzona,niż ta wypowiadająca się na ten temat dziewczyna oznacza,że nic mi już nie wolno??????

Nie mogę sobie swoich życiowych  spostrzeżeń przelać na internetowy papier???

A kto powiedział,ze serfowanie po internecie,pisanie blogów,czy ściąganie różnych plików muzycznych,filmowych czy jakichś tam innych

z a r e z e r w o w a n e  j e s t 

TYLKO 

 D L A 

 M Ł O D Z I E Ż Y ????

Moi kochani Młodzi!!!!

Minęły już dawno czasy,gdy babcie siedziały w bujanych fotelach i dziergały na drutach sweterki dla wnuczków….

Nowoczesne babcie (dziadki też) właśnie z wielką przyjemnością

oddają się wszelakim internetowym przyjemnościom….

I tak powinno być !!!!!

My też mamy prawo do spełniania swoich marzeń,zachcianek, na

robienie sobie większych i mniejszych przyjemności…

Nawet na blogach,czatach,forach dyskusyjnych itp.

Często zdarza się na czacie,że do

naszego pokoju 50+  wpada jakaś młoda osóbka i zaczyna…ubliżać.

Widać uważa,że jej młody wiek obliguje ją do takiego zachowania…

Wyzywania od staruchów i tym podobne inwektywy, są dość niestety częstym zjawiskiem….

No cóż,widać młode osoby zapominają,że i ich też wkrótce  dojrzały wiek  dosięgnie…..

I to nawet pewniej szybciej,niż tego się spodziewają….

Podsumowując,to nie jest żadne pozowanie na młodzieżowy czy jakiś tam inny styl,my poprostu żyjemy według modelu XXI-szego wieku,idziemy na przód ,zgodnie z wymogami epoki.

A do takich wymogów należy również i posługiwanie się komputerem.

Dlatego nie będę ulegała młodzieżowym "widzimiesię",będę pisła swój ukochany blog,zamieszczała w nim swoje odczucia,krasząc je zdjęciami i gifami do woli,na ile tylko mi zasób

zamieszczanych plików pozwoli!!!

BO JA POPROSTU UWIELBIAM TO ROBIĆ !!!!!!!!

A teraz…..idę popracować troszkę ,bo moją domeną życia jest:

Iść,ciągle iść w stronę słońca.

I nie poddawać się ubywającemu tak szybko

czasowi 

Bo ja jestem postępowa,nowoczesna… no dobra,

na dzisiejszy poranek wystarczy.

PA  PA

bardzo wczesne wstawanie…….

     

                         21ddmwdBZ

I znów zaczyna się tydzień wcześniejszego budzenia.

Dzisiaj budzik zadzwonił o piątej.

Brrrr,toć to środek nocy jeszcze…..

Ale cóż,trzeba i już,nie ma to tamto.

W sumie przez weekend chyba nadespałam swoje zaległości  i nie mam powodów do narzekań.

Teoretycznie,bo jakieś zawsze by się znalazły.

Wczoraj były urodziny Juju,więc same dobroci serwowali.

Czego tam nie było : i zielone smażone pomidory  ze serem i tortila z kurkami i ze szpinakiem,grzanki zapiekane z pomidorami i koreczki z kiełbasy i sera feta,no i oczywiście tort.

Czyli wczoraj moją dietę diabli wzięły.

Ale co tam.

Od dzisiaj zaczynam na nowo.

Czasami trzeba zgrzeszyć,żeby znów na dobrą drogę się nawrócić.

To idę się nawracać.

Dzisiaj zielona sałata hehe.