Chytry lisek……

Ale jestem chytra,tzn przebiegła.

Jak ten lisek na fotce -zastrzegam,że  to nie moje zdjęcie,zapożyczyłam skądś tam z netu.

Ponieważ nie wiedziałam wczoraj,czy rano jeszcze bedę miała net,a w pracy nie mogłabym napisać bloga,( cholera na palce patrzą,tak,tak,nie przez palce jakby się wydawało,ale na palce),więc wieczorem zaczęłam już pisanie,dokończyłam rano,nie ważne gdzie……

To się nazywa przebiegłość co?

Ale jakbym mogła niektórym zrobić zawód??

No,  prawdziwie jestem

już  zmęczona tą ruletką,będzie,czy nie będzie,wywali,czy nie wywali.

Ale……

Cuda nie widy,narazie rano działa,więc dokończę ten wpis spokojnie,chyba

Wczoraj rozmawiałam z bardzo miłym panem z neostrady,który uspokoił moje zrujnowane nerwy i poprostu kazał wyczyścić komputer z

 cookies i historii-rzeczywiście zadziałało,bo już do końca nie miałam kłopotów z komputerem i netem.

Proste,prawda?????

Ale nie chwalmy dnia przed wieczorem…..

Okropne jednak jest to wstawanie przed piątą rano,nawet,gdy w miarę wcześnie idzie się

 spać.Dzisiaj jestem wyjątkowo "zamulona",mam nadzieję,że poranna kawusia mi pomoże.

No ale na całe szczęście jutro sobota,podwójnie cieszy bo i dłużej pośpię i bedę miała zakładaną tą antenę satelitarną,więc od jutra odbiór TVP będzie de lux…..

I to chyba byłoby na tyle porannego wpisu,idę sobie troszkę zapracować na chlebuś z masełkiem,chwila,chwila,ja chlebusiów nie jadam……..

PS.No i internet miałam rano jakieś niecałe pół godziny,potem diabli go wzięli.

I  już nie oddali……