słowo sie rzeklo….

Kobyłka u płota….

Już załatwiłam sobie  dzisiaj nową fryzurkę, nowy kolor.

Nie mogę ciągle być ryżawa przecież…….

Znak,że definitywnie do Poznania jadę…….

Jeszcze dobrze nie przeglądnęłam trasy i godziny podróży,ale napewno jadę!!!!!

Miałam pewne wątpliwości,nie przeczę,ale w końcu się przełamałam.

Gdzieś w końcu swoje nowe oblicze  pokazać muszę,czyż nie???

Właściwie to wcale nie jestem zadowolona z mojego nowego kolorku,ale…..

Zawsze go można przemalować.

Tak więc dzisiejszy dzień poświęciłam dla swojej urody haha.

A o resztę mam czas jeszcze się pomartwić

W końcu zostaly mi jeszcze całe dwa dni.

a czasu już tak niewiele


No cóż,pobawiłam się wczoraj wieczorem moim nowym edytorem.


Teraz mam większe możliwości w sposobach wpisów,co pewnie wykorzystam.


Ale martwi mnie coraz bardziej fakt,że bardzo wydatnie zmniejszyła się pojemność możliwości zapisania moich zdjęć.


Jeszcze troszkę i trach, i nic, nie będe mogła, ani jednego zdjęcia mojego załączyć.


Szkoda,bo bardzo lubię,gdy mój blog jest taki kolorowy.|


Wczoraj Pan Jozio chyba skutecznie i ostatecznie podłączył mi net do rutera,podobno jednak cała wina leżała po stronie neostrady,a nie ,jak chcieli mi wcisnąć,że to mój kopmuter szwankuje.


Co prawda własnego rutera nadal jeszcze nie mamy,jako,że chociaż przeleżał w naprawie pół roku,oddali go nienaprawionego….bo………okazuje się,że cała naprawa leży w gestii producenta.


Tylko dlaczego tak długo przetrzymywali mi to urządzenie???


A kto to wie??


Niesolidność w Polsce nadal jest na pierwszym miejsu.


Teraz ruter znów idzie do naprawy……byle nie na następne pól roku.


A teraz (dla mnie) bardziej pocieszająca wiadomość,na liście top extrafotki moja fotka zajmuje pierwsza pozycję przeglądu zdjeć tygodnia.


Niesamowite!!!!!!!


Tak,ta sama.która widnieje na wstępie mojego wpisu-jesienne liście.


A trochę za nią ,też na tej samej liscie,znajduje się, też mojego autorstwa.  zdjęcie Jaśka.



Więc czy życie nie jest piękne????????


OKROPNIE Z SIEBIE JESTEM DUMNA!!!!.


No dosyć samozachwytu.


Poszłam wczoraj bardzo,a to nawet bardzo późno spać,a musiałam wstać przed piątą rano (dzisiaj wyjątkowo rano będe u rybek,a tam ostatnio bardzo punktualność sprawdzają).


Więc za pół godziny wymarsz z domu,a ja jescze w proszku.


Więc kończę już mój poranny ( hahha,można napisać nocny prawie) wpis i zabieram się za siebie.


Pa


PS Już niedługo,coraz prędzej…jeszcze 2 dni (nie licząc dzisiejszego oczywiście) i wsiadam do pociągu byle jakiego,no nie,nie byle jakiego,tylko takiego,który mnie do Poznania powiezie.