ach te płatności…

 


Wizja niezapłaconych rachunków zrzuciła mnie z łóżka rano już skoro ciemny świt, czyli  o 4.40


Poczłapałam do łazienki,zrobiłam sobie kawusię i zasiadłam przed komputerem,wypełniając żmudne tabelki internetowych przelewów.


Z jednej strony to wielkie ułatwienie dla klienta banku,że sam może zrobić sobie w domu przelew bankowy,ale te niesamowite ilości cyfr,które należy bezbłądnie wypełnić-koszmar…….


Nareszcie mam to za sobą.


No prawie,bo jeszcze przedemną wizja zapłacenia dodatkowego ubezpieczenia,ale to już suma taka,że potrzeba jakichś większych kombinacji…..


Chyba jednak powinnam wygrać jakąś nieco większą sumę w totolotka,bo jakoś z finansami coraz bardziej krucho…


Tylko,czy jest ktoś,kto zna skuteczna metodę wygrywania???


A jednak są tacy,których takie szczęście dopada.


Już nie muszę wygrać tej maksymalnej sumy,jaką przewiduje w tym tygodniu totolotek,zadowoliłabym się nawet o połowę mniejszą,chociaż…podobno w miarę jedzenia apetyt rośnie,to kto wie  …….


Dosyć już marzeń,trzeba realnie na życie popatrzeć i samemu na te wszystkie opłaty zapracować.


Ba,tylko ja juz pracuję od samego rana do wieczora,najwyżej co,pozostała by mi jeszcze ewentualnie dodatkowo praca nocna, np. jako stróża mienia?????


To znaczy,że albo jestem okropnie rozrzutna,albo….za mało poprostu zarabiam.


Pewnie i jedno i drugie jest prawdą,ale niestety nie mogę tego zmienić.


Jest,jak jest.


Poprostu trzeba pasa przycisnąć i tyle.


Gdybym rzuciła to cholerne palenie zaoszczędziłabym miesięcznie około 200-300 zł.


No jeszcze mogłabym przestać…jeść,też bym sporo zaoszczędziła,haha.


Tylko,czy napewno muszę tak ciężko  pracować na same opłaty,


a żałować sobie na wszelakie przyjemności życiowe?????


To nie jest wcale sprawiedliwe…


Tylko kto powiedział,że życie jest sprawiedliwe????