taki sobie środowy wpis

 



Dzisiaj już moja ulubiona środa.


Tym bardziej ulubiona,że jescze tylko dzisiaj i jutro praca,a potem….


Już jestem z Karysią umówiona w drugim,lub trzecim wagonie za lokomotywą.


Dosiądzie się do mnie w Katowicach,tak,że dużą część podróży będę miała urozmaiconą.


No i dobrze,że znalazłyśmy ten pociąg,który nie koniecznie o 6 rano wychodzi z Krakowa,znów musiałabym okropnie wcześnie wstawać,


A tak spokojnie,zdążę jeszcze przed wyjazdem wypić poranną kawusię,wpisać coś miłego do mojego blogu ,a potem w drogę….


Nie wiem,chyba jednak się starzeję,bo przyznaję,że troszkę tej podróży się obawiam.


Ale potem,mam nadzieję, miłe chwile wynagrodzą mi trudy podróży.


I chociaż prognoza pogody na następne dni nie brzmią  wcale optymistycznie,co mi tam.


A teraz dosyć marzeń i rozważań,wracam do rzeczywistości,czyli przygotowań do pracowitego dnia.