REFLEKSJA

 



A Kogoś mi brak…….


A czegoś mi brak………


No cóż,


życie nie składa się z samych róż.


Bo i wielkie nieba,


czasami trochę też i kolców do życia potrzeba….


Bo to ,co w samo serce  boleśnie ukłuje,


dłużej się pamięta i dłużej się czuje.


Prawdziwa przyjażń pokona trudności,


bo nie wie co to znaczy,gdy ktoś nań się złości.


A szkoda w życiu moi mili,


każdej bezowocnie straconej chwili.


Chyba jednak   człowieka najwięcej to smuci,


że coś raz stracone, już nigdy nie wróci……


 

znów zaczyna się tydzień….


 


Długi tydzień przedemną,bo z pracującą sobotą w perspektywie…..


Ale co już tam w poniedzialek rano będę myślała o sobocie.


 Chyba,że jak w tym kawale: w poniedziałek rano w szkole  Jaś pyta Małgosię,która jest godzina,8.15 odpowiada mu Małgosia.A Jaś na to: o cholera,jak ten tydzień się wlecze……


OH te Jasie,te Jasie…….


A propos :


Znowu w nocy byłam w…szkole.


Strasznie sie denerwowałam,bo okazało sie,że nie miałam jeszcze żadnej oceny z historii ( br,,,nigdy jej nie lubiałam) i jutro miałam zdawać wiadomości z całego roku.


W dodatku nie mialam żadnego podręcznika,pożyczyłam jakiś z innej klasy,ale to nie było wystarczajaco.W dodatku to był dzień moich imienin( nie rozumiem rozłożenia w czasie,to dlaczego miałabym niby w grudniu  zdawać egzamin z całego roku??-brak sennej logiki),nie miałam żadnego tortu,ani ciastek….


Wyobraźcie sobie z jaką niesamowitą ulgą się obudziłam.


Sen – mara.


To ja już naprawdę wolę iść do tej swojej pracy………..