inna środa

 

Dlaczego inna? Bo wiem, że dzisiaj nie zaglądnie do mnie Ula, która pojechała odpoczywać nad morze. I bardzo dobrze zrobiła, tym bardziej, że nie wzięła ze sobą laptopa, aby wypoczynek był pełny, nowoczesnością nie skażony. Już wyobrażam sobie, jak z kijkami po plaży tam i z powrotem wędruje i pełne jodu powietrze łapie w płuca.
Ale też wiem, że po powrocie do domu  zaglądnie i całą zaległa ” lekturę” przeglądnie, więc i ten wpis też do Niej dotrze, wszak mi to obiecała.
Odpoczywaj spokojnie Ulu i nabieraj energii i zdrowia na następne długie miesiące. A różyczkę i tak Ci podsyłam, może po Twoim powrocie nadal będzie taka świeża i taka piękna?

Ostatnio znów mam zły okres w życiu, jakiś potężny stress mnie dopadł i nie chce odpuścić. Fakt, czuję wielkie rozgoryczenie, smutek, żal i złość na to, co się ostatnio dzieje, więc postanowiłam na dłuższy czas wyłączyć się z politycznego kręgu, a swoje frustracje  opanować przynajmniej udawanym uśmiechem w pracy i odpoczynkiem w domowym zaciszu, tym bardziej, że przez następny tydzień znów będzie nieco w domu  spokojniej w związku z wojażami rodzinki. Dobrze, że nie będę tak do końca sama, zawsze na Julkę i na Ksawera liczyć mogę, pewnie będą zaglądać tutaj, a może i czasem pomieszkiwać…….
No tak, nadchodzi czas wakacji, więc rodzinka  pomału nam się to rozjeżdża, to przyjeżdża,  ciągle się gdzieś przemieszcza, czyli ruch w interesie trwa.
Będzie jak będzie, a najważniejsze to trzymać fason i zachować przynajmniej resztki  zdrowego rozsądku.
Wszystkim miłej środy życzę.

A co tam panie w polityce?

 

A tam, szkoda nawet gadać, nie jest dobrze, ale….. komu na tym zależało??????????????
Tu daję trzy kropki, bo ja jednak  niezbyt optymistycznie do tego jestem nastawiona. Czyżby widmo podsłuchów IV RP powraca?
Może jestem naiwna, ale……. no cóż, nie koniecznie Tusk musi być premierem, tylko pytam w takim razie KTO? Bo jak na razie te pieski, które najwięcej szczekają, czyli Palikot i Ziobro nie wiele szans na powodzenie mają. Wiadomo za to.  kto na pewno  zyska na tym przewrocie rządowym, bo tak bym to nazwała, obojętnie od ładunku treści nagrań, które można potem dowolnie poustawiać. Dosyć moich dywagacji, bo i dla mnie też mogą się źle skończyć, WIELKI BRAT  czuwa !!!!

Wczoraj miałam dzień truskawkowy, pozjadałam taką ilość tych czerwonych pychotek, że omalże nie pękłam, jakoś wyjątkowo w tym roku truskawki mi smakują.
Szczególnie ze śmietaną i cukrem pudrem ( ach, ile to kalorii), a jeszcze gdy potem zje się przepyszne ciasto Moniki z truskawkami, przystrojony  malinami,
jeżynami i pestkami granatów, gęba w niebie,  a na cukromierzu aż strach pomyśleć jakie mogą być wysokie wartości, lepiej na wszelki wypadek nie mierzyć.
Ale od czasu do czasu poszaleć można, nawet dla zdrowego psyche się powinno
To tyle z moich ciekawostek na dzisiaj, a poza tym nic nowego na działkach się nie działo
Miłego dzionka życzę

nowotygodniowe postanowienie

Jak żółw ze skorupy swojej muszę wyjść i… wiem to trudne, ale nikt za mnie tego nie zrobi.
Postanowienie to jedno, a wykonanie to drugie, niestety na to drugie zawsze brakuje mi odwagi.
Trzeba pomyśleć, żeby te moje piękne sny były nadal realnością, tylko na to teraz potrzebuję trochę więcej wysiłku.
Wysiłku i przychylności np NFZ, który pozwoli mi na prawdziwą rehabilitację, tylko na to pewnie punktów zabraknie.
Muszę więcej uruchomić swój kręgosłup, przydałyby się i ćwiczenia i masaże  i pływanie……….. ech, żeby to tylko znów nie pozostało w sferze moich marzeń.
Jak na razie przypomniałam sobie, że mam takie urządzenie do masowania, nawet dwa, jedno do dolnych części kręgosłupa, drugi z rączką do  masowania kręgosłupa szyjnego. Ten pierwszy jest łatwy do używania, bo siadasz sobie na fotelu i już samo się masuje, ma taką fajna funkcję jeszcze rozgrzewania.
Druga jest nieco trudniejsza, bo to jest taka rączka do masowania , więc trzeba ją trzymać i jeździć nią po górnych partiach pleców i po szyi, co samemu jest troszkę ciężkie do wykonania, przydałby się jakiś „umyślny” do masowania, tylko gdzie go szukać?

To będzie bardzo krótki tydzień, znów z długim weekendem, a zaczyna się dzisiaj „draką”  polityczną, ciągle jestem ciekawa, czy pisowskay radość z  pozbawienia Tuska premierostwa zostanie nagrodzona i nareszcie Zbawca zbawi Polskę, trochę ciemno to widzę.
Wielkie właśnie powstające  międzynarodowe plany wezmą w łeb, bo nowa pani Minister Spraw Zagranicznych  całkowicie zmieni kierunek polskiego myślenia, a kto z nią się będzie zgadzał?
O Polsce nawet nie piszę, wiadomo, jaki mam do tego stosunek, ale może i dobrze, niech ci Prawdziwi Polacy zobaczą wreszcie jak okrutnie są oszukiwani.
A nowy „prawdziwy rząd” prócz Smoleńska ma nową pożywkę do rozliczenia poprzedniego rządu, o czym wprost marzy po mocy i co będzie ochoczo robić przez cały okres swojego rządzenia. Jednym swoim będzie wspaniała misja uzdrawiania Polski. Znów haki pójdą w ruch. A tak było spokojnie…..
Fakt, że to co się stało jest okropne, bezsprzecznie obaj ministrowie powinni opuścić rząd, ale przecież nie o to Kaczyńskiemu chodzi, on chce głowy Tuska i zbyt długo na to czekał, żeby teraz popuścić.Ale się będzie zatem działo.
Tylko niech pan Kaczyński nie zapomina, że kij zawsze dwa końce ma i kiedyś to może bardzo okrutnie przeciwko niemu się odwrócić, a mój „polityczny nos” mówi, że tak się stanie i to stosunkowo szybko naród otrzeźwieje i stwierdzi, że jednak ” mniejsze zło” nie było wcale takim wielkim złem.
Teraz jest godzina 8.50, o 13 odbędzie się konferencja głównego opozycjonisty i już teraz  daję dolary za orzechy, że powie ‚To jest rzecz niesłychana, to jest  niebywały skandal, rząd Tuska musi odejść” No, kto się ze mną założy, że nie padną te słowa? W sumie jego konferencja nie bardzo jest potrzebna,  gdyż z góry wiadomo, jakie słowa padną. Ale takiej przyjemność ów człowiek sobie na pewno nie odmówi, wszak  taka okazja z nieba wprost w jego ręce  nareszcie spadła..

Dość politykowania, bo już mnie od tego głowa boli, a tu do pracy trzeba iść a nie narzekać tu mnie boli, tam nie .Zresztą od rana siedzę znów z masażerem za plecami, więc może nic nie będzie bolało, a na ból głowy dobry jest APAP
No to miłego poniedziałku i całego tygodnia

prawdziwa niedziela

Dzisiaj jest prawdziwa niedziela, nie ta udawana, jak wczoraj. Ale przez to wszystko przez deszcz, tak się wczoraj w nim ” zaszumiałam”, że nie zauważyłam, że sobota przemieniła mi się w niedzielę, jak to dobrze, że mam czujną koleżankę, która w komentarzu o moim błędzie mi poinformowała, dziękuję

Rząd nam się chyba ” ugotował”, tym razem nic nie przejdzie już płazem, bo wiele było takich osób, którzy tylko na takie lub inne potknięcia czekały.
Trudno, stało się, co zaowocuje prawdopodobnie nowymi wyborami i dopiero wtedy będziemy mieć wesoło, że ho ho.
Wszyscy wtedy zobaczą, na czym polega  tzw.wybór mniejszego zła, a wielu zapłacze za starymi czasami.
Ale tak jak już pisałam, polityka jest po prostu brudna.
Już przestałam się tym przejmować, bo i po co? Można tylko określić  takim znanym powiedzeniem ” tak dobrze żarło, aż zdechło”……

Tym razem bez pomyłkowo miłej niedzieli wszystkim życzę

ale fajnie

Ale fajnie dzisiaj u nas popadało sobie. Wprost fontanna  deszczu z nieba spadła na ziemię.
I znów się Magdusi ” upiekło” nie musi podlewać kwiatków 🙂
Ale nie, nie myślcie, że ona jest leniwa i tych kwiatków podlewać nie lubi, skąd, wręcz przeciwnie, zawsze rano i wieczorem z wężem po ogrodzie gania i kwiatki podlewa, a tu skubnie jeszcze jakiś listek, a tu podeschnięty kwiatek, na prawdę bardzo doba o ten ogród, co zresztą widać. Ale czasem jej i niebiosa pomagają, wtedy kwiatki są tak bardzo mocno podlane. Lubię ten jej ogródek, a właściwie i po troszkę nasz ogródek i czekam aż już całkowicie wszystkie kwiatki jej się rozrosną.

Dzisiaj wstałam stosunkowo wcześnie, bo przed siódmą rano, zjadłam sobie śniadanko, coś tam poczytałam, coś tam popisałam i wskoczyłam do łóżeczka jeszcze ” na troszkę” i oczywiście oglądając jakiś film zapadłam w błogi sen, pewnie mnie szum deszczu tak uśpił. Na szczęście dzisiaj jest niedziela i nigdzie specjalnie nie muszę wychodzić.

W polityce znów jakieś zawirowania, następna afera taśmowa, tym razem uderzają na nasz rząd z każdej możliwej strony, az samo to staje się podejrzane.
Ale czego nie robi się, by wygrać wybory? A może to zemsta za próbę cofnięcia immunitetu Mariuszowi Kamińskiemu, kto wie, wszystko niebawem albo się wyjaśni, albo jeszcze bardziej pokręci. Ale nie będę się tym przejmowała, powrót IV RP na pewno podziała na wielu polaków otrzeźwiejąco.

Życzę miłego sobotniego popołudnia, bo tak  jest teraz, za oknem znów jakas czarna chmura, czyżby kolejna porcja deszczu??, a może i burza nadchodzi…. ale zapowiadali tak właśnie.

Trzynastego………


Ponoć wszystko zdarzyć się może, szczególnie w piątek, trzynastego.
Ale na wszelki wypadek omijam dzisiaj wszystkie czarne koty z daleka, tfu, na psa urok.

Rozpoczęcia Mundialu w Brazylii nie oglądałam, zresztą pewnie i nie będę oglądała żadnych meczów, bo nie interesuje mnie piłka bez udziału Polaków.
A zresztą, gdyby nawet i grali Polacy, też bym nie oglądała, żeby się nie denerwować i…za nich nie wstydzić.
I to tylko  tyle na temat obecnego Mundialu mam do powiedzenia.
Ciekawa jestem tylko, czy pan Balcer  jest w Brazylii, czy pojechał może na przykład do Turcji przygotowywać sobie miejsce blisko sułtana, by potem mu wiernie służyć?

Dzisiaj czytałam w Gazecie Wyborczej artykuł pt ” czy można zapomnieć” o dziecku w samochodzie? Ten artykuł dotyczący nieszczęsnego śmiertelnego przypadku pozostawienia 3 letniego dziecka w samochodzie, przez śpieszacego się do pracy ojca dziecka.
Jednym z takich powodów może być  rutyna, w która popadamy, czasami coś robimy mechanicznie, na zasadzie, że właśnie tak zawsze  postępujemy i wyłączając rozum, który biega już całkiem innymi ścieżkami robimy jakieś fatalne, lub mniej fatalne pomyłki. Bywa, to nie jest wytłumaczenie, ale tak niestety bywa. Kto z nas w zamyśleniu nie włożył na przykład zamiast mleka  odruchowo  słoik z kawą do lodówki ?
Właśnie, niestety tragedia może być przyczyną takiego chwilowego ” wyłączenia się”.
I bardzo podobał mi sie jeden wierszowany komentarz dodany pod tym wpisem, pozwólcie, że go przytoczę: autor Piotr Kolec

Byłem u kochanki, dwa bloki od domu
O szóstej zaniechałem czynnego poziomu
Bo po nocnych igraszkach (zniszczyłem spory kwietnik)
Posprzątać trzeba było i iść z kubłem na śmietnik

W roztargnieniu wracałem i gdym przed drzwiami stanął
Pomyślałem o biedakach, co wstają, jak ja – rano
I tu z ciężkiej zadumy mnie wyrwał ton oracji
– Jak to? Już wróciłeś Piotrusiu z delegacji ?

I dopiero teraz walnąłem solidnie na ziemię
Żona drzwi otwiera, a w głębi moje plemię
Ja z kubłem, rozczochrany ze śladem szminkowania
A tu żona, latorośle we drzwiach mego mieszkania

Nie ma co tłumaczyć, wyszedłem na barana
Żonie przykro, bo została bezczelnie oszukana
Przeprosiłem, był pierścionek i przepiękne kwiaty
I nauczka; nie popadać w rutynę i w schematy

Upss, ale była wpadka, ale tak to w życiu niestety bywa, czego nikomu nie życzę.

Co ciekawego dzisiaj będę robiła, jeszcze nie wiem, nie mam nic zaplanowanego. Ot normalny, piątkowy dzionek.
Wcześnie rano, gdy się obudziłam niebo było czyściutko – niebieskie, słonko wesoło świeciło, teraz jakieś ogromne chmury zasłaniają mi mój jasny horyzont,gorzej, gdy te na razie białe obłoczki zmienią się w ciemne chnurzyska. Nawet słonko się chmur przestraszyło i gdzieś uciekło.
No to życzę miłego i fajnego dnia, ale patrzcie uważnie dzisiaj pod nogi!!!

a kto powiedział, że….

No właśnie, kto powiedział, że w moim blogu zawsze muszą być śliczne kwiatki???
Moja koleżanka Ela robi również i ptaszkom i innym zwierzaczkom piękne zdjęcia, dzisiaj u mnie zagościły ptaszki, a ponieważ wciąż jeszcze wiosna trwa, jest też mały ptasi pisklak.

Nie mam dzisiaj specjalnie o czym pisać, bo na politykę znów się obraziłam, a też i nic ciekawego w moim życiu nie nastąpiło.
Może tylko tyle, że mam nowy dekoder do Cyfrowego Polsatu, antena jest podobno dobrze ustawiona i ma poprawny sygnał, a obraz i tak mi co jakiś czas zanika, no może nieco z mniejszą częstotliwością, niż poprzednio, ale…..

Dzisiaj pogoda umiarkowana, ciepło, ale bez specjalnie wysokich  temperatur, ale weekend za to ma być podobno „padający” , no zobaczymy to się przekonamy,
Życzę fajnego dnia wszystkim.

P.S. dzisiaj ma urodziny ktoś, niby który powinien mi być bliski, a raczej to ja powinnam mu być bliska, powinnam….. Ale on też nigdy o moich urodzinach, ba, nawet imieninach nie pamięta ( a przecież akurat imieniny mam w dość znacznym i szczególnym dniu), więc i ja postanowiłam o nim dzisiaj zapomnieć, widocznie dzisiaj taka moda na niepamiętanie ( i lekceważenie) panuje.

najmilszy dzień tygodnia – środa

Życie składa się z dni miłych i tych mniej miłych, z dni smutnych i dni weselszych.

Wczorajszy dzień był dla mnie smutny i refleksyjny ale dzisiejszy dzień jest  dla mnie dniem bardzo miłym i bardzo radosnym,  bo znów tu mogę spotkać się  tutaj w moim blogu z ” moją” Ulką
Tak, tak, dzisiaj mamy środę, a więc dzień szczególnej łączności pomiędzy Krakowem a Poznaniem.
Popatrz Ulu jaką piękną różyczkę dla Ciebie dzisiaj przygotowałam!!!!
Promieni słonecznych Ci dzisiaj nie podsyłam, bo pewnie i tak masz podobnie jak i ja ich sporo na niebie, ale mogę za to przesłać Ci słodkie środowe całusy:-)

A co jeszcze ciekawego się dzieje? Otóż w Sejmie zajmą się piratami drogowymi ( najwyższa pora), wobec których będą bardzo zaostrzone kary, łącznie z odebraniem prawy jazdy. Widać premier czuje już zagrożenie, które nad nim wisi w związku z nadchodzącymi w przyszłym już roku wyborami. Niech czuje, może to nam Polakom na korzyść wyjdzie i jednak nie będziemy mieć w Polsce tureckiego sułtanatu?
A tak w ogóle to widać, jak bardzo  „brudna” jest polityka, podczas wczorajszego głosowania zabrakło 15 głosów do uchyleniu  Mariuszowi Kamińskiemu immunitetu  poselskiego, widać wiele osób z tych głosujących przeciwko uchyleniu ma  swoje własne grzeszki na sumieniu i woleliby, by nie wyszły one na światło dzienne. Ta sprawa pokazuje również, jak wbrew pozorom  bardzo mocno pisia polityka osadzona jest w naszych realiach, niby mamy III RP, a ciągle ma się wrażenie, że to nadal IV RP zza naszych  pleców nami rządzi, ich macki bardzo silnie nadal  drążą politykę  i własne karty rozdają. I bardzo ciekawa jestem dokąd te drogi prowadzą i jak długo jeszcze trwać ten stan będzie.

Inne życiowe kuriozum dnia wczorajszego to ojciec, który zapomniał, że odwoził do przedszkola swoje 3 letnie dziecko i pozostawił go w aucie na długie 8 godzin urzędowania na parkingu. Po wyjściu z biura przypomniał sobie o dziecku, niestety było już za późno, w tak upalny jak wczorajszy  dzień temperatura w samochodzie dochodziła nawet do 70 stopni, dziecko się ” ugotowało” i mimo reanimacji trzylatka zmarła. Ojciec wylądował w psychiatryku, pewno to rodzaj obrony, przynajmniej chwilowej  przed odpowiedzialnością karną, która i tak przecież  poniesie.
Kto mi odpowie na pytanie, jak można było zapomnieć o własnym  dziecku? O czym ten nieodpowiedzialny ojciec myślał w chwili, gdy zatrzasnął drzwiczki swojego samochodu i sobie poszedł? Pewnie, że śmierć jego własnego dziecka już samo w sobie jest straszliwa karą, ale jaka jeszcze kara za tą niefrasobliwość powinna go spotkać? Jest to czyn karygodny i myślę, że tak zostanie przez organa prokuratorskie i sądowe  surowo ocenione.

Dzisiaj ostatni dzień prawdziwej kanikuły, od jutro już upału nam „odpuszczą” na kilka ( mam wrażenie) dni.
Życzę więc przyjemnego dnia i uważajcie na siebie podczas tych upałów

10 czerwca to bardzo smutna dla mnie rocznica

 

 Dzisiaj dla mnie i dla mojej Rodziny bardzo smutna piąta już rocznica, gdy moja Siostra  Ania od nas odeszła na zawsze.
I chociaż wydawałoby się komuś, że to było już dawno, w sercu wciąż tkwi ten sam cierń, wracają wszystkie wspomnienia, chociaż życie pozornie toczy się dalej.
Cóż można w takim dniu powiedzieć : Aneczko, pozostawiłaś po sobie smutek i bardzo puste miejsce, które nikim już zastąpić nie można. Patrz na nas z góry swoim łaskawym okiem i nadal nas wspieraj, nadal nam pomagaj w podejmowaniu mądrych życiowych dróg, nie pozwól, by one tak do końca  nam się poplątały.

 

 Gdy człowiek żyje tylko serialami, okazuje się, że  prócz radości można  je oglądając  też nieźle się zestresować.
Kilka dni temu przeżyliśmy śmierć Krystyny Lubicz, wczoraj śmierć Michała Łagody…..   nawet serialowe życie nas nie oszczędza.
Ale na całe szczęście dzisiaj jest już ostatni odcinek przed wakacjami ” M jak miłość”, jutro skończy się Na dobre i na złe ( ciekawe, czy też kogoś na wakacje uśmiercą, bo na dobrej drodze ku nieskończoności jest Witek Latoszek), będziemy nareszcie mogli troszkę od tych serialowych rewelacji odpocząć.
I dobrze, przynajmniej nie trzeba będzie stale na zegarek spoglądać i swojego życiorysu podle seriali układać.
A może czasami będzie i żal, że jakoś tak dziwnie bez naszych znajomych twarzy…… spokojnie, w jesieni znów do nas powrócą.

Dzisiaj zapowiada się najgorętszy dzień roku, temperatura ma przekroczyć nawet 35 stopni Celsjusza. Mówią, by kto może pozostał w domu ( zwłaszcza dzieci i osoby starsze), a kto musi iść do pracy musi bardzo uważać, aby za bardzo nie wystawiać siebie na słońce, szczególnie trzeba chronić dzisiaj głowę, aby nie dostać udaru mózgu.  Najlepszy by był do tego ładny lekki kapelusik, szkoda, że nie mam takiego. Zresztą kobieta w takim kapelusiku wygląda troszkę zalotnie..
Trudno, jakoś sobie będę bez tego kapelusika  dawała radę,
Spokojnego i udanego dnia życzę.

ah co to był za wyjazd!

 

Tak, tak, to była cudowna niedziela. W ogóle gdy przyjechałam i wyszłam na taras aż oniemiałam z zachwytu, jak pięknie i kolorowo wokoło się dzieje.
Ale to jeszcze nie koniec, spora część kwiatków dopiero się rozwija, więc będę jeszcze miała czym się zachwycać Trzeba jeszcze troszkę cierpliwie poczekać
Jak już nadmieniłam, wczoraj był cudowny dzień na letnie leniuchowanie na tarasie. Ja jako starsza pani siedziałam sobie na tarasie pod szklanym dachem, żeby słoneczko zbytnio mojego mózgu nie ogrzewało, Magda wciąż jeszcze młoda wygrzewała się na kocyku na słonku, miała specjalnie dla niej zbudowane „łoże” z kocykiem,  tak,żeby nie leżała bezpośrednio na ziemi, ale co jakiś czas schodziła na chwilę do cienia, bo słonko niemożebnie grzało.
Ale od tego przecież mamy lato, nieprawdaż? A taki właśnie całkowicie letni dzionek był wczoraj.
W każdym bądź razie ja odetchnęłam od krakowskiego zgiełku i od duchoty krakowskich ulic i byłam bardzo, bardzo szczęśliwa.
Bo jakie to miłe postawić nogę na progu i już jest się w ogródku pełnym słonka i kwiecia.
A dzisiaj już znów poniedziałek, trzeba było do pracy powrócić i jakby co o następnym miłym weekendzie pomarzyć
Dzisiaj nie będzie tak wspaniale, bo jednak upał w murach daje się we znaki, ale cóż, czasami jest lepiej, czasami gorzej. Najważniejsze to nie narzekać.
Miłego poniedziałku, miłego tygodnia,  bez polityki, bo aż strach pomyśleć co by było, gdy marzenia naszego Zbawiciela się spełniły i nagle siłą wzięliby mnie  do tureckiego  haremu?????