dziwny ten Mundial

 

 

I od razu się zastrzegam, wcale go nie oglądam, no może wyrywkowo po kawałeczku jakiegoś meczu w tak zwanej przerwie, gdy nie mam co oglądać, ale jest to raczej tylko przypadek.Ale……. zaglądam na Onet.pl. albo na Gazeta.pl i wtedy czytam wyniki i…się dziwuję.
Takie tuzy jak Niemcy, Argentyna, Portugalia, a wczoraj jeszcze Hiszpania są outsiderami……..
Niczego człowiek teraz już pewny nie może być, nawet piłki nożnej. Zresztą tak miedzy nami mówiąc, ona i tak zawsze jest nieprzewidywalna. Ale jak to mówią, im dalej w las, tym więcej drzew, pewnie będzie jeszcze kilka niespodzianek, a to mnie troszkę jednak mobilizuje do oglądania.
Jeszcze nie teraz, ale na pewno walkę o czwarte, trzecie, drugie i oczywiście o miejsce mistrzowskie będę chyba oglądała.Może nie od gwizdka do gwizdka, ale będę.  Bo nagle poczułam, że mogę się w  fanką futbolu przemienić.
Musze przyznać się, że śledziłam mecz Chorwacja – Dania, jestem w szoku, ale się działo przy tych karnych 
Jakiś ślad w moim umyśle musze pozostawić. Inaczej okaże się, że jestem tylko nudnym, monotematycznym człowiekiem.

Wczoraj pokazywałam tutaj kwiatka, który mi nagle ni stąd ni zowąd wyrósł. Zaiste dziwny to kwiatek, ma rozłożyste szerokie liście i zakwitł dzbankowatym, ostro krawędziowym kwiatem, wygląda trochę, jakby był sztuczny.
Poszperałam  więc troszkę po Wikipedii i okazało się, że jest to ananasowiec, a dokładnie  jest to guzmania, czyli kwitnąca kuzynka ananasa.
Zastanawiałam się, skąd w ogóle ten kwiatek u mnie się znalazł, prawdę powiedziawszy nie pamiętam, może coś niechcący zasiałam?
Pamiętam, że w ten sposób właśnie „dorobiłam” się daktylowca, bo pestkę wsadziłam sobie do ziemi i…o niej zapomniałam. To znaczy owszem podlewałam, ale ciałkiem nie zwracałam na niego uwagi. A on sobie po cichutku rósł i cieszył moje oczy.
Ale ta guzmania nigdy dotąd nie dała mi ani razu żadnego kwiatu, stąd wczorajsze moje zdumienie i, nie ukrywam radość.
Ale tak już jest, że jeden kwiatek sobie kwitnie, inny ginie…
Mam takiego jednego kwiatka po tak zwanych przejściach. Prawdę powiedziawszy też nie wiem, jak ta roślinka się nazywa.
Przyjechała ze mną, podobnie jak i ta guzania i inne ze Smoleńsk. Miała niestety pecha, bo podczas przeprowadzki któryś z panów niechcący uszkodził kwiatka, dokładnie go złamał. Już miałam go wyrzucić, ale Renia, która kwiatki bardzo lubi postanowiła dać mu szansę. To co było zniszczone wyrzuciła, a resztę wsadziła do ziemi. No i kwiatek pięknie odrósł, zrobił się wysoki i miał mnóstwo listków. Chyba był „zaziajany”, bo zawsze z Renia go chwaliłyśmy, bo od pewnego czasu cos niedobrego z nim się dzieje. Najpierw na listkach robią się żółte plamki, które przemieszczają się na następne liście, które w końcu robią się żółte i tak jak liście w jesieni na drzewach, opadają.
Chyba się jednak powtarzam, bo teraz zauważyłam, że już wczoraj o tym kwiatku pisałam, ale… no własnie napisałam na forum na Facebooku prośbę o poradę i ktoś bardzo mądrze mi powiedział, żebym wzięła taki listek i pokazała go paniom w kwiaciarni, może one coś poradzą. rzeczywiście mam taką zaprzyjaźnioną kwiaciarnie na Żabińcu, pracujące tam panie są bardzo serdeczne, dzisiaj więc jeden lub dwa listki im pokażę.
Najlepiej jeden taki jeszcze z początkami plamek, drugi już całkiem żółty, który już opadł.
Mam nadzieję, że może jakieś roślinne „lekarstwo” dla nich dostanę, bo skoro można leczyć ludzi czy  zwierzęta, to czemu nie można leczyć roślin?

Jak na razie lipiec jest raczej dosyć chłodny i chociaż od rana słonko świeci, nie mniej  rewelacji w temperaturze raczej dzisiaj nie osiągniemy.
No, może tylko znacznie temperatura podniesie się w Warszawie, gdy rozpocznie się protest przeciwko zmianom w Sądownictwie które od dzisiaj mają być wprowadzane. Tylko……. jakoś nie wydaje mi się, że nawet zaangażowanie byłego prezydenta Wałęsy w ten protest przyniesie jakiś pozytywny skutek.
Po prostu – Wałęsa mimo swoich wielkich niewątpliwych zasług jest już za stary i chyba jednak za mało znaczący, by móc coś zmienić. Niestety, taka jest prawda, jego 5 minut już dawno minęło, a niestety potem popełnił tak wiele błędów……….. jego autorytet po prostu się już wypalił.
A inna sprawa, że w tej chwili nie ma człowieka w Polsce, który miałby taką charyzmę, by porwać ludzi do walki o prawdę, o niezależność, o naszą polskość. Obawiam się, że nawet i sam Donald Tusk nie potrafiłby podołać takiemu zadaniu, a może jednak  się mylę???

Poniedziałek, nowy dzień, nowy tydzień, niech on będzie po prostu dla nas wszystkich radosny.