HURRRA!!! Są kaczuszki w Parku Krakowskim

Doczekałam się,  pływają już po stawie w moim Parku śliczne kaczuszki.
W życiu nie przypuszczałam, że słowo kaczka, które całkiem źle mi się ostatnio  kojarzy, tym razem tak bardzo mnie ucieszy.
Ale kaczka kaczce przecież nierówna. Zresztą to są całkiem nieduże i bardzo miłe kaczuszki.
Nie wiem skąd się tam wzięły, bo dwa dni temu ich wcale jeszcze w Parku nie było. A tu wczoraj taka niespodziewajka na mnie czekała!!!Zresztą cały wczorajszy dzień  był pełen niespodzianek.
Miałam w zamiarze iść gdzieś około południa do Parku, bo miała się wczoraj plenerowa impreza odbywać, a tu….dostałam od Darki telefon, żebym szybciutko stawiała wodę na kawę, bo za kwadrans z tatą do mnie przyjadą.
Oczywiście, że ta wiadomość bardzo mnie ucieszyła i postanowiłam szybciutko swoje plany zrewidować
A tu masz, goście przyjechali wraz z…deszczem, a potem nawet z burzą.
Musiałam szybciutko ewakuować wietrzącą się pościel z balkonu, bo rano nic nie zapowiadało, że moja pościel będzie zagrożona.
Posiedzieliśmy więc trochę dłużej przy kawce, miło rozmawiając, potem Darka pojechała do pracy, a gdy nieco przestało padać Maciek wyruszył na swoim motorze do domu. Mam nadzieję, że nie zdążył zmoknąć, bo po chwili znów zaczęło padać.
Trochę mnie to zdenerwowało, wiec po zjedzeniu obiadku postanowiłam trochę odczarować ten deszcz i znów mój magiczny paluszek poszedł w ruchu, a na ustach wykwitły moje zaklęcia ABRA KADABRA, DESZCZU PRECZ.
I znów deszcz mnie posłuchał (no jak mógłby takiej czarownicy nie posłuchać??) i po chwili mogłam sobie iść do parku.
Trochę pusto w nim było, wiadomo, pogoda niezbyt sprzyjała piknikowaniu. Rozłożone na trawnikach leżaki i pufy smutno stały puste, nie było na nich jak poprzedniej niedzieli chętnych.
Nawet ławki jeszcze były mokre. Traki z jedzonkiem oczywiście stały, ale też niewielu było chętnych do ich odwiedzania, chyba niskie tej niedzieli mieli zyski.
Ale trzeba przyznać, że  ceny w tych przenośnych kramach mają prosto z księżyca, ja rozumiem, że chcą zarobić, ale żeby od razu zdzierać z ludzi skórę, to znaczy wyjmować im z kieszeni ciężko zarobiony grosz???? Jakiś umiar powinni jednak mieć. Na przykład mały słoik soku z czosnku niedźwiedziego kosztował całe 16 zł – makabra, Nieduże słoiczki soczków też mniej więcej w takiej sumie, zdzierstwo i tyle.
Ale i ja uległam małej pokusie, co prawda tym razem nie były to lody tajskie, zresztą w parku tym razem takiego stoiska nie było, ale kupiłam sobie całkiem pokaźną gałkę lodów malaga za 4 zł.
Wystarczyło.
A potem poszłam na spacerek wzdłuż stawu i…aż podskoczyłam z radości, gdy ujrzałam na nim kaczuszki.
Pewnie przechodzące osoby patrzyły na mnie ze zdziwieniem, gdy całkiem głośno wyrażałam swój entuzjazm na widok tych pływających ptaków, ale nie dbałam o to. Co mi tam, wyjęłam swój telefon i od razu udokumentowałam ten przepiękny i wyczekiwany dla mnie fakt. I oczywiście zaraz moją radością podzieliłam się na Facebooku, wysyłając tam zdjęcia stawu pełnego kaczek.
A potem jeszcze chwilkę sobie pospacerowałam po parku, a  potem znalazłam jakąś w miarę suchą ławeczkę i posiedziałam sobie nieopodal stawu, oczywiście łapiąc moje ulubione Pokemony. Nareszcie znów mogłam oddać się tej grze, bo ostatnio miałam kłopoty z dostępem do GPS, ale na szczęście wczoraj Darka usunęła mi tę blokadę i znów Pokemony do mnie przywędrowały.
Oczywiście poprawa pogody wyraźnie wpłynęła na większy ruch w parku, zaczęły się pokazywać rodziny z dzieciakami, pieski, zakochane pary, starsze pary…..
Co prawda nie było takiego tłumu jak poprzedniego tygodnia, ale i tak sporo ludzi się zeszło no i…….kramy znów zaczęły zarabiać. Posiedziałam tak do 17.30, patrzyłam jak kolejne kramy likwidują, a samochody już kolejno  opuszczają park. Robiło się coraz spokojniej.Tylko dzieciaczki prawie do samej nocy szalały na swoim placu zabaw.
A wieczór już spokojnie sobie przy telewizorku i przy komputerze spędziłam.
Zastanowił mnie tylko wczorajszy licznik wejść na mój blog, pokazała się na nim magiczna liczba 254
Przecież to niemożliwe, chyba licznik się rozpędził……

I jeszcze coś politycznego na koniec, nie byłabytm sobą, gdybym nic na temat obecnej sytuacji nie wspomniała.
Tym razem daję link do pięknej ballady w wykonaniu barda Solidarności” : Nie oddajmy naszej Polski Kaczyńskiemu, nie oddajmy Kaczynskiemu naszych praw”

Piękny to i bardzo smutny zarazem song, posłuchajcie:  https://www.facebook.com/jurek.sagasz/videos/1834308126628229/

NIE  ODDAWAJMY NASZEJ KOCHANEJ POLSKI W RĘCE TEGO ZAWISTNIKA!!!!!

Dobrego poniedziałku i wspaniałego całego tygodnia. Niech nam się dobrze dzieje!!!!!