Brąz dla Belgów

 

 

Mundial pomalutku zaczyna przechodzić do historii. może to i lepiej dla nas, Polaków, bo przecież zapomnimy o naszym niechlubnym występie w tej wspaniałej imprezie. Ale żal pozostanie, bo jednak, gdy człowiek patrzy, jak grają inne drużyny…..
Nie wiem, czy nowemu  selekcjonerowi naszej reprezentacji piłkarskiej uda się „ujarzmić” naszych chłopaków, pewnie to nie będzie łatwe, bo jednak zbyt wiele animozji jest w tej naszej reprezentacji, ale może akurat mu się uda?

Wczoraj odbył się już przedostatni mundialowy mecz o brązowy medal pomiędzy drużynami Belgii i Anglii.
Nie miałam żadnych wątpliwości, postawiłam na Belgów i……… udało mi się dobrze wytypować zwycięzcę, Belgia pewnie wygrała z Anglikami 2:0.
Według mnie zdecydowanie lepsza była drużyna belgijska, chociaż trzeba przyznam, że Anglicy też przeprowadzili wiele bardzo ciekawych akcji, które mogły, a czasami nawet powinny skończyć się dla nich golem.Ale tak już jest, jedna reprezentacja musi wygrać, druga przegrać……
Czasami zależy to od szczęścia, ale w tym wypadku Belgowie wygrali całkiem zasłużenie.

No a dzisiaj doczekaliśmy się finału, dopiero na tych Łużnikach będzie się działo.
I znów moje serce pozostaje przy Chorwatach, ale…..
Nie uprzedzajmy faktów, wszystko już dzisiejszego wieczoru się wyjasni, ktoś będzie płakał, ktoś będzie świętował.
Co prawda juz od samego początku Mundialu stawiałam na Chorwatów, ale nie jestem znów aż takim znawczą przecież.

W 1998 roku obie drużyny zmierzyły się w półfinale MŚ i górą byli Francuzi. Od tamtego czasu minęło 20 lat, więc trudno mówić o wyrównywaniu rachunków.
A Francja musi się  uporać ze swoją finałową niemocą w wielkich turniejach w XXI wieku – w 2006 roku przegrali finał mundialu z Włochami, dwa lata temu w finale Euro 2016 ograli ich Portugalczycy.Teraz na pewno zrobią wszystko by zatryumfować.

Chyba jednak pobyt Peppy u mnie działa na mnie bardzo, bardzo pozytywnie. Nie wiem, czego jest to przyczyną, myślę, że jednak tych spacerków po parku. Ale jednak muszę przyznać, że nóżki jakoś dziwnie mniej mnie bolą. Tylko za kilka dni Peppa sobie pójdzie do domku i co wtedy????
Magda sugerowała mi, że powinnam sobie jednak jakiegoś niewielkiego pieska sprawić. Buldożek francuski byłby dobrym psem, bo on nie wymaga aż tak bardzo forsownych spacerów, a takie łażenie po Parku i tak dodaje mi energii. Jednak rano muszę się zmobilizować, umyć i ubrać, a nie łazić jak senna mara po mieszkaniu i czekać, aż moje  ciało do życia się przebudzi. Wieczorem też muszę iść na spacer, a nie do łóżeczka, same korzyści z tego jak widać wypływają.Tylko, tylko, teraz to fajnie, bo jest ciepło i w miarę pogodnie, a co będzie zimą, gdy znów będą śliskie chodniki?????  Tego najwięcej się jednak boję.Wbrew pozorom jest to problem, bo przecież mam jednak te kłopoty z chodzeniem i każdy upadek może dla mnie nie tylko boleśnie, co z komplikacjami może się skończyć, a przecież mieszkam sama, najwięcej  na siebie muszę liczyć.

Dzisiejsza niedziela chyba będzie bardzo przyjemna. Od rana jest już ciepło, słonecznie a w dodatku jeszcze będzie kilka imprez w naszym Parku, na które oczywiście się wybieramy razem z Peppa, bo jedna z takich imprez będzie spotkanie buldożków francuskich, podczas którego będzie przeprowadzony konkurs na najsympatyczniejszego buldożka. Warunkiem jednak musi być jakiś element nawiązujący do kultury francuskiej, bowiem ta impreza organizowana jest w porozumieniu z Ambasadą Francuską, z okazji wczorajszej rocznicy Niepodległości Francji. Niestety nie mam trójkolorowej szarfy, żebym mogła ją Peppie przylepić, ale i tak będziemy stać gdzieś na uboczu, bo przecież sunia jest teraz w okresie zainteresowań nią pieskami, więc zbliżanie się do takich osobników nie jest wskazane.
No chyba, że………zrobiłabym Tomkowi kawał, tylko jak by to wtedy dla mnie się skończyło?????
Może uda mi się kogoś zwerbować na ten dzisiejszy spacerek po parku, a jeżeli nie pójdę tam tylko z Pepką.

A teraz…. mój paluszek w młynek przemieniam znów zaklinając pogodę na dzisiejszy dzień, bo coś czasami zaczyna się chmurzyć.
Co prawda wczoraj też kilkakrotnie straszyło, nawet trochę i pokropiła, czasami gdzieś zagrzmiało, ale w sumie był to udany pogodowo dzień.
I oby tak było dzisiaj, czego sobie i Wam życzę 

A popołudniu, o godzinie 16.00 zapraszam wszystkich przed telewizor na finałowy już mundialowy  mecz Chorwacja – Francja.

Ale będzie się działo