jedna róża, dwie róże, trzy róże…..

 

……..  to za mało dla mojej Kochanej Uleczki.
Dzisiaj, w kolejną środę wyrosło  dla Ulki w moim blogu całe drzewo róż.
Wszystkie  pięknie rozwinięte różyczki uśmiechają się dzisiaj do Ciebie Ulu, tak, jakbym to ja do Ciebie się uśmiechała.
A razem z uśmiechami posyłam Ci  mnóstwo całusków i serdeczne pozdrowienia z niestety deszczowego od dwóch dni Krakowa.
Mam nadzieję, że podeślesz mi chociaż jeden słoneczny promyk, który przemienię w piękną słoneczną pogodę tak, że  mój ukochany Kraków znów lśnić będzie swoją pięknością.

Dzisiaj dowiedziałam się, że rodzinka już z wojaży powraca, pewnie więc Pepa będzie u mnie najwyżej jeszcze jeden dwa dni.
Z jednej strony to smutne, bo już się przyzwyczaiłam, że jest do kogo gębę otworzyć, chociaż z drugiej strony z telewizorem tez można sobie pogadać,  chociaż on nie wykazuje wcale empatii.  A z drugiej strony będę miała spokój od porannych i wieczornych spacerków, szczególnie porą deszczową, bo to ani mnie, ani Pepie jednak się nie podoba.
No ale jednak pies w domu nauczył mnie pełnej porannej mobilizacji, jakoś szybciej się rano zbieram, przecież około ósmej muszę już być gotowa na poranny spacerek, a wcześniej  tak mitrężyłam niepotrzebnie dzień…..
Wczorajszy dzień był całkiem do niczego, deszczowo, chłodno, na krótkie  spacerki tylko przemykałyśmy z Pepą pomiędzy kroplami deszczu.
Niestety dzisiejszy dzień zapowiada się całkiem podobnie, ani grama słonka, przelotne deszcze o różnym natężeniu, brrr, całkiem nieprzyjemnie.

A co w polityce?
Do niedawna pierwszą, najważniejszą osobą na świecie był prezydent USA, niestety po wyborze na to stanowisko Trumpa okazało się, ze jednak światem rządzi …… Putin. Tak, niestety, nawet Trump jest przy nim takim malutkim człowieczkiem, który musi tańczyć tak, jak mu Putin zagra.
Niestety, taka jest smutna prawda, zresztą ten fakt zupełnie nie podoba się Amerykanom i nie dziwie się. Każdy dotychczasowy prezydent mówił o wielkości i dumie USA, teraz niestety te słowa się zdewaluowały.
A co to oznacza dla nas? Niestety, nie mam dobrych przeczuć. Co prawda nigdy specjalnie nie byliśmy pod specjalną troską tego wielkiego państwa, ale jednak zawsze mieliśmy przynajmniej poczucie bezpieczeństwa. Teraz jak widać obecny prezydent nie przejąłby się wcale losem Polski, gdyby na przykład Putin zechciał nas zaanektować. Niestety obecni  polscy ministrowie są na tyle nierozważni, że nie widzą zagrażającego nam niebezpieczeństwa, a szkoda.
Niedawno czytałam, że Estonia zaczęła obawiać się, że może  stracić swoja niezależność i w związku z tym zaczęła się zbroić.
A Estonia przecież jest tak blisko Polski………
Niestety my z jakąś dziwną upartością odsuwamy się od tych, którzy ewentualnie w trudnych sytuacjach mogliby nam pomóc.
Dla Trumpa NATO i Unia nie są wcale priorytetami, on ma swoją własną, niezrozumiałą politykę, która może być niestety zaczątkiem zła dla całego świata.

A Polska? a cóż znaczy takie niewielkie państwo, które nie potrafi dłużej niż 30 lat utrzymać się na powierzchni, po tym czasie samo siebie niszczy, dopuszczając nieodpowiednie osoby do pełnienia kluczowych państwowych stanowisk.
Tak mamy i teraz. Mamy państwo, którym rządzi jedna partia, opanowując po kolei wszystkie kluczowe ośrodki rządzenia.
Nie ma już trójwładzy w Polsce, jest tylko jedna jedyna władza na ulicy Nowogrodzkiej, która według swojego widzi misie ustala swoje własne ustawy, nawet  pod osłoną nocy.
Obecny rząd świadomie podejmuje ustawy, które mimo, że są sprzeczne z obowiązująca Konstytucją zapewniają im pełnię władzy teraz i w najbliższej przyszłości.
Bardzo niepewna jest teraz sprawa I-szej Prezes Sądu Najwyższego, która postanowiła powrócić do pracy, aby zabezpieczyć ewentualne zakusy na praworządność, bowiem według partii Pis nie pełni ona już tej funkcji i może być siłowo niedopuszczona do swojego stanowiska, a to może przynieść niebezpieczne  rozwiązania.
Wczorajszy dzień przyniósł tez zupełnie niezrozumiałą decyzję wydana przez Trybunał Stanu, który był reprezentowany przez działaczy Pisu, o zgodności z prawem decyzji Prezydenta ułaskawiającego jeszcze nie mającego wyroku Mariusza Kamińskiego oskarżonego o zdradę państwa i sprzeniewierzenie się prawu. To jeszcze raz dowodzi tego, że o winie albo o niewinności orzekają……zainteresowani w sprawie. Gdzie tutaj jest miejsce na praworządność i niezależność, o której Pis tyle mówi?

Szkoda nawet  tyle pisać o tej naszej polityce codziennie, bo na razie nic się niestety nie zmienia, a mający szalony tupet rząd coraz bardziej drąży swoje ścieżki, czując się przy tym całkiem bezkarnie.  Do czasu Pisie, do czasu, przyjdzie kiedyś pora, że za wszystkie swoje szalbierstwa, kłamstwa, za swoje bezhołowie zapłacicie.

I znów musiałam się zdenerwować. Ale nie potrafię inaczej, zwłaszcza, gdy czytam odpowiedzi na moje posty, które wystawiłam w Onecie. Uwierzcie mi, jest jeszcze wiele tych ciemnych ludzików wciąż nie wiadomo czemu wierzących w dobrą zmianę, mimo tylu dowodów, że ta władza jest o wiele gorsza nie tylko jak dwie poprzednie PO i SLD, a nawet jest bardziej szkodliwa niż władza komunistyczna której tez kiedyś się wydawało, że będą trwać wiecznie, a jednak upadli. 

No to kończę ten mój wpis jakaś dozą małą chociaż  optymizmu: