I myślę, że i Ty Uleczko cieszysz się, że koszmar w Tajlandii się skończył.
To pewnie i dla Ciebie i dla mnie piękniejszy prezent niż te czerwone róże.
Więc piszę tak, jak wczoraj sobie zaplanowałam:
HURRA! WSZYSCY URATOWANI !!!
I tą radosną wiadomością pozdrawiam Ciebie pięknie w naszą środę Uleczko i życzę Ci sporo dobrej pogody, bo znając Ciebie, nawet w Poznaniu bardzo aktywnie spędzasz swój czas.
A dzisiaj nie popiszę się politycznym wpisem, Nie dlatego, żebym się czegoś, lub kogoś przestraszyła, to nie jest powód.
Chyba lekkie polityczne przesilenie na mnie naszło i ta jakaś beznadziejność, że nic się nie zmienia, skoro ostatnie sondaże pokazują ponad 40 procent poparcia dla jedynie słusznej partii.
A może się mylę, może to oni rzeczywiście mają rację, a ja jestem tylko beznadziejnie wykorzystywanym przez lewaków i byłych komunistów, durnym elementem społeczeństwa?
Tylko dlaczego tak sporo ludzi koło mnie myśli podobnie jak ja????.
Nie, nie myślcie, że zwątpiłam, że zmieniłam opcję polityczną, ja tylko tak na przekór sobie tę powyższą myśl napisałam.
Jak na razie nic się w moim politycznym myśleniu nie zmieniło!!! I na pewno się nie zmieni !!!!
Dzisiaj w gazecie.pl przeczytałam raz jeszcze o wczorajszej akcji przeprowadzanej w Tajlandii. Okazuje się, że jednak pośpiech w przeprowadzonej akcji był konieczny, nie tylko ze względu na stan zdrowia dzieci, ale przede wszystkim robiło się tam coraz bardziej niebezpiecznie.
Otóż, gdy już prawie wszyscy ratownicy opuścili niebezpieczną jaskinię, nagle ostatnia przebywająca tam grupa z okrzykami przerażenia wyskoczyła z ostatniej już strefy, okazało się, że nagle znów zaczęły ją zalewać potopy wody. Gdyby jeszcze nie wyprowadziliby z niej dzieci, trzeba byłoby przerwać akcję ratowniczą, która stała by się niebezpieczna zarówno dla ratowników, jak i dla poszkodowanych.
A wtedy…….. kto wie, czy udałoby się raz jeszcze całą akcję podjąć od nowa. Strach nawet pomyśleć, jak tragiczne mogłoby to przynieść skutki…….
Na szczęście dzieciaki (no i trener) są już bezpieczni i przebywają pod troskliwą opieką w szpitalu, a lekarze po przeprowadzonych badaniach starają się wyleczyć wszystkie ewentualne zdrowotne zaburzenia. Niektóre dzieci jednak uległy infekcji dróg oddechowych i płuc.
Wszyscy ucieszyli się tak szczęśliwie zakończonej akcji, chłopcy, jako drużyna piłkarska ostała nawet zaproszona do Moskwy na ostatni mundialowy mecz, niestety stan zdrowia na to im nie pozwoli. na pewno będą ten mecz śledzić na telewizyjnych ekranach.
Kto wie, może wśród nich są potencjalni przyszli mistrzowie świata???
Oglądała wczorajszy mecz i…… żałuję, że jednak Belgom nie udało się ograć francuskiej ekipy, ale obie drużyny są jednak, co tu kryć, w doskonałej piłkarskiej formie. Nam tylko znów przyszło żałować, ze polska drużyna to były takie cieniasy….
Dzisiaj też oglądnę sobie mecz Chorwacja – Anglia i chociaż będę całym moim sercem za Chorwacją, jakoś słabo wierzę w ich zwycięstwo.
To co, miałam wczoraj rację, gdy pisałam, że mistrzami będzie Francja?
Zobaczymy za kilka dni, już w tę niedzielę.
No i słowo o pogodzie: można określić jednym słowem: dziwna. Wczoraj siedziałam sobie nawet w parku, bo słoneczko wesoło grzało, chociaż popołudniu już deszcz nas skropił.A dzisiaj od rana pochmurno, czasami słonko co prawda przyświeca, ale…… kto wie, czy znów padać nie będzie……
Muszę mieć się na baczności, bo moja pościel wietrząca się na balkonie może przemoknąć.
A swoja drogą, jak to dobrze mieć balkon nie od frontu, a od podwórka, przynajmniej wystawiona tam pościel nie razi nikogo.
Życzę fajnej środy
