lejący wtorek

 

Na specjalne życzenie Hanuli zamieszczam fotkę Pepy

 

 

 

 

Chciałam jej wczoraj zrobić jakieś lepsze zdjęcie, ale suka się zaparła, że nie będzie modelem i koniec.To zdjęcie wykonałam tylko dzięki pomocy jakiegoś młodego mężczyzny, który sunie potrzymał na smyczy, bym mogła ją  sfotografować.
Ale wyraźnie wczoraj Pepa nie miała ochoty na sesję zdjęciową, chociaż jej tłumaczyłam, że Hanula czeka na jej zdjęcie. No to co robić z upartą sunią??? Nie ma na nią silnych, jak powie nie to znaczy nie i już.

Wczoraj o raz pierwszy sunia została sama trochę dłużej w mieszkaniu sama, gdy ja musiałam iść do pracy. Oczywiście przed wyjściem do pracy raz jeszcze obleciałyśmy park, tak by wszystkie swoje psie potrzeby odpowiednio  pozałatwiała. Przyznam, że wracałam do domu z duszą na ramieniu, bo co prawda Pepa nauczona jest sama zostawać w domu, przecież właściciele pracują, albo się uczą, ale jakby nie było ten dom jest dla niej jednak trochę obcy.
Kto wie, co by jej mogło przyjść do głowy, żeby się na przykład odstresować?
Ale nie, sunia była bardzo grzeczna, za to po przyjściu witania i radości z powodu mojego powrotu nie było końca.
Oczywiście powitanie musiało skończyć się spacerkiem po parku. Sunia chyba polubiła te spacery, bo tyle fajnych piesków można tam spotkać.
Inna sprawa, że nie wszystkie chcą akurat się z nią bawić. Zresztą i tak nie jest taka zabawa całkiem pełna, bo jednak nie odważyłabym się jej ze smyczy puścić.
A smycz ma co prawda długą, wysuwaną, ale zawsze na jej końcu niestety jestem ja :-). Musi to jej wystarczać, zawsze może sobie „porozmawiać” z jakimś psim kumplem. Inna sprawa, że gdy jest pogoda takie spacerki są całkiem miłe, gorzej, gdy jest taka deszczowa pogoda jak dzisiaj.Chociaż nie zauważyłam, żeby suni bardzo deszczyk przeszkadzał, zwłaszcza, gdy spotkałyśmy kilka przyjemnych piesków, z którymi, mimo deszczu wyrażała chęć na zabawę.
No ale rano tylko zrobiłyśmy małe kółeczko po Parku i wróciłyśmy do domu, bo ja zdecydowanie jednak moknąć nie lubię.Co prawda spacerki są tylko po parku ale i tak mamy tam kilka swoich tras, jedna dłuższa, którą pokonujemy w słoneczny dzień, jest to jedna długa ścieżka naokoło parku i kilka małych, w razie niepogody jest tylko kilka niedużych  alejek które pokonujemy i uciekamy do domku.
Zresztą gdy jest słonecznie można sobie na chwilkę przysiąść na jakiejś ławeczce, porozglądać się wokoło, znowu troszkę pospacerować…..Niestety nikt nie zapewni nam, mimo letniej pory samej słonecznej pogody – taki mamy klimat 🙂

Poza tym sunia robi się coraz bardziej „czujna”, interesuje się, gdy coś za drzwiami mieszkania „podejrzanego” się dzieje, wtedy tak śmiesznie warczy „puf, puf”. Ale jest to znakiem tego, że jednak dobrze u mnie w mieszkaniu się czuje, skoro chce go pilnować.

A jednak Blogi też potrafią łączyć, tak jest własnie z naszą znajomością z Hanulką, a ostatnio z Bożenką, która czytając mój blog postanowiła stać się moja znajomą tez i na FB. Bardzo z tej nowej znajomości na Face się cieszę, serdecznie Cię Bożenko pozdrawiam 

A jednak mimo deszczu było coś, co mnie dzisiaj wyraźnie ucieszyło, aż moja gębusia od ucha do ucha się roześmiała.
Otóż przeczytałam w gazeta.pl, że według ostatniego sondażu Kantar Public nastąpiło wyraźne tąpnięcie poparcia Pisu i to jest  dosyć spory spadek poparcia z 41 procent poparcia do 34 procent, czyli o całe 7 punktów.
Co prawda Pis nadal ma spora przewagę nad opozycją, bo PO ma tylko 23 procent, niestety Nowoczesna i PSL są poza progiem wyborczym, ale mam nadzieję, że to tylko na razie. Teraz Pis musi lecieć w dół, bo jednak coraz więcej osób zrozumiało, jak perfidna i podstępna jest polityka Pisu.
Ostatnio o tym przekonali się rolnicy, a wczoraj przeczytałam, że kościół w jakiejś miejscowości na Podkarpaciu, gdzie jest największe poparcie dla Pisu opodatkował każdego mieszkańca kwota 100 zł miesięcznie i przymusową pracą przy kościelnych porządkach.
Co ma do tego Kościół? Ano ma, teraz oni czują się całkiem bezkarni, wiedząc, że do czasu, gdy Pis rządzić będzie, włos im z głowy nie spadnie,
A tak mieszkańcy z tej podkarpackiej mieściny buntują się, bo posłuchali własnie księży, zagłosowali jak zagłosowali, a w „nagrodę” teraz muszą się jeszcze opłacać.
Pis i Kościół to niestety teraz jedna zaraza dla Polski. Oczywiście mówiąc Kościół nie mam na myśli wszystkich księży, bo są i tacy, którym wcale nie podoba się obecnie przeprowadzana  polityka i kościelna i rządowa i nawet stają w stosunku do niej w kontrze.
Co prawda niewielką  mają siłę przebicia, bo większość naszego kleru na mamonę i doczesne radości  są nastawieni, jakby zapomnieli, że gdy wstępowali w stan kapłański ślubowali między innymi ubóstwo i przede wszystkim służbę Bogu i ludziom. Widać już zapomnieli…..

Gdyby jednak te partie opozycyjne zdecydowałyby się na wspólną listę, wtedy na pewno pokonali by ten nieszczęsny obecny rząd, a do tego powinni dążyć własnie dla dobra Polski.  GDYBY………

No i wtedy wreszcie może cos zmienimy na naprawdę lepsze, może w końcu przyjdzie ta prawdziwa dobra zmiana, tylko może niech zmieni ona nazwę z „dobra zmiana” na …. no własnie jak?????

No to znów odczarowuję dzisiejszą deszczową pogodę (A kysz deszczu, a kysz) i życzę Wszystkim samych miłych godzin