może jestem i głupia, ale….

 

 

Ale swoje wiem i zdania nie zmienię.
Tymczasem zdarza się coraz częściej, że jestem zarówno na Facebooku i nawet tu w bloxie obrzucana inwektywami.
Nie rozumiem tylko, czemu mój pogląd jest wykładnią głupoty? Raczej uważam odwrotnie, ale to już pozostawiam czasowi.
Zresztą coraz więcej ludzi, którzy ongiś popierało PIS literalnie zmienili swoje zdanie, twierdząc, że Pis zmierza ku autorytaryzmowi.
Ongiś politykę krytykował dawny zwolennik Pisu prof  Bugaj, wczoraj zdecydowaną anty pisowską postawę wyraziła pani profesor Staniszkis, znana politolożka, ongi wprost wielbicielka Pisu i  wprost fanka Kaczyńskiego. Teraz jednak pojęła, do czego taka polityka i tak dla niej niezrozumiałe podjęte decyzje prowadzą, dlatego poddawała bardzo ostrej krytyce dziejące się w Polsce „dobre zmiany”
To może i ja nie jestem taka głupia????? Po prostu tylko patrzę realnie na otaczającą mnie smutną niestety rzeczywistość i…… umiem przewidywać ewentualne następstwa tych poczynań.

Dzisiaj nadal trwa akcja wyprowadzenia pozostałych już tylko czterech chłopców i trenera z jaskini.
W akcji biorą udział najlepsi nurkowie z całego świata, a dowodzi im tak zwana Grupa A z Wielkiej Brytanii.
Jest nadzieja, że dzisiaj uda się wyprowadzić z tej nieszczęsnej pułapki wszystkich pozostałych tam uczestników.
Droga ewakuacji wynosi 4,5 km, w warunkach koszmarnych, ciemno, zabrudzona, nieprzeźroczysta woda, bardzo wąskie korytarze, którymi muszą przejść.
Ale myślę, ze po tym długim okresie przebywania w tej ciemnej grocie chłopcy nieco się uodpornili na stress.
Nie małą zasługą tego była postawa przebywającego tam z nimi  trenera, który ongiś był buddyjskim mnichem, zrezygnował z przebywania w klasztorze z powodu choroby swojej matki, chciał być z nią podczas jej choroby.
I to właśnie ten trener uczył chłopców medytacji, rozważań, opanowania, bo najmniejsza panika mogłaby się dla dzieciaków źle skończyć.
Zresztą jak okazało się, trener jest właśnie w najgorszej kondycji fizycznej, po prostu mało jadł, mało pił, dzieląc się swoimi posiłkami z chłopcami.
Pewnie nie jedna osoba ma za złe trenerowi  że pozwolił chłopakom wejść wbrew wyraźnym zakazom do tej jaskini, ale jest prawdopodobieństwo, że kilku chłopców samo podjęło taką decyzję i trener był  zmuszony wejść, by udzielać im ochrony, pomocy.
Jednym słowem, sytuacja jest nad wyraz ciężka i myślę, że jest na ustach wielu ludzi na świecie, dlatego i ja poświęcam jej już mój drugi wpis.
Mam nadzieję, że jutro uda mi się napisać : HURRA!!! WSZYSCY URATOWANI.

A co poza tym? Pogoda na razie nie zawodzi, chociaż zapowiadają jakieś turbulencje pogodowe. Mam nadzieję, że jej nie ulegnę.|

Wczoraj powracałam do domu przez park i wciąż nie mogę się nadziwić, jak ta łączka koło Fontany pięknie już zarosła, kwiaty są już duże, wspaniałe, całe pole żółtych jak słoneczko lilii.
Trzeba przyznać, że obsługa parku bardzo dba o jego czystość, ale także i o jego roślinność, przy takiej wyższej temperaturze, gdy dni nie są opadowe puszczają specjalne ogrodowe zraszacze.
Właśnie takiej „kąpieli” nie udało mi się wczoraj uniknąć, gdy chciałam zrobić zdjęcie floksom, poddanym nawadnianiu, ale nie żałuję, trochę kropel mi nie zaszkodziła, a zdjęcia są bardzo ładne. Dlatego go tu własnie zamieściłam.

No to przyjemnego wtorku życzę, przed nami kolejny letni dzień, a jak to w lecie bywa może być trochę słońca, trochę deszczu, nawet burza…..

Ale ja życzę tylko i wyłącznie sporo słonka 

Z ostatniej chwili !   przed chwilą już dziewiąta osoba została wyprowadzona z jaskini. Pozostało tylko 3 chłopców i trener

tam gdzie rosną winogrona

Nie, nie, ani na Majorce, ani nie w Grecji, tylko…….w Modlnicy.
Jeszcze są wprawdzie niedojrzałe, ale już kuszą swoim wyglądem, nie mogłam się oprzeć, by nie zrobić im zdjęcia.
Na ich smak jeszcze troszkę trzeba poczekać, może miesiąc, może trochę dłużej…..
Na razie napawam się popijaniem kawki na tarasie z widokiem na cudny ogród. 
Już zaczyna być w nim kolorowo, ale gdy dopiero co zasiane pod koniec zeszłego tygodnia kwiatki się rozbujają dopiero będzie mi żal z Modlnicy wyjeżdżać.

Za mną bardzo miło spędzony weekend, zupełnie czuję się tak, że właśnie z urlopu powracam do domu.

Przed nami nowy tydzień pełny ciekawych zdarzeń.
W tej chwili największe moje zainteresowanie przyciąga historia pomocy młodych sportowców z Tajlandii, którzy utknęłi w jaskini zalanej wodą i nie mogli sami wydobyć się na zewnątrz. Biedne dzieciaki 11 – 14 letnie były co prawda pod opieką trenera, ale wyobrażam sobie, co musiały czuć, gdy musiały siedzieć w ciemnościach, o głodzie i chłodzie z niewiadomą, kiedy znów rodziców zobaczą.

To olbrzymi problem, bo dzieci wymagały jak najszybszego transportu z tego koszmaru, a trzeba powiedzieć, żeby się stamtąd wydostać, trzeba po prostu umieć nurkować. A na opanowanie tej sztuki potrzeba wiele, wiele lat i opanowania sztuki nurkowania. Dzięki nurkom wczoraj udało się przeprowadzić przez cztery komory jaskini czwórkę chłopców, musiano przerwać akcję do rana W jaskini jest jeszcze osiem chłopaków, dzisiaj od rana starają się ich wyciągnąć przy użyciu specjalnej kapsuły,co będzie pewnie dla chłopców bardziej komfortowe, przynajmniej nie będą musiały płynąć, są tylko transportowane przez nurków. Tylko taka kapsuła pozornie wydaje się lepszym rozwiązaniem, każdy chłopak jest transportowany indywidualnie, w dosyć  niewygodnej pozycji, w bardzo wąskiej powierzchni, a taki transport trwa aż 4 godziny. Czy take dziecko wytrzyma psychicznie taką drogę, a co gdy dopadnie go panika? To są jednak przecież tylko dzieci.

 Trzymam mocno kciuki za pomyślnie przeprowadzoną do końca akcję i także za rodziców, którzy teraz przezywają swoją gehennę, nie wiedząc, czy swoje dziecko zdrowe zobaczą.

Ten tydzień to czas ostatnich rozgrywek mundialowych i niestety dalszych politycznych w naszej 
Nadal nie wiadomo, jak potoczą się losy Sądu Najwyższego, pełniący obowiązki prezydenta wystosował jakieś pisma do sędzi, których odwołuje w związku z  rzekomym ich przejściem na emeryturę. A emerytura jest dla pracownika przywilejem, a nie obowiązkiem, już nie mówiąc,że nigdzie nie jest w Konstytucji napisane, że sędziowie mogą pracować tylko do 65 do życia, a też wręcz jest określona w nim kadencja Sędziego Naczelnego. Żadna ustawa nie może  przekreślać tego, co ustanowiła Konstytucja i pan Duda, który na nią przysięgał, powinien to wiedzieć i respektować.

A zwyczajny poseł, który już dawno to 65 lat skończył i też według jego prawa powinien iść na zasłużony odpoczynek, a nie robić zamęt w Polsce i doprowadzać ją do tragedii nie może tłumaczyć przez swoje prawicowe media ciemnemu ludowi nieprawdy jakoby to opozycja łamała Konstytucje. Białe zawsze pozostanie białe panie Kaczyński i tak uważają też i wszyscy  mający prawo na świecie, którzy rozgrywki polityczne w naszym kraju obserwują i poddają krytyce.Tylu światłych, znających prawo ludzi się myli, tylko on, jeden najmądrzejszy ma rację?

Czekam zatem na dalszy rozwój wypadków i u nas i w Tajlandii i w Rosji, gdzie trwa Mundial, a wszystkim życzę przyjemnego i ciekawego tygodnia 

niedziela w Modlnicy – to jest to!!!

 

Pięknie, słonecznie, przynajmniej na razie, bo na popołudnie zapowiadają burze.
Teraz chwilowo jestem sama na gospodarstwie, bo Magda z Jackiem i Jasiem pojechali na przejażdżkę.
Dobrze, że  zostałam, bo przynajmniej miał kto kotka nakarmić. Od razu przypomniał mi się Boznuś, który się rano o jedzonku upominał.
Oj tak, koty potrafią to doskonale robić, kotka Magdy tez łaziła koło mnie, miauczała, ocierała się o moje nogi, jakby mówiła : głodna jestem, daj coś zjeść, nie bądź taka. No to otworzyłam puszkę, a kotek już czekał przy swojej miseczce.  Pieskowi Czakusiowi też oczywiście dałam jedzonko, nie może jeden zwierzak przecież jeść, a drugi tylko się oblizywać.

Wczoraj oglądam obydwa mecze mistrzostw świata. Pierwszy, Anglia – Belgia był raczej mało ciekawy, więc spozierałam na niego tyko jednym okiem, za to mecz Rosja- Chorwacja był niezwykle emocjonujący. Przyznam, że kibicowałam Chorwatom, ale byłam pełna uznania dla rosyjskich zawodników, pełnych ambicji, walecznych, nie poddających się presji zmęczenia i presji nerwów. A potem żal mi było, że przegrali      , ale takie są właśnie mecze, jeden musi wygrać, drugi musi przegrać. I tak Rosjanie wysoko zaszli, zabrakło im szczęścia przy rzutach karnych.
Ale to, co wyprawiał ich selekcjoner Czerczesow było wręcz niesamowite. W pewnym momencie stał on się dyrygentem całej widowni, swoimi gestami zachęcał kibiców do aplauzu, do dopingu, wymachiwał przy tym rękami, podskakiwał, krzyczał. A rosyjscy kibice go słuchali co chwilę wznosiła się niesamowita wrzawa, widownia wręcz szalała. I ich też mi potem było żal, bo rzeczywiście w to kibicowanie wkładali swoje całe serce, a potem było widać ich wielki smutek, niedowierzanie, że to prawda, wielki zawód, bo jednak liczyli na więcej. Mam nadzieję, że jednak docenili swoich piłkarzy i nie wznosili potem wobec nich żadnych pretensji, naprawdę piłkarze zrobili więcej niż mogli. Nawet ten jeden źle wykonany, z drugi  przestrzelony rzut karny można zaliczyć do wypadków w pracy, tak po prostu bywa. Chłopaki obu drużyn po bardzo wyczerpującym meczu, a potem po dogrywce nie meli już po prostu wiele sił, stąd popełniali błędy.
Przed nami ostatni emocjonujący meczowy tydzień, we wtorek  i w środę mecze półfinałowe, w przyszłą niedzielę już mecz ostatni, który wyłoni wice mistrza i mistrza świata w piłce nożnej. Komu te oceny przypadną?  poczekajmy cierpliwie  jeszcze tylko kilka dni.

Moje opcje? nie wiem mistrzami zostaną Anglicy????????

No o miłej, spokojnej (bo bez meczów) niedzieli życzę, dobrego odpoczynku, by złapać świeży zapał na następny tydzień.

bo dzisiaj…….. kolorowa sobota

Jestem  Modlnicy. Już od wczoraj.
Najpierw pojechałyśmy z Magdą do sklepu ogrodniczego, gdzie zrobiłyśmy spore zakupy. Czego tam nie nabyłyśmy, były róże i nachyłki, dalie i jeszcze kilka innych rodzai roślin. W każdym bądź razie miała potem co Magda robić,
Trzeba przyznać, że  Magda bardzo pracowicie swój dzień urodzin spędziła na sadzeniu kwiecia.
Oczywiście urodzinowy toast też był – piłyśmy wspaniałe Martini z sokiem i cytryną.
Troszkę burza przeszkadzała Magdzie w ogrodowych pracach, trzeba ją było przerwać i to wtedy był ten czas na toast urodzinowy.
Na szczęście niebiosa nad Magdą się ulitowały i mogła powrócić do swoich prac, wieczorem wszystko było już gotowe, grządki zakolorowały się od pięknych kwiatów.
A czy ja Magdzie pomagałam?? No może tylko w sklepie, przy wyborze roślinek i potem przy ich transporcie.
Przyznaję się szczere, nie za wiele tej mojej pomocy było, ale gdy Magda sadziła Kwiatki, dzielnie jej swoją obecnością towarzyszyłam, a nawet potem, niczym główny inspektor odbierałam pracę Magdy. Wypadła ona na piątkę z plusem, a nawet powiedziałabym, że na szóstkę
A wieczorkiem troszkę grillowaliśmy i oczywiście oglądaliśmy mecz Belgia – Brazylia.
Przyznaję, że kibicowałam Belgii, bo zawsze to tacy nasi swojacy, jakby nie było Europejczycy.
Można powiedzieć, że te Mistrzostwa  Świata przemiły się w Mistrzostwa piłki Europy, bo same europejskie kraje teraz będą prowadziły rozgrywki
No i ciekawe, kto zostanie Mistrzem Świata: Francja, Belgia, a może Chorwacja???
Największe szanse daję Francji, chociaż po wczorajszym meczu mam wątpliwości, czy uda im się pokonać Belgię?
Zobaczymy niedługo, już niewiele czasu pozostało do ostatniego gwizdka.
Ale trzeba przyznać, że teraz mecze są bardzo ciekawe, bardzo ekspresyjne, naprawdę jest co oglądać.
Tylko widząc to , co się teraz podczas meczy dzieje, wciąż zastanawiam się, jak to się stało, że nasza drużyna w ogóle mundialowy pułap osiągnęła?
Nasz wyjazd tam to było jedno wielkie nieporozumienie. Jedyne co osiągnęliśmy, to najgorsze wyniki i tytuł najbardziej żałosnej drużyny.
Na pewno  odbiło się to złym echem dla Lewandowskiego, który miał chrapkę na grę w Realu Madryt, ale tam z niego po ostatnich jego występach zrezygnowali. Spokojnie, nie ma się co o to martwić, Lewy i tak da sobie w piłkarskim świecie radę.
A nasza polska reprezentacja znów musi zaczynać wszystko od nowa, z nowym już selekcjonerem, bo Nawałka już zrezygnował z tej funkcji.
Może to wszystko drużynie wyjdzie na lepsze, postawią na młodzież. Zobaczymy za kilka lat przy okazji następnych Mistrzostw Europy, a potem świata.

Dzisiejszy dzień zapowiadał się całkiem sympatycznie, rano przywitało mnie słoneczko, teraz niestety jakieś chmurzyska nadciągają i psują mi dobry humor. Lubię przecież urzędować w Modlnicy, siedzieć na tarasie, ale nie koniecznie wtedy, gdy pada deszcz i wieje chłodny wiatr.
A Modlnica niestety często jest bardzo wietrzna.

Życzę Wszystkim wspaniałej soboty, w słonku,w ciepełkiu i we wspaniałych humorkach 

BARDZO WAŻNE !!!!

 

 

 

JESTEM POLKĄ I JESTEM EUROPEJKĄ
WARTOŚCI UNII ZAPISANE SĄ TAKŻE W NASZEJ KONSTYTUCJI
NIE DAJMY SOBIE TEGO ODEBRAĆ !!!!!!

https://www.facebook.com/100010649479601/videos/635996506765326/UzpfSTE1NzQzNDcxMTI3OTYwNjg6MjI1NTkzMDY2MTMwNDM3Mw/?multi_permalinks=2255930661304373&notif_id=1530822642590165&notif_t=feedback_reaction_generic

To bardzo ważne.  NIE DAJMY SOBIE TEGO ODEBRAĆ !!!!!!

Tym czasem nasz rząd robi wszystko, by nas z Unii wyprowadzić. Jest to działanie celowe, wbrew zgodzie ponad 80 procent Polaków.
Pozostaniemy osamotnieni, bez żadnej pomocy finansowej, bez zabezpieczenia w razie wojny, bez przyjaciół.
Będziemy dobrym łupem dla  Rosji, w łapy której zostaniemy brutalnie wrzuceni.

A WTEDY BĘDZIE PŁACZ I ZGRZYTANIE ZĘBÓW !!!

Dlatego raz jeszcze apeluję:

 
POLACY OBUDŹCIE SIĘ Z TEGO MARAZMU, NIE MOŻEMY SIĘ PODDAWAĆ !!!

 Nasza polska historia pokazuje, ile razy przez zaniedbanie, przez marazm, przez kłótnie i przez źle prowadzoną politykę traciliśmy niepodległość.
Tak się działo na całej długiej przestrzeni naszych dziejów.
Co prawda zawsze potem, gdy już tę niepodległość utraciliśmy, przychodziło opamiętanie, następował niepodległościowy zryw.
Ale czy to oznacza, że wciąż musimy popełniać te same błędy??????

Oddanie ostatniego bastionu naszej niepodległości,  Sądu Najwyższego  w ręce kaczystów  oznacza wyprowadzanie nas z Unii na manowce.
I nic juz nie będzie takie samo, jak dotychczas, stracimy my wszyscy, ci którzy wierzą i ci którzy kaczystom nie wierzą.
Różnica tylko jest taka, że my potrafimy przewidzieć tę niebezpieczną dla nas przyszłość, pro pisowcy niestety wciąż tkwią w tym zakłamanym świecie, w czczych obietnicach i w nieprawdzie, którą są wciąż karmieni.
Dlatego ta wiadomość jest dla nas tak bardzo, bardzo ważna, bo trzeba przecież zadbać o przyszłość Polski, o przyszłość naszych dzieci i naszych wnucząt.

Ale jest jeszcze bardzo dzisiaj dla mnie ważny moment, o którym nie zapominam, bo…

Dzisiaj są Urodziny mojej Kochanej Siostrzenicy Magdy.

Tyle czasu już minęło od dnia, gdy małą Dandę tuliłam w ramionach…..
Magdulko Kochana, życzę Ci samych słonecznych i promienistych dni, otaczających Cię blaskiem tak pięknym, jakim otoczone są te tulipany.
Tulipan jest kwiatem wiosennym, pełnym nadziei i niech ona zawsze Tobie towarzyszy
Niech spełniają się Twoje marzenia, którymi otaczasz siebie i Twoją Rodzinę, a jak już napisałam dzisiaj Tobie na Facebooku, to jedno, o którym teraz najbardziej marzysz, niech  spełni się już dzisiaj, jutro…..
Zawsze całym sercem będę przy Tobie.

A ponieważ dzisiaj mamy świąteczny Magdziny dom, jadę z życzeniami do Modlnicy, gdzie będziemy rodzinnie obchodzić Magdy Urodziny.
Co prawda zamawiałam na dzisiaj piękną pogodę, bo przecież ten uroszysty dzień miałyśmy spędzić na tarasie, słonko jakos na razie się pochowało.

ABRA KADABRA SŁONKO WYCHODŹ ZZA CHMURY, PRZYŚWIEĆ DZISIAJ MAGDZIE PIĘKNIE I WESOŁO.

Dzisiaj mamy piątek, początek weekendu i życzę Wszystkim by spędzili go w blasku słonka i w radosnej rodzinnej atmosferze.

Serdecznie pozdrawiam moją Koleżankę Uleczkę, cieszę się, źe już miała okazję zaglądnąć do mojego blogu.
Dla niej posyłam tę skromną różyczkę (chociaż to nie jest środa) z życzeniami miło spędzonej dalszej części wakacji 

PROPAGANDA SUKCESU

 

 Według Morawieckiego, którego wczoraj w Unii wspaniale przegrillowali, wszystko w Polsce jest doskonałe. Mamy najlepszą w świecie demokrację, mamy niebywały wzrost gospodarczy i…. nie wiem, jeszcze powinien był powiedzieć, że inne kraje powinny z nas brać udział  jakoś to jednak przemilczał.
I wcale mu to nie przeszkadzało, że wszyscy tłumaczyli mu jak małemu Jasiowi, że źle się bawi, on z siebie był bardzo zadowolony, co dał wyraz w swojej konferencji po swoim wspaniałym występie na forum Unii, a potem nawet na swoim Facebooku zamieścił samo pochwałę.
Jednym słowem: Europosłowie na niego pluli (no po prawdzie niektórzy, ale nieliczni troszkę mu przyklaskiwali) a Morawiecki tylko się otrząsnął i powiedział: nie szkodzi, to tylko deszcz mnie troszkę  pokropił………..
No cóż , rozsądek niekoniecznie jest dominującą  cechą pisowców, już dawno to stwierdziłam.
Zastanawiam się tylko, czy tam werbują samych idiotów, czy po prostu ludzie tam zwerbowani idiocieją????
Przecież mają niezłą markę (jak własnie Morawiecki, znany bankier), albo nawet tytuł doktorski (jak Kaczyński, czy Duda) i………

Na całe szczęście mi ogłupienie nie grozi, bo partię pis z daleka obchodzę, jakby to było śmierdzące (kacze) jajo.
Zastanawiające jest też to, jak łatwo trafiają do niektórych głów, siejąc zamęt, nieprawdę i oskarżenia.
Własnie tego dzisiaj doznałam, gdy przeczytałam jeden z komentarzy do mojego wpisu do Facebooka. Ten ktoś nie jest (na szczęście) w moich znajomych, ale jakoś „trafił” tylko po to, by mnie oskarżyć o to, że jestem …..starą komunistką (na szczęście dla niego na wymarciu).
Po pierwsze nigdy nie wiadomo, komu z brzegu, a po drugie nigdy, ale to nigdy nie popierałam komunizmu, nie należałam ani do ZMS-u ani tym bardziej do PZPR.
Jeżeli miałabym być komunistką, musiałabym takie korzenie z rodzinnego domu wynieść, tylko…… mój ukochany Tata również nigdy nie popierał tamtej władzy, czego wyrazem byłoby chociaż to, że mimo, że stworzył w Krakowie Instytut Onkologii i był jego pierwszym dyrektorem, w latach 1953 musiał niestety z tej funkcji zrezygnować, albowiem nie wyraził chęci zapisania się do PZPR, co było warunkiem Jego dalszej pracy na tym stanowisku.
I własnie przez pamięć mojego Taty, który zawsze wpajał we mnie prawdziwie patriotyczne wartości życia ten post mnie troszeczkę zabolał.
Wartości, które wpajał mi mój już od maleńkości mój Tata nigdy nie opierały się na karierze, pieniądzach i wyzysku, wręcz przeciwnie, takimi wartościami zawsze były: grzeczność, chęć niesienia pomocy i wrażliwość na krzywdę drugiego człowieka, wrażliwość na piękno, które nas otacza. I za takie właśnie  wychowanie zawsze byłam mojemu Tacie wdzięczna.
Urodziłam się w trudnych czasach komunistycznej Polski, ale jakoś zawsze potrafiłam sobie poradzić z omijaniem niebezpieczeństw, które mogły wtedy mi zagrażać, bo tak nauczył mnie właśnie żyć mój Tata, który zawsze był dla mnie wzorem, bo jego prawe życie zawsze przynosiło mu wiele szacunku do niego. Nie rozumiem ludzi, którzy potrafią kogoś ta łatwo oskarżać, zupełnie ich nie znając.
Ale takie mamy czasy, że udało się niektórym ludziom z łatwością wmówić, że ci, którzy sprzeciwiają się panującemu obecnie bezprawiu na pewno mieli komunistyczne korzenie. A ja, zresztą jak i wielu, wielu innych ludzi należymy do tych, którzy po prostu m y ś l ą  i widzą, co teraz panujący z Polską wyrabiają i nie zgadzają się z tym, żeby to co z takim trudem wielu bohaterów lat osiemdziesiątych  osiągnięto, teraz tak łatwo zatracić.

Już pisałam chyba we wczorajszym blogu, ze kiedyś uwierzyłam w zmiany i teraz też w nie wierzę. Oby przyniosły tylko otrzeźwienie tym, którzy błądzą, bo…wierzą tym, którzy ich oszukują.

A zmieniając temat : Wiecie, że znów prawdziwe lato do nas ma powrócić?
Znów będzie słonko, ba, nawet prawie trzydziestostopniowa temperatura……
Dzisiaj czytałam na Onecie raport najlepszych plaż nad naszym Bałtykiem.
Liderem została plaża w Świnoujściu, ale moja ukochana Jastarnia zajęła dopiero ósme miejsce.
Różne były kryteria przyznawania miejsc w tym rankingu : wygląd plaży, infrastruktura, atrakcje, estetyka, ale ogólnie można by rzec, że nasze Bałtyckie plaże wcale nie odbiegają w rankingach od plaż Adriatyckich, czy śródziemnomorskich, tylko……. niestety jedno, czego nie można  niestety zapewnić to dosyć kapryśna pogoda i  związany z tym chłód naszego morza.
Ale jeżeli ktoś już trafi na ładną pogodę, a taka być może i w tym roku i  nad Bałtyk zawita, może liczyć na wspaniały urlop, bo zdecydowanie estetyka naszego wybrzeża znacznie się podniosła. Plaże i okolice są zadbane, nie można mieć w tym względzie jakichś kompleksów.
Ale wręcz są też i plaże bardzo urokliwe, nie przepełnione, z cudownym widokiem na morze, na nasze polskie wydmy, tam dopiero pośród ciszy można odpocząć, nawet bardziej niż w tym tłumie wrzeszczących i rozsypujących na prawo i na lewo ludzi , a zwłaszcza ich dzieci.

TYLKO, ŻEBY POGODA DOPISYWAŁA !!!!!!

I znów się rozmarzyłam….morze, oh to morze.

Ale póki co, jest to dla mnie raczej na razie  z wielu powodów miejsce niedostępne.
W dodatku za chwilkę już do pracy się spieszę, wiec życzę wszystkim wspaniałego dnia, odpoczywającym dobrego urlopu i wspaniałych humorów, a tym pracującym…. no cóż, jutro już jest piątek, więc weekend mamy już za pasem 

trzy razy TAK w środę z różą

 

 

 

 Oczywiście, mimo, że tyle ważnego w kraju teraz się dzieje nie zapominam, że dzisiaj mamy środę, czyli dzień Uli i dzień róży.
Serdecznie Cię Uleczko pozdrawiam i całuski nad morze posyłam.
Widziałam ostatnio Twoje zdjęcie z kijkami w ręku, zamieszczone zna Facebooku. 
Jak to dobrze, że masz tyle zdrowia, że możesz sobie z tymi kijkami poganiać, ja niestety tyle kondycji nie mam, ale z przyjemnością podziwiam Twoje sportowe wyczyny i cieszę się, ze jesteś zdrowa, radosna i wesoła. Wszystkiego najlepszego na pozostałe dni spędzone w morskiej aurze.
BAW SIĘ WSPANIALE !!!
 

a tymczasem ja….

Przeżywam bardzo boleśnie to, co teraz w Polsce się dzieje. To tak, jakbym się cofnęła w czasie do lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, gdy też losy Polski były zagrożone, a jednak….., a jednak wiele osób opowiedziało się za zmianami, które nadeszły.
Pamiętam dzień, gdy  ukryta przed szalejącymi po ulicach milicyjnymi  sukami z wodnymi armatkami ułożyłam piosenkę, w której refren brzmiał : „Teraz rządzi świata marność, lecz zwycięży Solidarność, zapanuje praworządność, spokój ład.”
I bardzo głęboko wierzyłam, że taki czas nastąpi, nie czekałam zbyt sługo, chociaż wiele lat później słowo Solidarność straciła swoja wartość. niestety prawa do tej nazwy przyjęli  ludzie, dla których idea tamtych lat była obca, oni chcieli na tej nazwie zrobić tylko swój własny interes. Niestety tak pozostało do dzisiaj, ale jest jeszcze wiele osób, które wspominają tamte wspaniałe dni, gdy zawierzyliśmy jednemu prostemu elektrykowi, że może być dobrze i on wraz z mądrymi Polakami, którzy mu doradzali doprowadził do tego, że komunizm upadł.
I nagle znalazł się jeden mały, niepozorny człowieczek, któremu zamarzyło się zmienić Polskę według jego modelu, niszcząc wszystko po drodze, rujnując Konstytucję. Tak nie może być. Też teraz sobie  śpiewam :
„przyjdzie na to czas, gdy siła będzie w nas, by rozerwać kajdany kaczej  niewoli  i cieszyć się do woli znów wolnej Polski dniem”
Kiedyś powrócicie do tego mojego wpisu i zobaczycie, że jednak miałam rację  TAK SIĘ STANIE !!!!
Ja, Ewa W., wizjonerka Wam to mówi …….

Dlatego dzisiaj mówię:  TRZY RAZY TAK !!!!

 
TAK –  WOLNE SĄDY

TAK –  WOLNE WYBORY

TAK – WOLNA POLSKA

Wczoraj pan (p)rezydent podpisał…….. no właśnie, co on właściwie podpisał???
Mianowicie podpisał zgodę na to,  aby pod nieobecność I-szego Prezesa Sadu Najwyższego Małgorzaty Gersdorfi  funkcję tę pełnić będzie  sędzia Józef Iwulski.
Tę decyzję podjęła przede wszystkim sama pani prezes ze względu na to, aby zachować ciągłość w działalności Sądu w czasie, gdy ona nie mogła będzie swojej funkcji sprawować, na przykład podczas urlopu. Ale nie oznacza to wcale tego, że przestała być I-szym Prezesem Sądu Najwyższego, tę funkcję zgodnie z Konstytucją ma sprawować do roku 2020.
I żadne prawo, które sobie wymyślił   jakiś tam pospolity poseł Kaczyński nie może zmieniać takiej decyzji, bo Konstytucja jest tym, na czym nasze państwo się ma opierać.
A pikanterii całego tego zamieszania dodaje  to, że sędzia Iwulski również jest w wieku, według którego również powinien przejść w stan spoczynku.
Tym samym (p)rezydent ośmieszył się wczoraj podpisując coś całkiem  absolutnie bezsensownego, już nie mówiąc niezgodnego z Konstytucję, na którą kiedyś on ślubował, biorąc w dodatku Boże imię jako świadectwo.
Tak więc krzywoprzysięstwo jest chyba jedną zaletą kogoś, kto chciał na siłę pełnić funkcję, do której całkiem się nie nadawał.
Kłamstwo krótkie nóżki ma, pan (p)rezydent powinien o tym wiedzieć, że kiedyś poniesie konsekwencje swoich kroków nie tylko w obliczu ludzi, ale przede wszystkim w obliczu Boga, na którego tak chętnie się dzisiaj  powołuje.

Wczoraj we wszystkich miastach trwały pod sądem protesty ludzi, którzy nie zgadzają się na zawłaszczenie tej ostatniej władzy przez kaczystów.
Największa manifestacja odbyła się oczywiście przed Sądem Najwyższym w Warszawie. Mimo, że jest to czas urlopowy, mimo, że trwają tak ważne dla niektórych rozgrywki mundialowe, mimo to ludzie zmobilizowali się, aby dać swoje poparcie I- szej pani prezes Małgorzacie Gersdorf i pokazać niezadowolenie z chęci opanowania ostatniego bastionu niezależności.
A dzisiaj już od rana zbierały się tłumy, które zgromadziły się przed Sądem Najwyższym, by uczestniczyć w ewentualnych zamieszkach wynikających z próbą podjęcia pracy przez i -szą panią prezes. Bardzo gorąca atmosfera towarzyszyła przyjazdowi pani prezes. Ludzie trzymali w rękach Konstytucję głośno na nią skandując „KONSTYTUCJA, KONSTYTUCJA” oraz   skandowali „WOLNE SĄDY, WOLNE SĄDY „, a następnie odśpiewali wszystkie cztery zwrotki Hymnu Narodowego.

Polacy dzisiaj zdali egzamin. Właśnie dzisiaj, gdy w odległym od nas USA obchodzą swoje święto Niepodległości, a nam tę niepodległość grupka ludzi chce odebrać. Jaka to wielka symbolika tego dzisiejszego dnia, jak dwie przeciwstawne racje stanu wzajemnie się uzupełniają, chociaż stoją na przeciwległych biegunach.
Przy tak silnym poparciu całej masy Polaków stojących pod budynkiem Sądu nikt nie odważył się zatrzymać panią Prezes do wejścia do Sądu, by podjjęła swoją pracę.
A teraz czekamy na stanowisko w tej sprawie Europejskiego Trybunału Stanu, pod którym podlegamy od chwili, gdy zgłosiliśmy swój akces do wejścia do Unii Europejskiej.
I czy to się panu Kaczyńskiemu podoba czy nie podoba, musi on przestrzegać Konstytucję, bo jesteśmy przecież cząstka Europy. 

JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA, KIEDY MY ŻYJEMY……

A drobnym drukiem dodam : co nam kacza przemoc wzięła mądrością i  nieuległością odbierzemy. 

A DZISIAJ…..

Tak nam dopomóż Bóg 

 

A dzisiaj jest bardzo ważny dzień w historii Polski, następny bastion niezależności Polski upada.Nie zgodnie z Konstytucją, nie zgodne nawet z większością głosów  Polaków, bo tylko niecałych  40 procent (a może i nawet mniej) ogłupiałych Polaków, uzurpatorzy niszczą to, co dla Polski jest najważniejsze, Konstytucyjność i przestrzeganie świętych zasad, które powinny krajem kierować.
Czym to grozi? Przepadniemy my wszyscy z kretesem, nigdy już nie będzie nic oceniane według zasad sprawiedliwości wszystko będzie oceniane
p o l i t y c z n i e !!!!. Jeżeli panu zwyczajnemu posłowi umyśli się  na przykład odwołać, albo unieważnić wybory, tak się stanie, zgodnie z pisim prawem!!!! Pisim, bo ono nie ma żadnych podstaw ku temu, żeby było uznawane jako obligacyjne, ono zawsze będzie  p  o  l  i  t  y  c  z  n  e !!!!
To tylko jeden z przykładów złego sądownictwa, wiele będzie takich przypadków, które niestety dotkną każdego z nas.
I co prawda Rada Europy  zaczęła wdrażać artykuł 7 wobec naszego państwa, właśnie z powodu zastrzeżeń do obalenia niezawisłości Sądu Najwyższego, jednak wydaje się, ze Pis nie ma najmniejszej  chęci na zmianę swojego stanowiska, chociaż doskonale zdają sobie sprawę z tego, że jest to ZŁO, nieprawość, autorytaryzm, za który kiedyś przyjdzie im przecież zapłacić. Bo jak historia, nie tylko polska, ale i ta  głównie światowa pokazuje, zło zawsze upada, każdy autorytaryzm, każdy reżim jest w końcu pokonany , a jego autorzy ponoszą bardzo bolesne konsekwencje.
Pewnie tak będzie i u nas w Polsce, tylko najważniejsze jest to, by ten czas jednak się nie dokonał, żeby zatrzymać tę nieszczęsna dla Polski politykę, która nie tylko nie prowadzi donikąd, ale prowadzi nas na samo   polityczne dno.
Czy po tych wszystkich pięknych zrywach politycznych, po tych doskonałych, pełnych poświęceń ruchach naszych wspaniałych, walczących  z pewnością w zwycięstwo prawdy ludzi zaangażowanych z walką z komunizmem jesteśmy teraz gotowi stracić  te wszystkie demokratyczne sukcesy i dać ich pogrzebać tylko dlatego, że jeden, niezawistny człowiek postanowił Polskę zmienić według swojego chorego umysłu, Czy my na to zasługujemy???A co z takimi wspaniałymi osobami, jak  premier Mazowiecki, prezydent Wałęsa, Kuroń, czy profesor Giermek? Można  teraz powiedzieć, że ich nie było? Można przekreślić nasza piękna historię, nasz zryw w walce o wolność, o polskość, o demokrację???? Własnie, czy zasługujemy na to, by poddawać się terrorowi jednemu  choremu na umyśle człowiekowi, któremu wydaje się, że ma najlepszą wizję na stworzenie tej naszej nowej rzeczywistości.

Gdy Pis dochodziło do władzy obiecywało słuchać społeczeństwo, jednak w praktyce okazuje się, że to społeczeństwo musi słuchać ich.
W różny sposób do tego dąży, niektórym obiecuje przysłowiowe „złote góry”, za które niestety teraz myt wszyscy płacimy i za które będą płacić w przyszłości nasze dzieci, nasze wnuki, a może i prawnuki, bacząc na niebotyczne polskie zadłużenie.Innych, tych niepokornych po prostu niszczą, podobnie, jak ongiś robili to komuniści, taka jest prawda, nie ma żadnych złudzeń o wielkości obecnie rządzących.
Jest to tylko jedna wielka obłuda, olbrzymie kłamstwo i chęć materialnych zysków, które już na co dzień widać, w sposobie obsadzania  wysokich stanowisk swoich najbliższych. Poplecznictwo przybrało wymiary wprost niebotyczne, na doskonale opłacanych posadach osadzani są ludzie mierni, ale wierni partii.Nie ważne, że nie mają odpowiedniego wykształcenia, że nie mają żadnych ku temu warunków, kompetencji, nie są to najważniejsze dla pisu atrybuty, ważne jest tylko ich podporządkowanie jedynie słusznej racji.My, starsze pokolenie już kiedyś to przezywaliśmy, ale własnie dla młodzież, dla ich życia postanowiliśmy wszystko zmienić i wtedy się udało. Dlaczego nie miałoby być i teraz podobnie???
Ludzie, niech ten czarny czas dla Polski nareszcie się skończy.To jest moje pobożne życzenie, ale przypuszczam, że także i życzenie wielu Polaków

Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród.
Nie damy pogrześć mowy,
Polski my naród, polski lud,
Królewski szczep piastowy.
Nie damy, by nas gnębił wróg.
Tak nam dopomóż Bóg!
Tak nam dopomóż Bóg !

dziwny ten Mundial

 

 

I od razu się zastrzegam, wcale go nie oglądam, no może wyrywkowo po kawałeczku jakiegoś meczu w tak zwanej przerwie, gdy nie mam co oglądać, ale jest to raczej tylko przypadek.Ale……. zaglądam na Onet.pl. albo na Gazeta.pl i wtedy czytam wyniki i…się dziwuję.
Takie tuzy jak Niemcy, Argentyna, Portugalia, a wczoraj jeszcze Hiszpania są outsiderami……..
Niczego człowiek teraz już pewny nie może być, nawet piłki nożnej. Zresztą tak miedzy nami mówiąc, ona i tak zawsze jest nieprzewidywalna. Ale jak to mówią, im dalej w las, tym więcej drzew, pewnie będzie jeszcze kilka niespodzianek, a to mnie troszkę jednak mobilizuje do oglądania.
Jeszcze nie teraz, ale na pewno walkę o czwarte, trzecie, drugie i oczywiście o miejsce mistrzowskie będę chyba oglądała.Może nie od gwizdka do gwizdka, ale będę.  Bo nagle poczułam, że mogę się w  fanką futbolu przemienić.
Musze przyznać się, że śledziłam mecz Chorwacja – Dania, jestem w szoku, ale się działo przy tych karnych 
Jakiś ślad w moim umyśle musze pozostawić. Inaczej okaże się, że jestem tylko nudnym, monotematycznym człowiekiem.

Wczoraj pokazywałam tutaj kwiatka, który mi nagle ni stąd ni zowąd wyrósł. Zaiste dziwny to kwiatek, ma rozłożyste szerokie liście i zakwitł dzbankowatym, ostro krawędziowym kwiatem, wygląda trochę, jakby był sztuczny.
Poszperałam  więc troszkę po Wikipedii i okazało się, że jest to ananasowiec, a dokładnie  jest to guzmania, czyli kwitnąca kuzynka ananasa.
Zastanawiałam się, skąd w ogóle ten kwiatek u mnie się znalazł, prawdę powiedziawszy nie pamiętam, może coś niechcący zasiałam?
Pamiętam, że w ten sposób właśnie „dorobiłam” się daktylowca, bo pestkę wsadziłam sobie do ziemi i…o niej zapomniałam. To znaczy owszem podlewałam, ale ciałkiem nie zwracałam na niego uwagi. A on sobie po cichutku rósł i cieszył moje oczy.
Ale ta guzmania nigdy dotąd nie dała mi ani razu żadnego kwiatu, stąd wczorajsze moje zdumienie i, nie ukrywam radość.
Ale tak już jest, że jeden kwiatek sobie kwitnie, inny ginie…
Mam takiego jednego kwiatka po tak zwanych przejściach. Prawdę powiedziawszy też nie wiem, jak ta roślinka się nazywa.
Przyjechała ze mną, podobnie jak i ta guzania i inne ze Smoleńsk. Miała niestety pecha, bo podczas przeprowadzki któryś z panów niechcący uszkodził kwiatka, dokładnie go złamał. Już miałam go wyrzucić, ale Renia, która kwiatki bardzo lubi postanowiła dać mu szansę. To co było zniszczone wyrzuciła, a resztę wsadziła do ziemi. No i kwiatek pięknie odrósł, zrobił się wysoki i miał mnóstwo listków. Chyba był „zaziajany”, bo zawsze z Renia go chwaliłyśmy, bo od pewnego czasu cos niedobrego z nim się dzieje. Najpierw na listkach robią się żółte plamki, które przemieszczają się na następne liście, które w końcu robią się żółte i tak jak liście w jesieni na drzewach, opadają.
Chyba się jednak powtarzam, bo teraz zauważyłam, że już wczoraj o tym kwiatku pisałam, ale… no własnie napisałam na forum na Facebooku prośbę o poradę i ktoś bardzo mądrze mi powiedział, żebym wzięła taki listek i pokazała go paniom w kwiaciarni, może one coś poradzą. rzeczywiście mam taką zaprzyjaźnioną kwiaciarnie na Żabińcu, pracujące tam panie są bardzo serdeczne, dzisiaj więc jeden lub dwa listki im pokażę.
Najlepiej jeden taki jeszcze z początkami plamek, drugi już całkiem żółty, który już opadł.
Mam nadzieję, że może jakieś roślinne „lekarstwo” dla nich dostanę, bo skoro można leczyć ludzi czy  zwierzęta, to czemu nie można leczyć roślin?

Jak na razie lipiec jest raczej dosyć chłodny i chociaż od rana słonko świeci, nie mniej  rewelacji w temperaturze raczej dzisiaj nie osiągniemy.
No, może tylko znacznie temperatura podniesie się w Warszawie, gdy rozpocznie się protest przeciwko zmianom w Sądownictwie które od dzisiaj mają być wprowadzane. Tylko……. jakoś nie wydaje mi się, że nawet zaangażowanie byłego prezydenta Wałęsy w ten protest przyniesie jakiś pozytywny skutek.
Po prostu – Wałęsa mimo swoich wielkich niewątpliwych zasług jest już za stary i chyba jednak za mało znaczący, by móc coś zmienić. Niestety, taka jest prawda, jego 5 minut już dawno minęło, a niestety potem popełnił tak wiele błędów……….. jego autorytet po prostu się już wypalił.
A inna sprawa, że w tej chwili nie ma człowieka w Polsce, który miałby taką charyzmę, by porwać ludzi do walki o prawdę, o niezależność, o naszą polskość. Obawiam się, że nawet i sam Donald Tusk nie potrafiłby podołać takiemu zadaniu, a może jednak  się mylę???

Poniedziałek, nowy dzień, nowy tydzień, niech on będzie po prostu dla nas wszystkich radosny. 

jak miło ta sobota mi przeminęła…..

Wczoraj spotkałam się, zgodnie z naszą umową, z koleżanką z Facebooka, z Mają. Nie znałyśmy się wcześniej, czasami tylko wymieniałyśmy się na Facebooku wiadomościami, ale akurat Maja była w Krakowie, więc postanowiłyśmy urealnić naszą  Facebookową  znajomość.

 

Niestety było chłodno. chociaż deszczyk nie padał, ale chmury straszyły możliwością opadów, jednak chwilkę posiedziałyśmy sobie na parkowej ławeczce rozmawiając ze sobą tak, jakbyśmy znały się już od dawna.

Mimo niezbyt dobrej pogody wczorajsze spotkanie z Mają było bardzo sympatyczne. Pochodziłyśmy troszkę po parku, dopiero wczoraj zauważyłam, ze w każdym zakątku parku posadzone są różne rodzaje kwiatków, w każdym inne. Coraz bardziej ten nasz park mi się podoba.

Właśnie wczoraj opowiadałam Mai o moich internetowych znajomościach z legendarnego już Polchatu, z pokoju 50 + (przepraszam za  ewentualne skojarzenia, ale jednak 50  plus to nie to samo co 500 plus). Wspominałam Uleczkę, którą poznałam właśnie w tym pokoju i wiele innych serdecznych mi  osób, z którymi co prawda kontakt teraz jest mniejszy ( czemu nam ten Polchat zlikwidowali   ), o naszych wspaniałych rozmowach na czatach ogólnych, śmiechach – chichach i kawałach, które sobie opowiadaliśmy, ale wtedy było wesoło.
Opowiadałam też o naszych krakowskich spotkaniach czatowskich, aż łezka w oczach mi się zakręciła.  Te balety w restauracji, a potem to nocne spotkanie na Rynku Krakowa, gdy jeszcze mimo późnej godziny działały ogródki kawiarniane….siedzieliśmy tam przy stolikach, popijając piwko, a jeden z kolegów grał nam ślicznie na gitarze. Niektórzy z balowiczów tak byli jeszcze rozbawienie, że mimo bólu stóp po całowieczornych tanach, nadal jeszcze na płycie Rynku w rytm tej muzyki podskakiwała.
Niektórzy co prawda  przestrzegają przed takimi internetowymi znajomościami, pewnie w niektórych przypadkach może i rację mają, ale jednak wiele naprawdę fajnych i cennych  przyjaźni tą drogą można pozawierać.
I dlatego bardzo się  cieszę, że wczoraj miałam okazję Maję poznać i mam nadzieję, że przy następnej Jej wizycie w Krakowie znów się spotkamy 🙂 

Uleczko, wiem, że czytasz mój blog, więc dzisiaj szczególnie Cię pozdrawiam serdecznie, bo wczorajsze moje spotkanie z Mają przypomniało nam nasze miłe spotkania i wspólne wieczory w czerwcowym Krakowie. Po prostu nie mogłam o Tobie Mai nie wspomnieć. 

Nie wiem, czy miałabym teraz na tyle siły, żeby reaktywować  takie spotkania, ale…… przyznam, że bardzo chętnie z wieloma osobami z Facebooka bym się spotkała, bo widzę ile naprawdę wspaniałych ludzi tam „urzęduje” 
Ale cóż, na to trzeba  nie tylko siły ale i czasu, a teraz jakoś mało osób ma na to stosowne okazje.
Ale cierpliwie poczekam, pewnie jeszcze nie jedna sympatyczna osobę, tak jak ongiś Ulę, Słonko, Agrafkę i innych, a wczoraj  poznałam  Maję.

A tym czasem już połowę roku 2018 mamy za sobą, szybko to półrocze nam zleciało, dopiero co był Sylwester….
Dzisiaj mamy pierwszy dzień miesiąca lipca. Co prawda niezbyt optymistycznie nas powitał, ale teraz już przynajmniej słonko na niebie obok chmurek się pokazało.
Tylko niestety nadal jest chłodno.

Za to muszę pochwalić się moją roślinką, którą sobie wyhodowałam. Kwiatek jest u mnie od wielu, wielu lat, był też i na Smoleńsk, a teraz dopiero mi po raz pierwszy  zakwitł.

Za rada mojej koleżanki z Facebooka poszukałam w Wikipedii i okazało się, że jest to ananasowiec, a dokładnie kuzynka ananasa jadalnego – guzmania. Podlewałam zawsze te rosnące liście i nigdy nie spodziewałam się, że doczekam się tak pięknego kwiatka. Może zakwitł, bo tak pięknie zawsze do niego mówiłam…
Zawsze rozmawiam z moimi roślinkami, mówię im jakie są piękne i jak się nimi bardzo cieszę.
Niestety bywa, że jednak jakaś roślinka ginie – tak mam teraz z kwiatkiem, który po przeprowadzce troszkę chorował, szczególnie, że przez nieuwagę został nadłamany, ale dzięki Reni został uratowany i tak pięknie mi rósł, puszczał wiele pięknych zielonych liści. Pewnie go „zaziajałam” tymi pochwałami, bo od pewnego czasu nagle zaczął ginąć, liście tworzą  się na nich  żółte plamy, a potem całkiem się zażółcają i opadają, jak jesienne liście z drzew.
Co prawda odrastają nowe, zielone listki, ale jakieś są takie marniutkie.
Smutno mi z tego powodu, bo ten  kwiatek zawsze napawał mnie optymizmem, a tu, mimo kilkukrotnej już pomocy Reni nie da się go chyba odratować.
Wyraźnie jakieś choróbsko toczy moja roślinkę. Dostał już nową ziemię, ale niestety też to nie pomogło.
No cóż, jak to w życiu bywa, coś się rodzi, coś umiera……. ce la vie……

Życzę Wszystkim przyjemnej i słonecznej jednak niedzieli, dużo radości z odpoczywania na urlopach i tylko z tego niedzielnego odpoczynku.