Dzień zero

                   DZIEŃ O



dzień mojego upragnionego wyjazdu.


I oto nadszedł ten wyśniony,wymarzony dzień.


Już nie odliczam,już jadę.


Czekam tylko na popołudnie,wsiadam w auto i w drogę.


Po wypoczynek,po zdrowie,po radosne dni…….


Już mam reisefiber, wstałam już o 5.30,a przecież to tak niedaleko od Krakowa,tylko jakieś niecałe 100 km.


Ale co tam,napiję się porannej kawki,chwilkę pogram w moje kulki i może jeszcze się potem zdrzemnę


troszkę…….


A potem poczekam na Maciusia,który pewnie jęknie,gdy zobaczy moja wypchaną i bardzo cieżką torbę i powie pewnie :”Ciotka chyba zwariowałaś,


tyle ciuchów wziąść na tylko dwa tygodnie”.


Ano wiem,że dużo,ale……


Mam trochę sweterków,ale może akurat nie bardzo się przydadzą,podobno temperatura ma być około 20 stopni C.


Spowrotem będę miała chyba  jeszcze więcej,bo Halusia jeszcze posłała mi do sanatorium paczkę z bluzą,spódnicą i czymś tam jeszcze.


Kochana Halusia……


Wogóle mam bardzo dobre koleżanki koło siebie,bo Muchomor też przyniósł mi dwie koszulowe bluzeczki na wyjazd.


No i jak ta torba miała być nie wypchana????


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s