w milczeniu

Oglądałam wczoraj wspaniały film pani Ewy Ewart pt. W milczeniu

Były to smoleńskie reminescensje, ale bardzo ciekawie pokazane.

Nie całkiem nie politycznie, tak całkiem po ludzku

I raz jeszcze przyszło mi przeżywać  tamte dni, wczuwać się w myśli i uczucia

tych osób, które najbliższych tam stracili.

Z wielkim smutkiem nieraz, a czasem z uśmiechem kilka osób wspominało swoich

mężów, ojców, żon, opowiadali o tym co czuli, gdy dowiedzieli się o katastrofie, jakie

uczucia wtedy nimi miotały, opowiadały jak sobie teraz po roku radzą z wielką pustką,

która po nich pozostała.

Naprawdę bardzo przejmujący film, wspomagany zdjęciami  i filmami ze Smoleńska, gdzie wrak

samolotu tak bardzo leży pokiereszowany, zdjęciami  i filmami wspomnieniowymi z

osobami, które kiedyś cieszyli się normalnym powszednim dniem z dziećmi, z przyjaciółmi, z

żonami i mężami, a teraz już ich nie ma…..

Wielkie wyczucie pani Ewart spowodowało, że znów wróciło do mnie współczucie, takie

normalne, ludzkie, nie przesilone złością, czy niechęcią.

Dlaczego właśnie w taki sposób niektórzy nie chcą  tych smutnych dni wspominać…

I ja  też miałam swój dzień wspomnień, opowiadałam  jednej pani w pracy o mojej Siostrze,

wspominałam te wszystkie chwile, gdy była taka biedna, chora i bezradna, zdana na

swoich bliskich, chociaż nie dużo wcześniej była wspaniałą, pełną życia i wspaniałych

myśli kobietą.

Łezka zakręciła mi się w oku  popołudniu, gdy wspominałam Anię, łezka w oku zakręciła

się mi też, gdy oglądałam te biedne osierocone osoby w katastrofie smoleńskiej..

Tak bardzo je rozumiałam, jedna z pań powiedziała, że chciałaby nawet oddać życie swoje za

jeden dzień powrotu swojego nęża..

A ja wcześniej też myślałam podobnie, też wspominając te dnie spędzone w szpitalu

przy łóżku mojej siostry chciałam, by czas się wrócił, nie żałuję żadnej godziny, którą

tam spędziłam, mimo, że może wtedy  nie raz bardzo byłam zmęczona, oddałabym wiele,

by znów Ania była z nami.

Bardzo tęsknię za Tobą moja Siostrzyczko !!!!

Tak więc wczorajszy dzień miałam wspomnieniowy i łzawy.

Kiedyś 7 kwietnia był dniem pracownika służby zdrowia, pewnie teraz już o tym się nie mówi.

Ale trzeba już zamknąć drzwi za dniem wczorajszym ( pamięć i tak zawsze pozostaje)

i wyruszyć na poszukiwanie dnia dzisiejszego.

Smutny to będzie weekend, bo wiele audycji nawiązywać będzie do tej smutnej rocznicy.

Ale mam nadzieję, że przyszły tydzień rozpoczniemy już z bardziej optymistycznym

akcentem.