takie tam przemyślenia

 

Byłam wczoraj, tak jak planowałam u pani doktor I-szego kontaktu.

I…przedemną masa badańm, nie tylko analitycznych.

Jednego szczególnie się boję, czyli kolonoskopii i na pewno się jej nie poddam

W sumie wolę nie wiedzieć, póki się da, bo nawet jeżeli teraz dowiedziałabym się na przykład,

że mam nowotwora, to co? ano nic, otworzą, zaszyją, dadzą chemię, po czym sobie spokojnie

umrę.

A bez tej całej szopki też koniec będzie podobny, więc po co się dodatkowo  męczyć

i dodatkowo stresować?

Jest jeszcze co prawda nadzieja, że ten bolący brzuch to po prostu tzw objaw nadwrażliwego

jelita i mam nadzieje, że tak jest.

Fakt, że w tej chwili te dolegliwosci mi się odnowiły, jak przeważnie na wiosnę i w jesieni, to

objaw stwierdzonej już wielokrotnie chorobie wrzodowej dwunastnicy, wiadomo, wtedy i jelita

nie pracują normalnie.

Jedno o czym muszę niestety pomyśleć na serio, to dieta. Jest wiele przesłanek do

jej zastosowania: i podwyższony cukier i kłopoty z kręgosłupem, stopami i kolanami.

Tak, dieta na pewno będzie dobrym pomysłem.

Tylko… no właśnie to tylko.!

Już dowiedziałam się, że ta, którą planowałam, czyli dieta Dunkana nie jest dla mnie

wskazana, to jest dieta ( podobno) tylko dla zdrowych ludzi, a poza tym bardzo jest szkodliwa

dla nerek.

Więc pozostaje jedno : zielona sałata i woda mineralna.

Bo białych serków już nie trawię.

Jakoś trzeba żyć, aż do samej śmierci….

Tylko czemu nie można się cieszyć życiem??

Kiedyś moja Ciocia spytała mnie: ty żyjesz by jeść, czy jesz by żyć?

Ciekawe pytanie, można by się w nim nieco zagłębić, tylko po co?

Wszak dobre jedzonko to  niewątpliwie dobra strona tego życia, no chyba że jest się

niejadkiem, a ja do takich przez całe moje dotychczasowe życie nie należałam.

No cóż, życie nie jest łatwe, nawet pogoda ostatnio nieco doskwiera, ale już podobno

w ten weekend znów ciepełko do nas ma wrócić.

A co w polityce??? Ano Parlament Europejski nie dał sobie w kaszę dmuchać i kontrowersyjne

napisy pod zdjęciami z wystawy smoleńskiej  kazał zakleić.

No i mamy europejski skandal!!!

I słusznie, kwestorzy nie koniecznie muszą być wielbicielami i wyznawcami Pisu.

Wogóle chyba Pisowi zbyt wiele się wydaje, najpierw bez porozumienia z władzami

Rosji samowolnie kotrowersyjną tablicę w Smoleńsku zawieszają, potem już rozpaleni

swoja „siłą” chcą przerobić Parlament Europejski na swoich zwolenników…

Ech, my musimy Jarkacza znosić, inni nie koniecznie, co wyraźnie Pisowi pokazano.

Tylko czy to  ochłodzi ich rozpalone, rozentuzjazmowane swoja” wielkością” głowy???.

W sumie sprawa nieprzyjemna, bo są oni przedstawicielami Polski w Uni Europejskiej i ten

polski rozłam próbowali  przemycić na forum Europy – na szczęście im się to nie udało.

Ale powtórzę słowa dzisiejszego komentora TVN-24 – przykre, ale absmak pozostał.

Panie Jarku ( ten z TVN-u oczywiście ) – KOCHAM PANA!!!

No dobrze kończę ten wpis, bo dzisiaj poranna zmiana, a tu jeszcze kilka rzeczy trzeba przed

wyjściem zrobić.

Poczekajcie cierpliwie do jutrzejszego mojego wpisu, a póki co, trzymajcie się ciepło w te nieco

chłodniejsze jednak dni –  byle do weekendu, do słoneczka.

A dzisiaj jest trzynasty dzień miesiąca kwietnia.

Znów na czarne koty trzeba uważać 🙂

A tam Ewka, po co te przesądy??, będzie dobrze, bardzo dobrze, na pewno!!!!