Oto Peppe

nasza słodka domowa maskotka:

Prawda, że jest urokliwa?

Jest u nas już chyba miesiąc i bardzo się zadomowiła, szczególnie, że jest pupilką wszystkich domowników.
Ja też ją uwielbiam, szczególnie, gdy wkracza do mojego pokoju tak dziwnie „chrumkając”, czasami wpada jak bomba, leci do swojego posłania, które też ma i u mnie w pokoju i wyprawia tam niesamowite harce wesoło szczekając, o ile to jej Ciaf, Ciaf można za szczekanie uznać. Jest szalenie inteligentna, wie, ze w domu wolno jej ewentualnie zrobić siusiu na specjalnie dla niej rozłożonym podkładzie, ale już wychodzi na spacery ( okres poszczepiennej kwarantanny już minął) i doskonale wie, do czego spacery służą.
Umie już kilka sztuczek, jak waruj, czy zdechł pies, a dzisiaj mnie zadziwiła, gdy zrobiłam jej jedno zdjęcie w kojcu i wyszłam z pokoju, ona wyszła za mną do przedpokoju, usiadła na swojej białej płachcie i popatrzyła na mnie figlarnie, jakby chciała powiedzieć : no proszę, mogę ci jeszcze do  jeszcze  jednego zdjęcia zapozować.
I to jest właśnie to zdjęcie, które tu zamieściłam,  wygląda zupełnie jakby była przyzwyczajoną do obiektywu modelką.
A widzicie to figlarne oczko? Od razu widać, że niezła z niej figlarka, uwielbia się bawić , ale też i dokazywać, najlepiej bawi się wcale nie swoimi zabawkami, które posiada, a rzeczami, które sama sobie znajdzie  i zwinie, a to pudełko po tice-takach, a to szczotka do włosów, czy czyjś but, lub pantofel.
Gdy sobie coś upatrzy najpierw na to „poluje”, a potem porywa i w susach  ucieka ze zdobyczą w zębach, potem jest podrzucanie, gryzienie i szczekanie, by po chwili zabawkę porzucić i trwać w poszukiwaniu nowej zabawki. Te jej zabawy są rozkoszne i potrafią rozbawić każdego chyba ponuraka. Ot takie niewinne szczenięce dokazywanie.
Pewnie Komuś może się nie spodoba, że tyle o naszym szczeniaczku piszę, ale ja Peppe lubię i już. Zawsze kochałam te” płasko – pystne „, bo miałam boksery, a to tak troszkę jakby była bokserska miniatura, takie  małe back to the past time.

Oto sztuczka ” zdechł pies „

Taka mała, a już umie świetnie  udawać! Tylko tym swoim „kosym” oczkiem ciekawie spogląda jakby pytała : i co dalej?

Dzisiejszy mój blog poświęcam temu naszemu nowemu domownikowi ( kto nie chce, niech nie czyta), chociaż na pewno jest wiele innych ważniejszych  (szczególnie dla niektórych) wydarzeń w Polsce i na świecie

Na pewno jednym z takich  najważniejszych ale i bardzo smutnych  wieści dnia wczorajszego jest śmierć wspaniałej polskiej dziennikarki Teresy Torańskiej, która była wielkim autorytetem , mistrzynią  rozmowy, jej rozmowy były przeprowadzane zawsze bardzo perfekcyjnie, potrafiła je przeprowadzać tak, że każdy z kim wywiad przeprowadzała potrafił się przed nią otworzyć, zawsze  trafiała do  sedna sprawy. To naprawdę wielka strata nie tylko dla dziennikarstwa, ale i dla Polski.

Od dwóch dni wszystkie media podają, ze śmierć małej Madzi była zaplanowana przez jej matkę z zimną krwią, aż strach pomyśleć, że przyczyną tej śmierci była zazdrość matki o swojego zabawowego męża, ponieważ ojciec bardzo  dziecko kochał Katarzyna W chciała ukarać go za zdradę  zabijając własne dziecko.
Swoją drogą czy tak całkiem poczytalna osoba potrafi działać?, mordować własne dziecko  z tak niskich pobudek?????
Niewątpliwie należy się jej najwyższy wymiar kawy, czyli dożywocie, mam nadzieję, że Temida nie będzie dla niej tak łaskawa, jak poprzednio.
Bo po dotychczasowym zachowaniu tej kobiety nie widać u niej żadnej skruchy, jakby nie rozumiała tego, co uczyniła.

A dzisiejsze popołudnie spędzę sobie pracując, wiec mam jeszcze troszkę czasu, by do tego się solennie przygotować.

Miłego czwartku