Kwiatuszek dla Ulki :-)

 

Dzisiaj środa, więc już od samego rana ( żebyś za długo nie musiała czekać) wklejam dla Ciebie  Ulu najpiękniejszego kwiatuszka, jakiego znalazłam u siebie w moim archiwum. Oczywiście tradycyjne całuski też dołączam.

I znów biało za tym oknem, wcale ie lubię tej bieli, już niem mogę się doczekać, gdy zaczną zielenić się listki na drzewach, zazieleni się trawka, a ptaszki skoro świt wesoło zaczną świergolić. Ale to będzie dla mnie wielka radość. Pamiętam, jak każdego dnia z uśmiechem i łezką wzruszenia witam każdy pojawiający się na drzewie  pączek, zapowiedź nowego życia. Niestety, muszę wykazać jeszcze trochę cierpliwości,za jakieś dwa miesiące pewnie zaczną się spełniać moje wiosenne marzenia . Na razie muszę pogodzić się, że jest biało, czasami jezdnie co prawda wysychają, ale  znów mróz ściska kałuże, nowy śnieg nasypie.
Raz jeszcze powrócę do tych zimowych klimatów, które bardzo cieszą wszystkich narciarzy. Właściwie to im zazdroszczę, ze tak sobie na stokach szaleją, być może w  następnym wcieleniu i mi się uda opanować śnieżne stoki.????

Wczorajszy dzień był bardzo ciężki dla naszej Oliwki. Musiała wczoraj mieć wyrwane aż dwa zęby ( górne dwójki), z powodu anomalii nie wykluły się w jej szczęce dwie trójki i w związku z tym miała by kiedyś w przyszłości nieładny ( nierówny) uśmiech. Dobrze, że Magda zdecydowała się wczoraj na ten zabieg u córki, kiedyś , za kilka lat, gdy panienka Olusia przemieni się w piękny kwiat z pięknym uśmiechem usłyszy od swojej córki Dziękuję,
Faktem jest jednak i to, że Oliwka  i teraz świetnie zrozumiała intencje matki i bardzo dzielnie ten zabieg zniosła. Teraz niestety też będzie miała ” pod górkę”, bo będzie musiała przez 2-3 lata nosić odpowiednią korekcyjną maszynkę, ale kto wie, może z niej kiedyś Miss Polski, a może i Miss świata wyrośnie???
Czasami warto pocierpieć.
I tu wspomnienia dla mnie niemiłe. albowiem zawsze bałam się dentysty, od samych najmłodszych lat miałam zawsze z tego powodu ogromne stresy.
Fakt, że wtedy nie było takich możliwości  znieczulaniu, jak teraz,  niby zastrzyk przeciwbólowy i owszem wbili w dziąsło, ale raczej on bardzo mało działał,mało, albo czasami w ogóle nie działał, gdy np pod zębem umieściła się ropa.  I w dodatku znieczulenie podawano tylko przy ekstrakcji, o takim znieczulaniu przy na przykład borowaniu zęba nie było mowy. A i  bor- maszyna i samo wiertło przypominały wtedy jedne z narzędzi tortur……
Co się wtedy z Ewusią działo wstyd nawet opisywać, bo teraz już trzecie pokolenie ten blog czyta i będą się śmiać z tchórzliwej ciotki, ale faktem jest niestety to, że szybko moje uzębienie utraciłam, a ten trzeci garnitur nie jest już taki wspaniały jak własny, gorzej jabłka gryźć, a o orzechach nawet pomyśleć nie można 🙂
Ale pewnie teraz też bałabym się dentysty jak ognia, dlatego zawsze podziwiam tych, którzy tam chodzą.
Co prawda pamiętam, że jeszcze jako  pacholę chodziłam do rodzinnie zaprzyjaźnionej dentystki pani P. wraz z moją kuzynką, która twierdziła, że ona tam chodzi z wielką przyjemnością, wtedy zawsze na Krystynę patrzyłam spod oka, podskórnie czując, że to jest ściema, bo jak z przyjemnością do dentystki można chodzić??? Do tej pory mi się to w głowie nie mieści 🙂

No dosyć na drażliwe ( dla mnie)  dla mnie tematy.
Życzę, by ten kolejny zimowy dzionek był dla wszystkich przyjemny ( szczególnie dla narciarzy)