autyzm

 

Bardzo przykra choroba ,dla Rodziny szczególnie.
Wiem coś na ten temat, mam w dalszej rodzinie  dziecko chore na autyzm, czasami właśnie z okazji np świąt mam okazję z nim się spotkać.
No tak, ja idę potem w inną stronę, a rodzina pozostaje z chorym Antosiem.
A dlaczego o tym piszę? Bo wczoraj przeczytałam w Gazecie Wyborczej bardzo ciekawy artykuł o jedynym w Polsce pracującym człowiekiem chorującym na autyzm.
Jest to dla niego zbawienne, albowiem nie wychodzi ze środowiska, w którym dotychczas się wychowywał, w tak zwanym przedszkolu dla autystyków.
Nie jest to typowe przedszkole, bo uczęszczają tam na zajęcia również i osoby w wieku 18 – 20 lat. Tam uczą się radzić sobie w środowisku, które będzie je otaczać. Ale jednak jest tak, że po okresie ukończenia takiego szkolenia ( przysposabiania do normalnego życia) taka osoba nagle zostaje pozbawiona opieki, znów zamyka się w swoim szklanym życiu I właśnie w Warszawie dyrektor placówki dla autystyków nie bał się zatrudnić 20 letniego Kuby jako asystenta wychowawcy młodzieży przebywającej w tym ośrodku. To nie chodzi tylko o pensję, w tym przypadku chłopak wykonuje swoje zadania bardzo solennie, a największą radością dla niego są…cukierki, które dostaje po dobrze wykonanej pracy. Oczywiście stosowna pensje też pobiera, ale nią zajmują się rodzice, zadowolenia, że ich dziecko ma na codzień zajęcie, które pozwala mu się wyrwać spod tego szklanego dachu.
Na zachodzie już dawno doszli do wniosku, że jednym ze sposobów leczenia takich osób jest zatrudnienie ich do czynności, odpowiednich oczywiście do ich możliwości, u nas jest to dopiero pierwszy taki przypadek. Mam nadzieję, że więcej osób na dyrektorskich stanowiskach też dojdzie do wniosku, że osoby chore można przysposobić do pracy i dać im chociaż namiastkę normalnego życia.

Dla zainteresowanych podaję stosowny link  : http://wyborcza.pl/1,87648,13201231,Nie_pisze__nie_mowi__pracuje.html

Życzę miłego czwartku