Okrrrrrrrrrrrrrrrropna pogoda

 No to sobie jeszcze „pogwiazdkuję ” dla poprawienia samopoczucia

 jeszcze wspomnienie z Kościeliskowej Wigilii

 

Wczoraj to już była całkiem jesienna pogoda, deszcz, zimny wiatr, okropieństwo
Nic mi się wczoraj nie udawało, chyba że wymienię jako jedna udaną sprawą skuteczne zablokowanie sobie dostępu do kodów PKO.
Skutek tego jest taki, że muszę osobiście dzisiaj udać się do Banku PKO, aby te kody odblokować, bo co prawda mogłabym telefonicznie to zrobić, tylko
hasło do telefonicznego konta PKO tak skutecznie sobie schowałam gdzieś w moim komputerze, że nijak go odnaleźć nie mogę. Bo kiedy ja ostatnio z takiego hasła w ogóle  korzystałam?, a chyba dobre kilka lat temu, gdy nie miałam jeszcze komputerowego dostępu do swojego konta.
Teraz jest podobnie, tylko, żeby odblokować nową kartę kodu trzeba wpisać ostatni kod ze starej karty i pierwszy z nowej, niestety musiałam się gdzieś pomylić przy wpisywaniu starego kodu, no i sobie zablokowałam, cholewka jedna. Ech, szkoda nawet gadać.

Dzisiaj te ciężko było przez tą pogodę wstawać, a trzeba było w miarę wcześnie doprowadzić się do jako takiej formy, bo dzisiaj pracuję rano.
Ale nie narzekam, bo na przykład narciarze maja jeszcze gorzej, zero jazdy, z tego co podają na bieżąco w TVN 24 – Wstajesz i wiesz wszystkie stoki są prawie mało przejezdne, ale do ferii ma się wszystko podobno zmienić, a dla Małopolski ferie zaczynają się już 14 stycznia.
Na szczęście ( a może nie?) ten problem mnie nie dotyczy.
Chociaż z lat wczesnych i wczesno – młodzieńczych ( jeszcze!) pamiętam, że takie ferie zawsze mnie niezwykle radowały. Co prawda, jak już pisałam, na nartach nie jeździłam, łyżwy tez dla mnie były nie przyjazne, ale pamiętam, gdy z górki na pazurki zjeżdżało się na sankach tuż nad samą Wisłą. Bezpieczne to bardzo nie było, bo co prawda Wisła potrafiła być zamarzła, ale zawsze groziła zimna kąpiel, albo o coś gorszego, ale kto by się wtedy z dzieci tym przejmował.
Dziecięca fantazja nie pozwalała na przewidywanie skutków, szczególnie złych skutków. Teraz jest podobnie, stąd tak dużo niestety wśród dzieci wypadków.
Starsi są nie lepsi, na przykład jeżdżą tacy piraci samochodami, znacznie przekraczając dozwoloną prędkość, a potem gniewają się, że zakładają im radary.
Może i prawda, ze z tymi radarami to trochę przesada, ale może to uspokoi niespokojnych i nie wyżytych drogowych piratów, co rusz słyszy się o drogowych strasznych wypadkach, gdy tracą ludzie życie,   w najlepszej sytuacji zyskują kalectwo często na całe życie.
Dlatego pytam : dlaczego jest taki anty radarowy bunt???? A że pieniądze zebrane z radarów idą do budżetu? przecież to nie jest budżet ani policji, ani premiera, tylko nasz wspólny, polski.
No pewnie, dobrze się mówi takiej, bo nie ma własnego samochodu, ale…….
Wczoraj jechałam na przykład przez aleje, przed nami całkiem powolutku jechała sobie taka zawalidroga, ruch wstrzymuje,, mijamy, patrzymy, a tu panienka spokojnie sobie przez komórkę rozmawia i tak jest tą rozmową zajęta, że świata obok nie widzi, a przecież jest zakaz ( i słuszny) rozmowy przez komórkę podczas jazdy.
Nie zawsze ten, co nie ma prawa jazdy nie jest równocześnie uczestnikiem ruchu drogowego, swoje więc widzi i się wnerwia, szczególnie na tych, którym się wydaje, że są królami szos.

Koniec drogowych debat, dzisiaj piątek, weekendu początek i całe szczęście, pora odpocząć, bo po tym ostatnim długim weekendzie okropnie człowiek się rozleniwił….
Zatem miłego weekendu życzę.