I znów nas dzisiaj powitał piękny słoneczny dzionek, jak miło.
Co prawda w piątek nie lubię pracować popołudniu, ale czasami tak trzeba. Po prostu weekend zacznie się dzisiaj u mnie nieco później.
Muszę zastąpić Jarka, który ma dzisiaj gdzie indziej dyżur. Ale liczę, że tym razem uda mi się za dnia jeszcze wyjść z pracy i nie będę błądziła znów „po ciemaku.”
Wczoraj zauważyłam, że nie wszystkim mój „elektryczny pomysł” na zwiększenie polskiego narybku przypadł do gustu.
No i wcale się nie dziwię, ja dopiero właśnie wieczorem ” rozkwitam”, wtedy najlepiej mi się urzęduje i wcale o spaniu nie myślę.
Gorzej jest potem z porannym wstawaniem, ale to już całkiem inna para kaloszy.
Teraz znów czekam na pana hydraulika, który ma mi przyjść wymienić tym razem kran nad umywalką, znów parę groszy z kieszeni wypłynie.
Ostatnie jego sprzed dwóch dni naprawy kosztowały mnie prawie 200 zł, ciekawe ile weźmie dzisiaj.
Ale cóż, czasami trzeb coś naprawić, coś wymienić, a niestety to kosztuje.
Hydraulik też człowiek, z czegoś żyć musi.
No chyba, że go dzisiaj od razu na progu przywitam słowami ” ile to będzie kosztowało i dlaczego tak drogo”
Ale może się na mnie obrazić i co wtedy? Chociaż jakby co, mam w zastaw jego kurtkę, która u mnie ostatnio zostawił.
Dziwny facet ( młody!!!), nawet nie zauważył, że po drodze garderobę gubi.
U mnie kurtkę, a u innych…. no właśnie co?
Przepięknego przed weekendowego dnia wszystkim życzę.
