20 października

 

To dla mnie podwójnie ważny dzień.
Dzisiaj obchodzilibyśmy71- wsze  urodziny mojej Siostry Ani. Przecież mogłaby dzisiaj jeszcze  żyć. Przecież mogłaby dzisiaj z nami cieszyć się Jej świętem.
Niestety, odeszła 5 lat temu.
Dzisiaj moja Mama miałaby też swoje święto – Imieniny, dzisiaj są przecież imieniny  Ireny.
Też Jej nie ma, może dzisiaj obydwie razem obchodzą swoje święto tam wysoko, w Niebie?

Wszyscy święci balują w niebie,
Złoty sypie się kurz,
A ja włóczę się znów bez Ciebie
I do piekła mam tuż.

Do piekła? no może tam się nie wybieram, bo przecież kiedyś chcę się z moimi Najbliższymi spotkać, a ich w piekle na pewno nie ma, ale jednak i za Mamą i za Anią bardzo mocno tęsknię.

Oczywiście, że były wczoraj  małe ” poprawiny”, szczególnie w wykonaniu dzieci, które po mało przespanej nocy ( hasały poprzedniego dnia aż do 3 w nocy na pidżama night party) nadal miały sporo wigoru, szczególnie solenizant Jasiek, którego co raz dopadały nowe ” świetne” pomysły, jak np. walka na surowe jajka, więc dlatego zwyczajowo  niedzielna, poranna jajecznica musiała być w wersji bardzo ograniczonej 🙂
Ale niedziela to był i tak piękny, słoneczny dzień, nieco chłodnawy, bo porywał się dosyć nieprzyjemny wietrzyk. Od czasu do czasu dało się nawet przez chwilę siedzieć na tarasiku i grać z młodzieżą w UNO, niestety potem zerwał się wiatr, który sam tasował i porywał nam karty, trzeba było grę przerwać,
Wczoraj wieczorem wróciłam do domu bardzo padnięta, w każdym razie nie tak wypoczęta, jak po weekendzie być powinnam, ( trochę w nocy dzieciaczki rozrabiały i mnie budziły – ot takie wesołe dziecinne czasy) i od razu  tak jak stałam zasnęłam na swojej kanapie . Potem jednak w nocy się przebudziłam, umyłam się, przebrałam i znów pod kołderkę wskoczyłam.

A dzisiaj poniedziałek – podobno jeszcze wciąż ciepły, do pracy idę na popołudniową zmianę, więc mam jeszcze troszkę czasu na ogarnięcie się.
No i znów przed nami tydzień pracy, pewnie znów szybko zleci, zanim się dobrze człowiek rozejrzy wokoło.
Byleby tylko zima jakoś nas nie zaskoczyła!!!!
Chociaż może misie w końcu pójdą spać i przestaną atakować biednych ratowników wywracając ich pojazdy, tak jak było wczoraj w Bieszczadach.
Ciekawe, czy ten miś też był frajerem, podobnie jak rolnicy, których skrytykował  za sprzedaż jabłek po bardzo niskiej cenie  minister rolnictwa.
I nie wiem, czy wszyscy bardziej zdenerwowali się tym niefortunnym przezwiskiem, czy rzeczywiście niską ceną tych pysznych owoców, z którymi przez niedobrego wujka Putina wciąż mamy kłopoty?? No ale to czas przedwyborczy i każde potknięcie polityka i każde chwycenie go za język przez przeciwników jest  normalne na codziennym politycznym forum. Tak będzie się działo aż do następnych parlamentarnych wyborów i musimy się jakoś na to uodpornić.

Miłego tygodnia i miłego oczywiście poniedziałku.
I serdeczne życzenia dla wszystkich Iren, które dzisiaj obchodzą swoje imieniny, bo wiem, że wiele moich znajomych Iren obchodzi je w kwietniu.

P.S. jak to dobrze, że mam tą małą lampkę Ikei koło komputera, bo za oknem jest tak ponuro, a w pokoju tak ciemno, że nawet klawiaturki bez włączonej lampki nie widać.