znów róża u mnie w blogu zakwitła

A dlaczego? oczywiście, dzisiaj jest następne moje miłe, środowe blogowe spotkanie z Ulką.
Zwłaszcza, że wczoraj popełniłam okropne fopa  i nie złożyłam życzeń w dniu imienin Uli, Ulu wybaczysz??
Wszystkiego naj, naj Ci życzę, zdrówka przede wszystkim i radości z tego, co w życiu czynisz, a może jeszcze dorzucę jakąś wygraną np w lotka?
A tak w ogóle to wiele, wiele szczęścia na codzień i słoneczka.
Hallo Poznań, hallo Ulka……. środowe całuski z Krakowa….. niestety lejącego.
Ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś ( pewnie nie dzisiaj) słonko nas „dopadnie”.
Bo przykro jest, gdy za oknem taki zapłakany krajobraz mamy. No krajobraz, to przesada, bo przed oknem mam akurat kamienicę tylko ( no dobrze, nawet ładnie odnowioną kamienicę), ale plantki  niej już płaczą deszczem i zażółconym liściem, a z ulicy słychać szum aut rozpryskujących kałuże……..
Wcale się nie dziwię, że moje kostki przez dwa ostatnie dni tak strasznie mi dokuczały, deszczową porę przewidywały. A łamały mnie okropnie i kolanka i stopy, o kręgosłupie już nie wspomnę. I pewnie tak już będzie aż do samej śmierci, bo dopiero podobno doktor Glinka takie wszystkie bolączki wyleczyć umie.
Ale zacisnę zęby i najwyżej co cierpieć sobie będę co jakiś czas, bo ja mam plany na długie jeszcze życie 🙂
Ulu, pewnie dzisiaj podobnie jest i u Ciebie, kijki też pewno w kącie stoją i czekają na dłuższe spacery, czyli jednym słowem…….byle do wiosny!!!!

Kiedyś w jakimś brukowcu oczywiście przeczytałam bardzo dobre wspomnienie pewnej młodej dziewczyny ( ciekawe, czy to była prawda, czy fikcja?)
Otóż ta dziewczyna wychowywana była w rodzinie zastępczej, o czym oczywiście wiedziała, ale bardzo szanowała i kochała swoich rodziców, którzy też miłością ją obdarowywali. Ale od pewnego czasu zapadała na jakieś dziwne napadowe bóle, co raz w innej części ciała, a to głowa, a to kolano, Odwiedzała wielu lekarzy i ogólnych i ortopedów i neurologów, nikt jednak nie mógł dopatrzeć się przyczyny takiego napadowego bólu. Ponieważ te napady trwały przez dłuższy czas, lekarz rodzinny, który ją prowadził i który znał historię jej życia poradził, aby postarała się odnaleźć swoich prawdziwych rodziców, może to wyjaśni całą sprawę.
Dziewczyna obawiała się odnalezienia swojej prawdziwej rodziny, ale miała wielkie poparcie swoich obecnych rodziców, którzy dopingowali ją do załatwienia sprawy do końca. No i okazało się, że w dokumentacji Domu Dziecka, z którego była adoptowana znalazł się list dziewczyny w tym samym wieku, okazało się, że siostry, która też poszukiwała swojej bliźniaczej siostry. Wspólne spotkanie obu sióstr owocowało w wiele ciekawych wspomnień z życia i również okazało się, że gdy jedna z sióstr ulegała jakiemuś urazowi, druga z sióstr natychmiast odczuwała podobny ból. Wyjaśniły się więc napadowe bóle pierwszej siostry, ponieważ ta druga była zapalonym uczestnikiem zawodów motocrossowych, więc często ulegała różnym wypadkom, co odbijało się na pierwszej z bliźniaczek.
Co ciekawe, gdy dziewczyny postanowiły, że odtąd będą wspólnie  uczestniczyć w różnych wydarzeniach, mimo, że nadal będą pozostały w swoich rodzinach zastępczych, zaczęły zanikać odczuwanie wspólnych bólów, widać bliskość ich dusz wpłynęło na dalsze ich pozytywne już losy, bez żadnych negatywnych skutków.
Ciekawe, nieprawdaż? Może jednak coś z tych opowiadań o wyjątkowej symbiozie pomiędzy bliźniakami ma w rzeczywistości prawdziwe przesłania?

Dzisiaj idę do pracy na popołudniową zmianę, wiadomo środa.
Tylko jak tu nos z domu wysunąć,  skoro tak nieładnie jest wokoło????
Bez parasolki nie obejdzie się dzisiaj, niestety.
Mimo to, życzę wszystkim przyjemnej środy, czasami deszcz też jest do czegoś pożyteczny, np zmyje ten smog z kamienic miasta???