dzisiaj mamy pierwszą rocznicę śmierci pana Grzegorza Miecugowa

 

 

Niestety, rok już minął od śmierci tego wspaniałego dziennikarza, pełnego humoru, wielkiego taktu i wielkiej mądrości.
Dzisiejsze Szkło Kontaktowe będzie poświęcone Jego pamięci, polecam.

Brakuje dzisiaj w Polsce takich mądrych dziennikarzy, jak pan Miecugow, pani Paradowska, czy pani Czubaszek.
Brakuje takich wielkich i mądrych polityków jak pan Mazowiecki, pan Geremek, czy pan Kuroń.
Brakuje takich  prawdziwych patriotów jak niedawno zmarły  generał Ścibor – Rylski.
Pozostała tylko legenda tamtych lat, która szybko nie powróci, niestety.
Nie widać jakoś godnych ich pamięci następców.
Straciłam nadzieję, bo Polacy niestety są wciąż zaczadzeni. Co prawdo trudno zrozumieć, czemu nas skądinąd dzielny polski ród dał się tak idiotycznie zniewolić. Przecież zawsze mieliśmy w naszej historii wspaniałe, patriotyczne zrywy…….co się zatem stało z Polakami??????

Nie, nie jestem nudna, piszę o tym codziennie, bo to mnie po prostu boli, to odbiera mi cała radość życia, to po prostu mnie wkurza, gdy słyszę wszystkie idiotyzmy głoszone przez partię pis i gdy widzę zachwyt niektórych Polaków nad tą pozornie dobrą zmianą, która przynosi nam  tylko same szkody.
Jeszcze może nie są w pełni odczuwalne, jeszcze mamy jakieś marne resztki tej naszej demokracji, ale gdy to  już definitywnie stracimy, nawet ci najbardziej pro pisowscy  będą żałować tego, że w Polsce się urodzili, w takiej Polsce. Chodzi mi głównie o tych młodych, przed którymi jest całe życie, mogli urodzić się w wolnym kraju, a pozostaną w niewoli, do której nasz kraj usilnie dąży.
Czy my, starsi, mamy takie prawo stanowienia, aby następne pokolenia nas mogły czy musiały przeklinać?????
Jak już pisałam, urodziłam się w okresie jeszcze stalinowskim, gdzie człowiek bał się cokolwiek powiedzieć, żeby nie zostać zadenuncjowanym. Pewnie, że po śmierci Stalina czasy lekko się ociepliły, ale miecz zniewolenia nad nami wisiał przez długie jeszcze lata. Dopiero lata osiemdziesiąte zaczęły przynosić jakąś nadzieję na lepsze życie, bez zazdrości zachodowi tej wolności w samostanowieniu. A gdy otworzono nam granice na Zachód zobaczyliśmy, że i nas stać na podobne im życie, co prawda trzeba było sporo wysiłku w to włożyć, aby przyszła korzystna dla nas zmiana, ale dzięki mądrym polityczno – gospodarczym posunięciom osiągnęliśmy  wyśniony dla nas Zachód. A za nami poszły inne zniewolone kraje, daliśmy im dobry przykład, że zmiana zależy tylko od nas samych.
I udało się. A gdy już wydawało się, że osiągnęliśmy tak wiele, że nikt nie jest nam tego w stanie już odebrać okazało się, że był jeden marny mały człowieczek, który podniósł swoją rękę na Polskę. I wtedy niestety wszystko to, co osiągnęliśmy runęło, zaczęło się w ruiny przemieniać.
A my teraz kroczymy po tych ruinach zadziwieni, ale i  całkiem bezbronni, bo nie ma nikogo, kto mógłby nas znów z tych gruzów wyciągnąć i do walki zachęcić.

Ech, smutne to wszystko, bardzo smutne…………..

Panie Grzegorzu !!   Ma Pan w Szkle kontaktowym swojego godnego siebie następcę, pana syna,  Krzysztofa Miecugowa.
To już trzecia generacja  dziennikarskiej pasji tej rodziny, dobrze, że jest następca po panu, tak, jak pan kiedyś podjął ten trud po swoim Ojcu, niezapomnianym, wspaniałym dziennikarzu  Brunonie Miecugowie.
Co prawda pan Krzysztof robi dopiero pierwsze swoje kroki w tej dziedzinie, ale trzeba przyznać, że doskonale sobie daje radę z tym trudem relacjonowania dzisiejszych faktów zachodzących w Polsce. 
Niech ta tradycja zdrowego patrzenia na nasz obecny, dziwny świat  i stawanie po stronie prawa, po stronie słuszności racji państwa nie przeminie bezpowrotnie po pana smutnym odejściu na druga stronę, z której mam nadzieję kibicuje pan nie tylko swojemu synowi, ale także swojej ukochanej Polsce.

Dzisiaj mamy niedzielę. Po wczorajszej najpierw deszczowej, a potem smutno bezsłonecznej sobocie  znów wstał nowy dzionek. Niestety znowu  deszczowy.
A niech sobie pada, co mi tam.
Wczoraj popołudniu przyszła po Pepę Zojka, tak wiec znów zostałam sama na gospodarstwie i nie miałam z kim na wieczorny spacerek wyjść.
A dzisiaj też na szczęście nie muszę spacerować z Pepą, bo co to za przyjemność, gdy po karku woda się leje?????
Ciekawe, czy jeszcze do mnie Pepa na trochę powróci, pewnie już nie, ale zawsze moje drzwi dla niej stoją otworem.
Jednak to fajne uczucie, gdy pies jest w domu, no i na przymusowe wędrówki człowieka wyciąga……

Życzę jednak przyjemnego dnia, pełnego miłych niespodzianek i samych szczęśliwych godzin