ach ta pogoda

 

Oj to raczej był bardzo kiepski dzierń.

Byłam śpiąca, głodna i  bardzo zła na cały świat.

Jasne, przecież wiem, że jestem meteoropatką.

Musiałam  wypić aż 4 kawy, żeby jako tako egzystować.

Ale może sen ukoi moje bolączki ciała i duszy, bo jutro mam się obudzić podobno w śliczny i słoneczny dzień.

Aż trudno w to uwierzyć…….

 

Mimo że….

Zasypianie to moja specjalność.

Przykładam głowę do poduszki i za kilka sekund już śpię snem sprawiedliwego.

Inna sprawa, że teraz mam tydzień wcześniejszego wstawania.

No cóź , za kilka dni wszyscy wstawać będziemy już o godzinę wcześniej.

Co prawda jest to gwałt zadany na człowieku, ale po kilku dniach na szczęście wszystko wraca do normy,

A ja czekam z utęsknieniem na sobotnie popołudnie, żeby odespac zaległości.

Bo mimo że dzisiaj piątek, jednak jutro przedemną też wizja wstawania, jutro wypada moje BOOM na Żabińcu i idę popracować, na szczęście dopiero na 9-tą i nieco krócej, bo tylko do 14.

Ale narazie muszę żyć dniem dzisiejszym, więc pomału się zabieram za siebie, chociaż przyznaję bez wstydu, że najchętniej zakopałabym się jeszcze na troszkę w łóżeczku i sobie pospała.

Niestety tak się nie da….szkoda.