nawet całkiem miły dzień

Okazuje się, że nawet wtorek w pracy może być bardzo miły.

Dzisiaj  na milej rozmowie przy kawie i herbacie spędziłam  późne popołudnie  z dwoma "moimi chłopakami", czyl z Rafciem i Romkiem.

Oczywiście nie zaniedbałam swoich pracowniczych obowiązków, skądże znowu.

Ale taka rozmowa z dwoma naszymi przedstawicielami, wymiana poglądów na pracę i wzajemne rowiązywanie niektórych problemów jest bardzo potrzebne.

Może do jakichś konstukcyjnych wniosków  nie doszliśmy ( od tego jest przecież wyższa instancja), ale nasze rozmowy sięgały "naszego pułapu" pracy, czyli tego, co nam potrzebne jest do codziennej naszej działalności

na lini biuro-przedstawiciel-klient.

Wyszłam z firmy nieco wcześniej ( 19.20), gdyż trafiła mi się "podwózka" i…

miłe rozczarowanie, jeszcze było całkiem jasno na polu.

Kiedy to ja nie po ciemku z firmy wychodziłam ostatnio?

Chyba wiele miesięcy temu…..

A że pora była jeszcze całkiem, całkiem przyzwoita, wskoczyłam na herbatkkę i na wspólne oglądanie serialu do Kazia.

No proszę, jaki to był  niespodziewanie miły dzionek?????

 

Uzależnienie…. od…

Zostawiłam wczoraj w przychodni niechcący swoja komórkę,

Poprostu spieszyłam się, bo chciałam kawałek podjechać z Magdą autem i pozostawiłam moją ukochaną komóreczke na blacie rejestracji.

Oczywiście już po drodze zorientowałam się, że jej nie mam i…

poczułam sie autentycznie nieszczęśliwa.

Nawet miałam taki moment wahania, czy po nią się nie wrócić?

Opanowałam jednak swoje żądze i spokojnie, jak gdyby nigdy nic, wsiadłam do busiku.

Na szczęście po drodze przypomniałam sobie, że popołudniu Aśka wybiera się na Żabiniec, więc poprosiłam ją, żeby

mi podwiozła do rybek komórkę.

Odzyskałam więc  już  wczoraj swoją  zgubę i…wewnętrny spokój.

Już nie wiem, czy bardziej jestem uzależnona od samego aparatu, czy od tych otrzymywanych codziennie miłych smsików???

Jednak wczoraj odpowiednia porcję tych smsików zdążyłam otrzymać   i moja niespokojna dusza została usatysfakcjonowana.

Ale swoja drogą okropne jest to, że uzmysłowiłam sobie swoje uzależnienia.

Od komórki, od komputera, od programów TV.

Bo……

Nie przestawiłam przedwczoraj timera w TV i niestety moje seriale nie nagrały się w odpowiednim czasie.

I znowu ból…..

A czy powinnam z tymi niewielkimi uzależniami walczyć?

A po cholerę!!!!!

Tak mało człowiek w końcu ma tych przyjemności w życiu……..