a dzień coraz dłuższy……

Bardzo długi już ten dzień nam się zrobił.

O godzinie 18 jeszcze świeciło słonko, o 19 jeszcze całkiem jasno…..

Pewnie, że do domu wracam jeszcze " po nocy", lecz to nie to samo, co jeszcze całkiem niedawno.

Najgorzej budzić się rano, bo jestem okropnie pogubiona, która to moż byc godzina.

Dawniej poznawłam  godzinę  po rozwidlaniu się, teraz, po przesunięciu czasu, niestety jeszcze nie bardzo

mam  to poranne rozeznanie.

Niby zapowiadali wielkie ocieplenie, niestety kolejny  raz dałam się  nabrać i okrutnie zmarzłam, zwłaszcza rano.

Nie byłoby  tak wcale źle, bo i słonko wyszło zza chmur, tylko ten lodowaty podmuch……..

Ale takie są prawa przedwiośnia

 

 

Wiosna zadomowiła się na dobre

Wczoraj dostałam  od Florka zdjęcie  ślicznych  stokrotek z jego działki.

Znak, że rzeczywiście już mamy wiosnę….

Teraz muszę pomyśleć o swoich własnych wiosennych zdjęciach.

Najwyższa pora…..

A ja dzisiaj rano, przed szóstą, zostałam po raz osiemnasty Ciocią Babcią.

Emilowi, mojemu bratankowi, urodziła się  córeczka – pewnie Emilka.

A dopiero co, jakby mi się wydawało, zmieniałam Emilowi w Zawoji pieluchy.

Dopiero co?

Ale ten czas leci….

Tradycyjnie miłego  poniedziałku i miłego całego tygodnia życzę