Podróżniczka

Rano ze wsi do miasta ( od siostry do pracy u żabek)

w południe z miasta na wieś ( od żabek do rybek)

wieczór ze wsi do miasta ( powrót do domu)

No i czy nie Ewa-wędrowniczek ze mnie?????

A wogóle to jeszcze własnego domu od 2 i  pół dnia nie widziałam.

Ciekawe, na ile się zmieniło????

Ha, lepiej jednak, żeby nie.

Pozamykałam mieszkanie na 1000 spustów i całe szczęście, że rodzinka wcześniej niż ja do domu

zjechała, bo nie będę musiała do tych zamków przynajmniej się dobierać.

A mam takie mnóstwo przed sobą pracy dzisiaj, że nie wiem, czy wcześniej niż po północy spać się położę.

 Przede wszystkim muszę zgrać wszystkie 110 zdjęć wczoraj podczas uroczystosci narobionych , a część z

nich rozesłać do uczestników.

Muszę sporządzić listę potencjalnych chętnych na lipcowe spotkanie  czatusiów w Krakowie i wysłać ją

Muchomorkowi.

Oczywiście jeszcze muszę sprawdzić stan mojej  internetowej wioski i podjąć ewentualna strategię.

A juz nie wspomnę ile zaległej korenspondencji w skrzynce mojej leży do przeglądania.

A seriale, które mi sie nagrywają

Chyba dzisiaj nie tylko wieczora, ale i nocy mi zabraknie.

 

poniedziałek po

No i po imprezie.

 

Wspaniale było, ale się skończyło.

Teraz tydzień pracowitości obowiązuje.

Ale nie martwię się, wszak w niedzielę następna rodzinna impreza, Komunia św. Oliwki.

Byle by tylko fundusze ( no i żołądek też) wytrzymały!!!!!!

Miłego tygodnia kochani