wieczorkowo

UFF, śmietana 36% zakupiona ( zdobyta!!), truskawki też, już nie mówiąc o dużej tortownicy.

Plan prawie wykonany.

Prezentu nie udało mi się już kupić, czasu zabrakło…

Czemu te sklepy tak wcześnie zamykają??????

Dzisiejszy dzień bogaty był w opady deszczu, burzy, a nawet w….gradobicie.

Fajnie wyglądają te kulki lodu, spadające z nieba, pod warunkiem, że nie jest się wtedy na zewnątrz- po głowie można nieźle dostać.

Południowy silny wiatr przyniósł te opady, ale zarazem przyprowadził bardzo cieple powietrze.

A jak będzie pojutrze?????

Na odwyrtkę..

        


Dzisiaj na odwyrtkę, czyli rano idę do rybek.


A co to oznacza?


To, że znów musiałam skoro świt o 4.50 wstać.


Też i dzień dla mnie o tą godzinę dłuższy będzie.


Chociaż moze uda mi się ta godzinę wcześniej wyjść z Żabińca ( dzisiaj tylko interesuje mnie rentgen, na całe szczęście w rejestracji siezieć będzie Ania, więc to jej dzisiaj przyjdzie zaszczyt zamknięcia drzwi na Żabińcu).


No i postaram się jakoś wymigać od jutrzejszego dyżuru na Żabińcu, ale nie wiem, czy mi się to uda.


A potem…szaleństwo przed i komunijne, dobrze, ze ponoć ma być nawet bezdeszczowo i ciepło.


Ale mam tremę przed tymi moimi kuchennymi wyczynami.


A jak się beza nie uda?


A jak się śmietana  nie ubije, albo zrobi się z niej……masło?????


Chyba trochę porwałam się z motyką na słońce.


Ale słowo się rzekło………


Ale to dopiero jutro, dzisiaj mam inne problemy na głowie.