SŁOWO JAK MUZYKA

A słowem tym jest  W E E K E N D!!!

W koncu cały tydzień na to z utęsknieniem się czeka, czyż nie?????

Koniec ze wstawaniem bladym świtem, przynajmniej przez najbliższe  dwa dni.

Teoretycznie, oczywiśie, bo znając siebie, napewno i tak przed szóstą  zwlekać  się z łóżka będę,  czując się całkiowicie wyspaną

Taka przekora losu..

Na jutrzejsze przedpołudnie mam plany – trochę wyrównać zaległości majlowych, oglądnąć " Na dobre i na Złe " – ( w zeszłą niedzielę z przyczyn oczywistych nie zdążyłam ostatniego odcinka ogladnąć).

A po popołudniu muszę nareszcie spotkać się z Muchomorkiem, by obgadać czatowskie, lipcowe spotkanie.

Ale co się tam jutrem już teraz  martwić będe, czekają mnie dzisiaj przyjemniejsze rzeczy.

A jakie?? na ten przykład W Y P O C Z Y N E K ,  L E N I U C H O W A N I E

JAK JA UWIELBIAM LENIUCHOWAĆ !!!

A NIE MÓWIŁAM???

MIAŁAM RACJĘ!!!

Ledwo wczoraj moja siostra włączyła internet, odrazu  swoje pierwsze kroki na mój blog skierowała.

Wiedziała, jak szukać, bo kiedyś  Magda już  jej pokazywała tą stronę, zapamietała.

No i odczytała o sobie prawdę, a co, niech ma za swoje!!!!

Wczorajszy wieczór minął mi pod znakiem  głośnych akcentów.

Najpierw ta biedna , młoda kobieta, która w autobusie wygłaszała swój monolog – mocno podniesionym, piskliwym głosem, trajkotała tak szybko, że nawet Hanna Bielicka nie potrafiłaby chyba ją w tym monologu prześcignąć.

Wdać, że choroba opanowała jej biedny mózg,

Pewnie wiele osób prowadzi sam ze soba też takie monologi, ale cicho, gdzieś tam w swoich myślach, u tej kobiety ta granica niestety się zatraciła.

Potem, po wysiadce z autobusu, niechcący dostałam się w grupę jakiś bardzo głośnych skandynawów,

czekaliśmy na zmianę swiatła,w dodatku wspólnie musieliśmy dwukrotnie przekraczac aleje i dwukrotnie

czułam się oblężona….czulam jakiś dziwny niepokój, irracjonalna sytuacja, jedna kobieta w otoczeniu tylu mężczyzn w różnym wieku, w dodatku szalenie głośnych mężczyzn………

Z ulgą czekałam, aż miną mnie i dopiero wtedy  odzyskałam wewnętrzną równowagę.

Obie te sytuacje zdecydowanie zaburzyły spokój mojej duszy….

Tylko sen mógł go ukoić.

A ten przyszedł szybki i mocny, przespałam calutką noc bez żadnych przebudzeń, niestety budzik znów dał o o sobie znać o 4.50  :-((

A dzisiaj na szczęście już piątek, to znaczy, że jutro już napewo się wyśpię !!!