Fotoreporterka

                                                      


 


przez ten weekend znowu wiele fajnych zdjęć zrobiłam, będę miala co do mojego bloga wsadzić.


A tak wogóle, to  takie mieszkanie na wsi, oczywiście o tej porze roku jest całkiem przyjemne, pod warunkiem, że deszcz nie pada…..


Siedzisz sobie na tarasie ( kiedyś był nawet hamak,ale chyba już go wiatr potargał), lekki wiaterek wieje, oczy swoje sycisz zielenią i barwami kwiecia, spokój, cisza, no pozornie, bo niedaleko niestety szosa olkuska biegnie, jeszcze okalające dom drzewka są za małe i ten szum przejeżdzajacych  aut nieco niweczy spokój.


Ale kiedy te tuje i świerki podrosną jeszcze troszkę, będzie całkiem przyjemnie.


W zimie gorzej, bo niestety przez wielkie śniegi ( albo do wyboru błota), dojazd jest nieco utrudniony, no i na tarasie tak przyjemnie się już nie siedz,-  ale za to można bałwana we własnym ogródku ulepić, nawet całkiem dużego.


W sumie wszystko ma swoje plusy i minusy, może w mieście gdzieśkolwiek łatwiej się ruszyć, na wsi szybciej odpoczywać, ale warunkiem jest jednak swoje własne auto, bez niego poruszanie się, nawet wszędobylskimi busikami jest nieco trudnawe.


A zresztą, urodziłam sie w mieście, to pewno i tu żywota swojego dokonam, a jakby co, mam dużą częśćrodziny na tej wsi, zawsze do kogos podjechać na dwudniowy odpoczynek można ( na dłużj już nie, bo stałabym się uciążliwym gościem)

co dobre

                                                                    39 D D K S C Z


 


 


Co dobre szybko się kończy.


Był wekkend i już po weekendzie.


Ten, w związku z Dniem Matki był wyraźnie uroczysty, co nie powiem, że dobry dla mojego brzucha


W sobotę gril, w niedziele gril i …dietę diabli wzięli.


Ale co tam, nadrobię sobie w tym tygodniu – już dzisiaj przymusowa głodówka.


Specjalnie nieczego nawet na śniadanie z tej okazji sobie nie wzięłam.


Koniec pasibrzuchowania i BASTA.


Dzisiaj rano siedziałam sobie na tarasie u mojej siostry, popijałam kawkę, słoneczko świeciło, a ja patrzyłam na tą ogromna zieleń w ich ogródku, na kwiaty na słońce i tak myslałam sobie, jaki piękny ten świat.


Niestety, gdy zegar wybił siódmą godzinę, trzeba było się zbierać, bo Maciek czekał już na mnie autem i razem do pracy pojechaliśmy.


Właśnie do pracy, czeka mnie następny pracowity tydzień  i mnie i ciebie i innych.


Więc wszelakiej szczęśliwości na te poniedziałkowe i tygodniowe godziny i…BYLE DO NASTĘPNEGO WEEKENDU.