Okropna ta aura

  

czuję sie dzisiaj jak ta wyjęta rybka z wody, co za koszmarna pogoda, zaduch był taki, że myślałam, że już i ja padnę i się  nie podniosę.

Na szczęście krótkotrwała co prawda, ale zawsze, burza przyniosła upragnione orzeźwienie.

Już kiedyś opisałam, że do tropików się nie nadaję.

Oj ciężko tłuścioszkowi się żyje, ciężko,a tu w dodatku wrzód znów upomina się o swoja porcje, żadne odchudzanie się, mówi mi  i….gniecie.

Nie zażywam Diclacu – boli kolano, zażywam go grzecznie, boli żołądek.

I jak to wszystko pogodzić mam?????

 

 

TEORETYCZNIE…….

                                         


                                            4 2 D D K S C Z



                



Teoretycznie tylko tyle dni do spotkania, ale…


nie jestem tak zupełnie o tym  do końca przekonana.


Coś się zaczyna wszystko kitlać.


A moźe ja już poprostu za stara jestem na urządzanie takich imprez????


Przyznam, nie bardzo na to mam i czas i siłę.


I pewnie moje jeszcze ustawienie na „NIE” do wielu innych problemów, też ma swój udział w moim malkotenctwie.


Muszę się jednak zmobilizować, nie mogę zawieść tych, którym już takie spotkanie obiecałam.


Muchomorku kochany, wspieraj mnie w chwilowej niemocy ochoczego ducha !!!!


A teraz już wracam do rzeczywistości, dzisiaj piątek, pewniej jeszcze bardziej by mnie cieszył, gdyby wolny dzień jutro wróżył, niestety tak nie jest, jutro czeka mnie raczej pracowite bardzo przedpołudnie ( znów jest pan dr. od skolizy, więc będę zatrudniona w rtg).


Ciężko, oj bardzo ciężko zarabia się na ten kawałek chleba…..