Nie chwal dnia przed wieczorem….

Dzień ma się już ku upadkowi.

A to cholerne kolano, jak bolało, nadal boli.

Od czasu do czasu dołącza się w bólu  do niego  i drugie.

Wiadomo, nieszczęścia chodzą parami……

Brzuch ( z głodu) przywarł mi do kręgosłupa, ale zjadłam dzisiaj 25 dkg białego sera ( póltłustego), pól kilo truskawek ( oczywiście, że bez cukru ) i jeden jogurt naturalny, plus jedno jabłko.

Mam jeszcze w perspektywie jedno jabłuszko, by ukoić ewentualny  głód.

No oczywiście wypilam 4 kawy z drobinką mleka, bez cukru.,

ZASTANAWIAM SIĘ: dużo, to , czy mało??, a może niewiele, a może w sam raz?????

Ale jeszcze nie chwale się, wszak do nocy troszkę jeszcze czasu pozostało, jeszcze głód się odezwie.

P.S. Do imprezy pozostało 46 dni

 

dwa razy duże ” O „

1. " 0 " – jak oszczędzanie ( oj ciężko będzie)

 

2." O " – jak odchudzanie –  też będzie ciężko, ale do cholerki,  MUSZĘ w lipcu na tą imprezę czatusiów wcisnąć się w moją śliczną, niebieską,  a narazie okropnie ciasną sukienkę!!!!!!!

W zeszłym roku chudłam do mojergo białego spodium ( teraz niestety jest dla mnie za szerokie), ciekawe, na ile w tym roku wytrzymam z dietą.

 

CZAS ROZPOCZYNANIA DIETY : DZISIAJ,  czyli 21 maj 2007.

TERMIN SKOŃCZENIA DIETY : B  E  Z  T  E  R  M  I  N  O   W  O !!!!!

PRZEWIDYWANY (zamierzony) SPADEK WAGI  : 10 KG. !!!!!!

Cel niewzykle ambitny, nieprawdaż ??????

Ujemne konto


 ŻE TEŻ MUSIAŁAM WIECZOREM, JESZCZE PRZED SNEM ZAGLĄDNĄĆ NA TO MOJE KONTO BANKOWE !!!!!!


prawie pół nocy bezsennej….


Popłynęłam nieco w tym miesiącu, to było do przewidzenia.


Zbyt dużo dodatkowych wydatków, jak na jeden miesiąc : 2 komunie + ( nie wymawiając) torty, naprawa spłuczki i teraz naprawa video…..


No cóż, chyba trzeba znaleźć jeszcze jakąś dodatkową pracę, lub żołądek zawiązać na węzełek.


W każdym bądź razie, miesiąc skończę na saldzie  całkiem ujemnym, czyli nie prędko z niego się wytaraskam.


Jednym słowem  POSZALAŁAM NIEWĄSKO !!!!.


A więc teraz……..


Teraz trzeba wprowadzić ścisłą „AKCJĘ  O”  –  oszczędzanie, aż po skąpstwo  – tylko, czy mi się to uda ??? i…


PRACA… PRACA….PRACA…


Jak na poniedziałek ambitne plany i cięzki orzech do zgryzienia.


Ale się nie poddaję i do pracy ochoczo wyruszam, jak tylko rano odbiorę od Pana moje naprawione już Video ( ma przynieść mi go do domu tuż przed ósmą).


Innym też radzę, aby ten poniedziałkowy dzień, zapowiadający wspaniały przecież następny tydzień znieśli z uśmiechem i pokojem.


Miłego dnia, Miłego tygodnia!!!! 


PS. Żeby jeszcze to kolano tak  cholernie nie dokuczało !!!!!!!