36 D D K S C Z

Dzisiaj nie dam się nabrać na ubranie, zresztą maj kończy się podobnie , jak i zaczął, czyli deszczowo i chłodno.
Ach te dni, miesiące lecą jak szalone, już prawie pół roku za nami.
Do spotkania lipcowego jednak czasu coraz mniej… muszę się sprężyć, musimy się sprężyć……
Jeszcze tyle zadań przed nami.
W sobotę idziemy na rekonesans Alter- Ego, ustalać szczegóły, menu.
Potwierdzenie do Bursy posłałam, czekam dzisiaj na odpowiedź i..
Trzeba jakieś zgrabne zaproszenia porozsyłać po ludziach.
No i ta dieta, oj trudno, nie muszę, jak zakładałam na poczatku aż 10 kg zgubić, po przedwczorajszych "sensacjach" wprowadziłam lekką korektę do mojej diety, tzn. jem oszczędnie ( dla brzucha i kieszeni chacha), ale tak, bym zanadto nie traciła jednak tych sił.
Inaczej zamiast na imprezie wyląduję w …szpitalu.
A tam przecież strajk, to kto mnie ratować będzie???
O.K. Wszystko pod kontrolą