Zgodnie z umową

Zgodnie z umową zamieszczam kilka zdjęć komunijnych Oliwki:

OLIWKA – ANIOŁEK

 

ZADUMANIE

 Z KUZYNKAMI

 

KOMUNIJNY TORT

 

 

BĘDZIE LAPTOP !!!!!!

A kiedy minie już czas zabawy……pora zabierać się za codzienność.

Co prawda mam w najbliższej rodzinie jeszcze jedną taką uroczystość, w najblizsza niedzielę, tym razem u wnuka mojego brata, ale….nie zostałam zaproszona,  ale wcale się tym nie martwię, bo dla mnie wynikają z tego same  korzyści, zaoszczędzę i na kasie i na…kaloriach.

A  i mój budżet i moje odchudzanie zostały ostatnio bardzo mocno nadwyrężone!!!!!

Cóż, pora zacisnąć mocno pasa……..

A na nadwyrężony budzet jest jedna tylko rada, pracować, pracować, pracować………..

Co niniejszym idę robić. PA.

OSZCZERSTWA

Zawsze znajdzie się ktoś, kto dla uratowania własnej skóry na drugiego oszczerstwa rzuci.

Życie ma swoje twarde zasady, nie ma w nim sentymentów.

A kto tego nie rozumie, niestety obrywa .

Ale to bardzo boli…

Muszę się do tego przyzwyczaić i nieco zweryfikować znowu  swoje poglądy.

Przynajmniej co do niektórych osób.

A jednak miłego dnia i miłego tygodnia życzę

wieczorkowo

UFF, śmietana 36% zakupiona ( zdobyta!!), truskawki też, już nie mówiąc o dużej tortownicy.

Plan prawie wykonany.

Prezentu nie udało mi się już kupić, czasu zabrakło…

Czemu te sklepy tak wcześnie zamykają??????

Dzisiejszy dzień bogaty był w opady deszczu, burzy, a nawet w….gradobicie.

Fajnie wyglądają te kulki lodu, spadające z nieba, pod warunkiem, że nie jest się wtedy na zewnątrz- po głowie można nieźle dostać.

Południowy silny wiatr przyniósł te opady, ale zarazem przyprowadził bardzo cieple powietrze.

A jak będzie pojutrze?????

Na odwyrtkę..

        


Dzisiaj na odwyrtkę, czyli rano idę do rybek.


A co to oznacza?


To, że znów musiałam skoro świt o 4.50 wstać.


Też i dzień dla mnie o tą godzinę dłuższy będzie.


Chociaż moze uda mi się ta godzinę wcześniej wyjść z Żabińca ( dzisiaj tylko interesuje mnie rentgen, na całe szczęście w rejestracji siezieć będzie Ania, więc to jej dzisiaj przyjdzie zaszczyt zamknięcia drzwi na Żabińcu).


No i postaram się jakoś wymigać od jutrzejszego dyżuru na Żabińcu, ale nie wiem, czy mi się to uda.


A potem…szaleństwo przed i komunijne, dobrze, ze ponoć ma być nawet bezdeszczowo i ciepło.


Ale mam tremę przed tymi moimi kuchennymi wyczynami.


A jak się beza nie uda?


A jak się śmietana  nie ubije, albo zrobi się z niej……masło?????


Chyba trochę porwałam się z motyką na słońce.


Ale słowo się rzekło………


Ale to dopiero jutro, dzisiaj mam inne problemy na głowie.


 


 

koło mego ogródeczka…..

 

t

Następny okropnie pracowity dzień już za mną

Ten fajny, środkowy, a teraz już wiem, czemu nosi miano środy. 🙂

Całe szczęście, że dnie takie długie, nie zastaje mnie przynajmniej noc, gdy wychodzę z pracy.

A chociaż koło mojej pracy w ogródeczku nie zakwitała jabłoneczka, mogę sobie tylko zaśpiewać ":

"POGNIEWAŁ SIĘ NIE WIEM O CO"

 tak już bywa…..

Poczucie czasu

 


Całkiem się w tym czasie zatraciłam, odkąd zaczęłam grać w te plemiona.


Tracę tam mnóstwo czasu, ale pragnę doprowadzić moją wioskę do świetności.


Więc zasiedziałam się w niej  wczoraj bardzo, bardzo długo, do późnych godzin prawie że nocnych.


Zresztą nie tylko to pochłonęło moja uwagę we wczorajszy  wieczór.


Ponieważ nieopatrznie zobowiązałam się do wykonania dla niedzielnych gości tiramiusu, powstał problem, co ja w takim ukladzie mam zrobić z pozostałą ilością białek????


No i wymyślilam , narazie to tajemnica, bo niewtajemniczeni czytają blog.


Ale szperałam po przeróżnych przepisach i trochę też mi to czasu pochlonęło.


Te przepisy, to taka studnia bez dna, można się w niej całkowicie zatopić……


A jaki człowiek staje się głodny, czytając o tych smakowitościach!!!!


Trochę, przyznaję, zatraciłam się w mojej diecie ( nie wiem, czy to nie mój wrzodzik powoduje, że jestem stale okrutnie głodna), ale już od następnego poniedziałku ( po niedzielnym  komunijnym łasowaniu oczywiście) muszę się ostro zabrać do dietowania, mam cel, ta śliczna, ale wciąż za ciasna sukienka czeka na lipcowe spotkanie.


Rok temu chudłam tak właśnie do białego spodnium i cel osiągnęłam, w tym roku nie mogę być gorsza.


A zresztą, nie ma excuse, mam schudnąć i już, żaden wrzód  mnie nie tłumaczy – to poprostu zwyczajny wykręt.


I takim  oto akcentem samokrytyki zbieram się do następnego dnia- Lecę – Cześć


 

Niedobry rekord

 


 


te bratki rosną u mojej siostry w ogródku – śliczne, nieprawdaż??????


To jest chyba najzimniejszy maj wszechwieków.


Nie wiem, dlaczego ktoś kiedyś powiedział, że maj jest najpiękniejszym miesiącem w roku???


Całkiem możliwe, że tak kiedyś było, ale teraz…


Chyba to wszystko przez te atomy…………..


Brr, marźniemy, mokniemy……


Byle do lata, do lata….piechotą będę szła…..

dzisiaj wtorek

Wstaje nowy, pracowity dzień…..

Napewno dzisiaj sporo pracy u rybek będę miała, bo we wtorki zawsze jest więcej zamówień na Śląsk.

Ale jestem pozytywnie do życia nastawiona, więc i praca zapewne będzie mi szła.

MIMO, ŻE POGODYNKA ZNÓW DESZCZ WIEŚCI…….

W rankingu  popularności blogowej  niestety spadłam na łeb i na szyję  i to gdzieś o 60 punktów

Trudno pomału odrobię, mam nadzieję zaległości.

W plemionach za kilka minut powinnam awansować do rangi plutonowego, ale niestety muszę uważać, bo już niestety kończy się mój okres ochronny i może mnie ktoś zaatakować i zburzyć to, co tam tak pilnie budowałam.

Ale teraz koniec świata internetowego, wracam do tego realnego, z którego prawdziwe pieniadze będą….

Robi się coraz później…….