Rano ze wsi do miasta ( od siostry do pracy u żabek)
w południe z miasta na wieś ( od żabek do rybek)
wieczór ze wsi do miasta ( powrót do domu)
No i czy nie Ewa-wędrowniczek ze mnie?????
A wogóle to jeszcze własnego domu od 2 i pół dnia nie widziałam.
Ciekawe, na ile się zmieniło????
Ha, lepiej jednak, żeby nie.
Pozamykałam mieszkanie na 1000 spustów i całe szczęście, że rodzinka wcześniej niż ja do domu
zjechała, bo nie będę musiała do tych zamków przynajmniej się dobierać.
A mam takie mnóstwo przed sobą pracy dzisiaj, że nie wiem, czy wcześniej niż po północy spać się położę.
Przede wszystkim muszę zgrać wszystkie 110 zdjęć wczoraj podczas uroczystosci narobionych , a część z
nich rozesłać do uczestników.
Muszę sporządzić listę potencjalnych chętnych na lipcowe spotkanie czatusiów w Krakowie i wysłać ją
Muchomorkowi.
Oczywiście jeszcze muszę sprawdzić stan mojej internetowej wioski i podjąć ewentualna strategię.
A juz nie wspomnę ile zaległej korenspondencji w skrzynce mojej leży do przeglądania.
A seriale, które mi sie nagrywają
Chyba dzisiaj nie tylko wieczora, ale i nocy mi zabraknie.


