zestresowana

a to wszystko przez to cyfrowe oproramowanie aparatu rtg.

Gehenna, jak na razie, chociaż i tak zdolna jestem, bo wczoraj nawet dwa zdjęcia

udało mi się przesłać arpacikiem ( specjalny program) na komputer Łukasza.

Mam nadzieję, że dosżły, dopiero w czwartek o tym sie przekonam, bo

i wczoraj i dzisiaj Łukasz pracuje gdzie indziej.

 

No dobra i tak ta noc była słabo senna, to wszystko przez to, że dzisiaj mam

conajmniej jednego pacjenta zarejestrowanego już, a może jeszcze ktoś dojdzie?

I Magda i pan Michał dali ulegli wczoraj mojej małej presji i dali się cyfrowo sfotografować,

dzisiaj będzie to już prawdziwy pacjent, więc musi wszystko do perfekcji być dopracowane.

Żadnej prowizorki.

No a nerwy, te nerwy?????…..

Wiem, że minie  kilka dni ( a może mniej) i wszystko będzie opanowane, ale wszystko co

nowe na początku potrzebnie lub nie, stresuje.

Fakt, komputer jak ta  Kawusiowa  papuga obcym językiem gada, ale wszystko

„na nasze” trzeba przełożyć  i……..

No to nic, idę odważnie w mój cyfrowy świat, głowa do góry, pierś przed siebie….

DO  ODWAŻNYCH ŚWIAT  NALEŻY .

Słonko dzisiaj też ma podobno przyświecać, oby, bo narazie chłód za oknem

Miłej środy , do weekendu juz niedługo!!! Ale leniuch ze mni, dopiero zaczęłam

pracować a już do weekendu dni odliczam…..