Zima powróciła…

Niestety, wstałam dzisiaj bardzo wcześnie, bo koło wpół do szóstej , popatrzyłam przez okno

a tam…biało.

Już zdążyłam się od tego kolorku odzwyczaić, a tu masz babo placek!!!

Ale przecież to dopiero luty, zima jeszcze ciągle jest w swoich prawach, czy to

się komuś podoba, czy nie.

Narciarze na pewno się ucieszą, bo jeszcze sobie na deskach poszaleją.

A ja, szary człowieczek, cóż, posiedzę dzisiaj sobie w domku, w ciepełku, na szczęście sobotę

mamy i nigdzie specjalnie łazić nie muszę.

Coś dziwnego dzieje się z moim komputerem, Windows szaleje i nie chce się normalnie

otwierać, a dopiero co był u mnie pan Józio…..

Mam nadzieję, że moje podejrzenia, że tak specjalnie jest nastawiony tylko na kilka dni są

bezpodstawne, bo za każdą wizytę pana Józia muszę płacić, niestety teraz będzie musiał

naprawiać ten program w ramach reklamacji.

A ja czekam sobie na żółtą kopertę z kwotą 7200 zł, która ma się u  mnie podobno w

najbliższym czasie w tajemny sposób pojawić.

Tak przynajmniej mówi mi moja prywatna wróżka Tara, ona różne dziwne rzeczy jeszcze

mi przepowiada, tylko, że…każe sobie za te wróżby słono płacić,coś około 162zł.

Płacić nie mam wcale zamiaru, bo we wróżby nie wierzę, ale poczytać zawsze

można.

No chyba, że rzeczywiście ta żółta koperta z pieniędzmi domnie przybędzie….hi hi.

Wtedy zapłacę jej za wrózbę i bedę czekała na ….dużą wygraną a Totka i na wielką

miłość, która podobno na mnie czeka.

A tak zastanawiałam się, czy nie napisać do niej z innego niku, z innego adresu mailowego

i sprawdzić, czy podobne rewelacje też do mnie napisze – coś podejrzewam, że treść

tego listu byłaby taka sama, albo podobna.

No to wierzyć wróżce, czy nie????

Ale patrząc z drugiej strony, to dlaczego miałaby nie żądac opłaty za wróżbę?

Przecież ona z tego żyje, to od nas zależy tylko, czy dajemy się za nos wodzić, czy nie.

Życzę wspaniałej soboty, dobrego odpoczynku