jak to przed weekendem

I znów nas dzisiaj powitał piękny słoneczny dzionek, jak miło.
Co prawda w piątek nie lubię pracować popołudniu, ale czasami tak trzeba. Po prostu weekend zacznie się dzisiaj u mnie nieco później.
Muszę zastąpić Jarka, który ma dzisiaj gdzie indziej dyżur. Ale liczę, że tym razem uda mi się za dnia jeszcze wyjść  z pracy i nie będę błądziła znów „po ciemaku.”

Wczoraj zauważyłam, że nie wszystkim mój „elektryczny pomysł” na zwiększenie polskiego narybku przypadł do gustu.
No i wcale się nie dziwię, ja dopiero właśnie wieczorem ” rozkwitam”, wtedy najlepiej mi się urzęduje i wcale o spaniu nie myślę.
Gorzej jest potem z porannym wstawaniem, ale to już całkiem  inna para kaloszy.

Teraz znów czekam na pana hydraulika, który ma mi przyjść wymienić tym razem kran nad umywalką, znów parę groszy z kieszeni wypłynie.
Ostatnie jego sprzed dwóch dni naprawy kosztowały mnie prawie 200 zł, ciekawe ile weźmie dzisiaj.
Ale cóż, czasami trzeb coś naprawić, coś wymienić, a niestety to kosztuje.
Hydraulik też człowiek, z czegoś żyć musi.
No chyba, że go dzisiaj od razu na progu przywitam słowami ” ile to będzie kosztowało i dlaczego tak drogo”
Ale może się na mnie obrazić i co wtedy? Chociaż jakby co, mam w zastaw jego kurtkę, która u mnie ostatnio zostawił.
Dziwny facet ( młody!!!), nawet nie zauważył, że po drodze garderobę gubi.
U mnie kurtkę, a u innych…. no właśnie co?

Przepięknego przed weekendowego dnia wszystkim życzę.

tak było wczoraj, naprawdę !

Proszę państwa, oto miś.
Miś jest bardzo grzeczny dziś,
Chętnie państwu łapę poda.
Nie chce podać? A to szkoda.


 

 

 

Po raz pierwszy od wielu, wielu miesięcy zasiedziałam się w pracy i…wracałam do domu ” po ciemaku”
Przecież słonko już  około 18 zachodzi i szybciutko robi się szarówka, a zaraz potem ciemność.
Mogłam więc wczoraj parafrazować Stuhra : „ciemność, ciemność widzę”
Ha, ha, ale ja wcale nie boję się ciemności, no może tylko mniej wygodnie mi się wtedy chodzi i muszę uważniej  patrzeć pod nogi, żeby znów nie zostać upadłą kobietą, przecież te chodniki są takie nierówne……
Koleżanka podwiozła mnie wczoraj  na przystanek koło Buczka, tak więc zdążyłam sobie kupić chlebek na śniadanko, a tuż obok w sklepiku z gotowym jadłem   zakupiłam naleśniki ze serem i z jabłkami. Miałam po przyjściu pyszną obiado – kolację, wystarczyło tylko odgrzać naleśniki w mikrofali.
Tak już niestety będzie, gdy będę pracowała na popołudniowej zmianie, a tak będzie albo dwa, albo trzy razy w tygodniu, z pracy będę wychodziła już przy zapalonych latarniach. Tym bardziej, że za niedługo znów cofną czas  na zimowy ( nie wiem po co), co oznacza, że wieczór robić się będzie coraz wcześniej.
Wracasz późnym popołudniem, czy wieczorem z pracy, parę razy w kółko się obrócisz i……..
 Jak wieczór, to oznacza, że trzeba iść spać. I tak będzie aż do wiosny. Wcale się nie dziwię tym misiom, że tak wcześnie szukają sobie gawry na zimowy sen.
Ale z drugiej strony to chyba nudno tak spać i tylko spać, no ale miś nie ma dostępu do internetu, nie może sobie oglądnąć serialu w TV…..
No to co te misie mają robić, skoro tak wcześnie zmrok zapada?????
Dawniej, gdy nie było jeszcze elektryki ( o telewizorze i innych dogodności nie wspominam), ludzie chodzili spać ” z kurami”, może dlatego wtedy rodziło się o wiele więcej dzieci, niż teraz?.
Jaki wniosek z tego wynika? Politycy narzekają, że w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci, więc prosta sprawa, trzeba o siódmej wieczór wyłączać ludziom prąd i już po krótkim czasie okaże się, że  populacja Polaków zdecydowanie się powiększy.
Że też żadnemu politykowi do głowy to jeszcze nie przyszło. Najbliżej takim „wspaniałym”  pomysłom jest oczywiście PIS, bo oni uwielbiają meblować ludziom życie według swojej modły i najwięcej narzekają, że tak mało rodzi się u nas dzieci.
Trzeba to jakoś sprytnie podszepnąć to panu prezesowi i na pewno taki następny absurd pisowcy podłapią.
No masz, znów się czepiam biednego pisu, ale ostatni w swoich wymysłach przechodzą sami siebie, każdy mi to przyzna.
Dosyć o polityce, teraz o pogodzie.
Wczoraj był naprawdę bardzo piękny i słoneczny dzień nieomalże od samego rana. Temperatura około południa oscylowała w granicach20 stopni.
Dzisiaj od rana też już słonko wesoło sobie po niebie goni, w Krakowie ma być aż 24 stopnie ciepła, czyli prawie jak w lecie. Oczywiście jest to zasługa wiatru halnego, który właśnie zaczyna wiać w Zakopanem, on zawsze ciepło przynosi.
Niech sobie wieje, co mi tam i tak nie siedzę na tarasiku, więc wiatr mi nie przeszkadza, no najwyżej co może jeszcze zaszkodzić roślinkom, które połamie.
Ale tym ogrodowym, domowym nic nie zagraża 🙂

No to kroczmy w ten piękny czwartkowy poranek prężnym krokiem. Miłego dnia

niemożliwe, znowu środa

Właśnie, środa to…….

 ……… to kolejna piękna róża do kolekcji Ulki.
Dzisiaj środa, więc z radością przesyłam Ci nie tylko ten piękny kwiat, ale również i słoneczne pozdrowienia i całuski z Krakowa.
Jest u nas pięknie, u Ciebie też pewnie Ulu podobna pogoda,byle do weekendu, bo wtedy ma być podobno apogeum październikowej pogody.
Szkoda, że nie w następnym po tym weekendzie tak nie będzie, bo właśnie wtedy odbędą się w Modlnicy 10 te urodziny naszego Jasia, chłopak już przekracza magiczną granicę dzieciństwa i w chodzi w epokę nastolatków.
Raz jeszcze mocno Cię całuję Uleńko, radości na tą naszą piękną środę życzę.

 

 Rzeczywiście jestem na liście najbardziej trwałych aktywnych blogerów, bowiem założyłam ten blok 10 lat temu, czyli wtedy, gdy powstawał to blogowe Forum i zostałam przez to oficjalnie wyróżniona.
Dziękuje stronom Bloxa i koleżance atojaxxl za zwrócenie na to uwagi no i za gratulacje.

Dzisiaj przyszedł pan hydraulik i naprawia mi w łazience co się da : i spłuczkę i uszczelnia muszlę klozetową i wymienia uszczelki w kranie przy umywalce, jednym słowem pełne szaleństwo, pełna obsługa, gorzej, gdy przyjdzie płacić za to wszystko………

Ale nie ma co marudzić, niestety kiedyś trzeba płacić za różne naprawy, oni też z czegoś przecież żyć muszą.
Naprawa nadal trwa, mam nadzieję, że Pan zdąży zanim do pracy wyruszać będę musiała.
Miłej środy dla wszystkich.

same kłopoty

 

Wczoraj zaczęły się moje kłopoty ze spłuczką w łazience. Do tej pory jakoś udawało mi się ją odwiesić, niestety, teraz już chyba przyszła na nią kres i jest pewnie do wymiany. Do niedawna  miałam zaprzyjaźnionych hydraulików „na przeciwko”, działali tam odkąd pamiętam, jeszcze gdy byłam dzieckiem rodzice wołali ich do wszelakich napraw.
Było to korzystne, bo można było zapłacić im z pewnym odroczeniem czasowym i zawsze byli szybko, przeważnie w tym samym dniu, gdy zgłaszało się im awarię.
Niestety wyprowadzili się gdzieś daleko od nas i teraz jestem zdana na przypadkowe szukanie hydraulika. No i oczywiście trzeba mieć przygotowane z góry pieniążki aby zapłacić i za ten górno – płuk no i za usługę hydrauliczną, a tu akurat kieszeń już pusta…….
Ale może znajdą się jakieś dobre duszki które w problemie mi pomogą?. Inaczej będę musiała jeszcze poczekać kilka dni, a woda ucieka, zaraz penie ktoś z administracji to dojrzy i będę miała następne kłopoty.
Kurcze, dlaczego prawie każdy poniedziałek musi zaczynać się u mnie kłopotami?

Za oknem też niezbyt przyjemnie, jest ponuro i mgliście. Ta mgła pokazała się już wczoraj wieczorem, wyjrzałam sobie przez okno,. a tu mleko się rozlało nad miastem. Ale nie jest jeszcze tak zimno, niestety zbliżamy się niewielkimi krokami do mojej nielubionej zimy.
A przecież jesień potrafi być takla śliczna!!!!
Ale, ale, ten najbliższy weekend zapowiadają bardzo cieplutki i słoneczny, oby ta prognoza im się spełniła, bo inaczej będą mieli ze mną do czynienia.
Lubię ciepełko, nie gorąco, ale takie właśnie około 20 kilku  stopniowe ciepełko.
No to czekamy na ten piękny weekend, ale na razie póki co trzeba jeszcze na niego zapracować.
Miłego wtorku życzę

Bardzo przykra wiadomość

Wczoraj, po bardzo ciężkiej chorobie odeszła od nas  aktorka, śliczna  Anna Przybylska.
Była wspaniałą aktorką ( kto nie pamięta jej jako Marylki w Złotopolskich), była wspaniała matką. Pozostawiła troje, całkiem jeszcze małych dzieciaków:
Wiem, co one mogą czuć, sama zostałam półsierotą w wieku 10 lat. Strata Matki jest najgorszą rzeczą, która dziecku może się przydarzyć, pozostaje ból i pustka przez całe już życie. Dlatego najbardziej właśnie współczuję Jej dzieciom, już nigdy nic nie będzie takie same, mimo, że mają kochanego Tatę, ale jednak Mama ma szczególne miejsce w sercu każdego dziecko. Mam nadzieję, że teraz z wysokiego niebiosa będzie nadal opiekowała się swoimi dzieciaczkami i będzie czuwała, by krzywda im się nie działa.

Pisałam wczoraj o niespodziance, która na mnie miała czekać i…….niespodzianka rzeczywiście się spełniła.
Tak po prawdzie miałam wcześniej tzw cynk, ale i tak sprawę potraktowałam jako miłą niespodziankę.
Mianowicie przyjechała wczoraj do mnie Magda i całkiem milo spędziłyśmy popołudniu.
Oczywiście zamówiłyśmy pizzę, która wraz z dziewczynkami czyli Zojką i Polą smacznie skonsumowałyśmy.
Oczywiście były i rozmowy, na których czas szybko nam mijał, niestety już po 18 zaczęło szarzeć i Magda musiała się zbierać do domu.
Przynajmniej raz na jakiś czas role się odwróciły i to tym razem mój dom był gościnny dla Magdy. Co prawda nie było wspaniałego tarasiku, ale okno było szeroko otwarło, więc świeże powietrze ( z lekką nutą zapachu benzyny i innych oparów)) wpadało do okna, promyczki słoneczne też  i myślę, że Magda była tak samo zadowolona jak ja, gdy ją odwiedzam.

A dzisiaj powitał mnie całkiem mglisty poranek. Podobno nawet odloty i przyloty samolotów zostały na podkrakowskich Balicach wstrzymane.
Szkoda, ale może jednak słonko dzisiaj też z nami się przywita, jak wczoraj?
Dzisiaj mam popołudniową zmianę, więc mam rano nieco więcej czasu na….. no właśnie na co?
W każdym razie wiem, ze dzisiaj znów będę musiała wydać mnóstwo pieniążków na lekarstwa, a piątek Maciek przyniósł mi stosowną receptę i pewnie gdzieś znów około 200 zł wypłynie z mojego konta. Ale czego nie robi się dla zdrowotności?
Na szczęście będę potem miała czas aż 2 miesiące na następne takie zakupy.

Dobrego nowego tygodnia życzę, dobrego poniedziałku.

p.s. PIS zaczyna w piętkę gonić ?????? Coraz większe, bzdurne błędy popełnia……

oczywista oczywistość….

 

……że nie wygrałam w lotka, ale komuś to jednak się udało, Była tylko jedna wygrana i ktoś te pieniądze zwinął mi sprzed nosa.
Wielka szkoda, ale następnym razem, przy tak dużej oczywiście kumulacji, to na pewno będę już ja.

Dzisiaj obudziło mnie piękne słoneczko za oknem, mam otworzone okno i płynie zza okna ciepłe, miłe powietrze.
A spałam dzisiaj jak zabita, prawie do 10 rano, Ale w niedzielę można, a nawet trzeba się porządnie wyspać, by potem sił na cały następny tydzień pozostało.

Jeszcze nie mam żadnych szczególnych planów na dzisiejsze popołudnie, czekam na jakąś miłą niespodziankę, a nuż się spełni……

Życzę miłej niedzieli

dzisiaj 12 milionów do wygrania w lotka

 

Więc kto żywy niech  do kolektury bieży, bo miliony na Ciebie czekają.
Hanulko, jeszcze dzisiaj do godz 16 na pewno zdążysz lotka nadać.
A wtedy…. tu puszczam wodze mojej fantazji, co będzie, gdy te miliony przeleją na moje konto.
I pewnie tylko na tych moich marzeniach jak zwykle się skończy.
Ale właściwie, dlaczego tym razem nie miałabym to ja być tym szczęśliwcem, no dlaczego???
Mi też się coś przecież od życia należy, ja też chcę kupować na przykład mieszkanie, ewentualnie własny domek, samochód i wczasy w ciepłych krajach!!!
Żebym tylko potrafiła tak zaklinać czas……………
Ale z pracy na Żabińcu bym nie zrezygnowała, bo stanowczo nowy aparat podoba mi się coraz bardziej. Mogłabym na przykład pracować tam charytatywnie, no dobra, jeszcze bym kilka rzeczy z własnej ręki dokupiła, na przykład tą dostawkę do monitora, a może jeszcze coś by się znalazło.
Wczoraj siedziałam nieco dłużej w pracy, bo wraz z Jarkiem zatapialiśmy się w tajniki tego aparatu, a na pewno jest jeszcze w nim  sporo funkcji do odkrycia.
Ech, te marzenia…I z nimi na dzisiejszą sobotę pozostaję.
Życzę wszystkim miłej soboty ( czasami słonko za chmurki nawet wygląda) i dużej wygranej.

bardzo krótki piątkowy wpis

 

od jutra wszędzie ciepło, słonecznie, pogodnie, tak zapowiadają nowe prognozy pogody.
Czyli weekend będzie O.K.
A dzisiaj mamy piątek czyli jeszcze pracowity dzień i bardzo dobrze, bo w domu nudno, gdy się w nim dłużej siedzi.

Z ciekawostek : mam już nową lampkę na stoliku koło monitora, taką fajną, Ikeowską, gdy będę w nocy wstawała, nie muszę wtedy palić wszystkich górnych lamp, ta jest wystarczająca, widzę klawiaturę, mogę w nocy na niej pisać 🙂
Ale lepiej jednak, żebym nie musiała po nocy się tłuc. Tej nocy spałam jak suseł i ledwie co udało mi się oko otworzyć przed ósmą godziną.
Strach pomyśleć, co to będzie zimą, gdy jeszcze za oknem czarna noc o tej porze  będzie.
A w lotka znów nie wygrałam, jedyna pociecha, że znów szóstka nie padła, czyli znów będzie kumulacja, tym razem pewnie 12 milionów.
Poczekam do 30 milionów, wtedy dopiero wygram.
A teraz już się do pracy zbieram, bo robi się późno, a mój nowy aparacik na mnie już czeka 🙂
Miłego dnia

ale się porobiło

 

Wczorajsze expose pani premier Ewy Kopacz było krótkie i zwarte, zawarty w nim program był przejrzysty, opiewający różne programy, ale i tak opozycja skrytykowała to, że nie powiedziała tego, czy tamtego. Trudno, wtedy posłowie musieliby  siedzieć jeszcze co najmniej godzinę dłużej i znów byliby pewno nie zadowoleni, że to tak długo trwało.
Jednym słowem i tak nie dogodzisz wszystkim.
Kuriozalnym wyzwaniem, które rzuciła pani premier było wyzwanie dla Jarosława Kaczyńskiego, aby zakończyć wreszcie tą beznadziejną wojnę polsko – polską, zaniechać festiwal nienawiści.
I co się potem okazało? prezes Kaczyński podszedł do byłego premiera Tuska i podał my rękę, a Tusk ją uścisnął, Niesamowite, nawet Kaczyński powiedział, że to nie prawda, że on go nienawidzi. Nie wiem, na ile Tusk mu w to uwierzył, bo całkiem niedługo potem, podczas briefingu Kaczyński wytłumaczył reporterom, że on całkiem ten fakt inaczej widzi, mianowicie pani premier Ewa Kopacz odwrotnie sformułowała nieprawdziwą tezę o  tym, że jego nienawiść jest powodem sporu politycznego i on, Kaczyński chciał udowodnić, że jest inaczej. To znaczy jak jest, skoro zaraz po tym geście wytypowana do mowy posłanka Pisu dokładnie opluła panią premier, a dzisiaj Hofman stwierdził, ze Ewa Kopacz to jest co najmniej 2 – 3 poziomy niżej niż Jarosław Kaczyński. Ach ta pisowska mania
wielkości !!!!!
Tylko dziwne, że widza to tylko pisowcy, reszta, łącznie z całym światem widzą to jednak całkiem inaczej. Jakoś ten wysoko nad poziomy Kaczyński nie został zaproszony do Unii i nie powierzono mu żadnego odpowiedniego stanowiska. A Hofman?, no cóż mówi jak mu każą, bo ciągle jednak będzie otrzymywał poselską ( niezła) dietę, obojętnie, czy będzie w partii rządzącej, czy w opozycji. Na następną nową ” furę” za rok znów go będzie stać, a czego nie robi  ( nie mówi) się dla pieniędzy???
A potem było głosowanie w sprawie votum zaufania, które obecny rząd uzyskał ( na szczęście), mimo, że nieomal cała opozycja opowiedziała się przeciw (w tym SLD też), Zadziwił mnie tylko Palikot, który był za nowym rządem, ba, nawet stwierdził, że gdyby wiedział, że będziemy mieć taką wspaniałą panią premier, nigdy by z PO się nie wypisał. Czyżby chciał tam znów powrócić, po ogromnej klęsce, którą ostatnio zaliczył.
Jednym słowem pani premier nie będzie miała łatwo, bo już wiadomo, że opozycja będzie jej podobnie, lub nawet więcej niż Tuskowi, przeszkadzała.
Trzeba zaznaczyć, że jeszcze nie zdążyła jeszcze rządzić, a już ma wielu przeciwników, którzy czekają na jej potknięcia.
Czyżby pan Kaczyński i pan Miller byli kiedyś tacy nieomylni i do końca przeprowadzali wszystkie swoje założenia? Jeżeli tak, to dlaczego ich rządy kolejno upadały? Bo to jest fakt, że  u  p  a  d  a  ł  y  , a ten rząd został powołany nie z powodu upadku poprzedniego, ale z powodu awansu jego szefa, teraz mieniał się tylko premier ( no i kilku nowych ministrów).
To tyle ( na razie) o polityce.
A czasami napada mnie taka myśl, że rzeczywiście, żeby  chociaż na trochę do rządu doszedł Jarek, dopiero wtedy Polacy pojęliby, co naprawdę dla nich jest dobre.

Zmieniam temat : wczoraj dostałam przesyłką z  nowymi  e- papierosami, są zdecydowanie lepsze niż poprzednie, w tamtych denerwowało mnie to , że trzeba bardzo namęczyć się, żeby porządnie się zaciągnąć. Jednak chyba te pierwsze wersje były nie najlepsze, skoro zdecydowano się na ich likwidację.
Zobaczymy, jak będzie dalej, w każdym bądź razie do tej pory nie sięgnęłam do tej pory o „normalnego” papierosa, po prostu nie musiałam.
I bardzo dobrze, bo  po pierwsze już zaczynałam znowu w nocy „cherlać”, a po drugie, zawsze parę groszy znów zaoszczędzę.
Te nowe są też tej samej firmy  „Mild”, ale są nieco bardziej unowocześnione, zarówno filtr, jak i ładowarka jest zamontowana na magnesie, łatwiejsza jest przez to obsługa. Na razie mam go załadowanego firmowym liguidem, okazuje się, że będą kłopoty, bo trzeba je napełniać przy pomocy igiełki, czyli troszkę inaczej, niż poprzednie, ot takie małe utrudnienie, zawsze jest coś za coś. Dobrze, że zamówiłam więcej tych filtrów 🙂

Dzisiaj pogoda nie szczególna, trochę wczoraj padało, dzisiaj pewnie podobnie, na szczęście jest w miarę ciepło.
Miłego dnia życzę. Dzisiaj też na popołudniowej zmianie jestem !

jesienny wiersz Mii

 

Taki piękny wiersz Mia wczoraj napisała ( no, troszeczkę jej pomagałam)

Jesienne dni, MIA GOTOWAŁA

Jesień chodzi sobie polem
maluje wszystkie listki
pomarańczowo,brązowym,czerwonym kolorem.
Wiatr nam listki z drzewa zrywa
i cichutko w krzakach grywa.
Jeż na igłach jabłka nosi,
do swej norki je zanosi.
Wiewiórki się uwijają,
do swych dziupli orzechy chowają.
Wszystkie zwierzątka robią zapasy,
by mieć pożywienie w zimowe czasy.
Lubię gdy piękna jesień jest z nami
i sypie w około kasztanami.

Piękny ten wiersz, prawda Ulu?
Dzisiaj na Ciebie jeż figlarnie zerka, jasne, dzisiaj mamy kolejną środę przecież.
A jeżeli środa, to obowiązkowo kolejna róża dla Ulki, bez tego ani, ani.

Takie żółto herbaciane, jak słonko na niebie, które nam tak wczoraj pięknie przygrzewało.
Piękny miałam wczoraj dzionek Ulu, aż przyjemnie na ławce można było przysiąść i troszkę się ogrzać do słoneczka.
A znając Ciebie, pewnie znów gdzieś z kijkami na spacerze maszerowałaś, prawda?
Życzę Ci Ulu przyjemnego i dzisiejszego udanego dnia i ślę całuski z Krakowa.

Wczoraj na nowym aparacie zrobiłam zdjęcia aż czterem pacjentom, wcale nie miałam już żadnych kłopotów, świetnie sobie radę daję, czyli po prostu już po troszku z nowym aparatem się zaprzyjaźniam.
Dzisiaj i jutro mam popołudniową zmianę, od której już zupełnie się odzwyczaiłam, trudno, trzeba będzie zrezygnować z popołudniowej drzemki 🙂

Krótko politycznie : dzisiaj nowa pani Premier wygłosi w Sejmie expose i poprosi o votum zaufania.
Oj, ale się będzie działo. Oczywiście cała prawica przeciw, nic nowego, lewica pewnie znów dyplomatycznie się wstrzyma, a więc……..
Czy naprawdę przynajmniej raz na jakiś czas posłowie nie mogę skryć swojego złośliwego ” nie – bo nie”? Podobno wszystkim posłom chodzi o dobro Polski, jakoś mało to widać w realu………
Nawet górnicy stoją w pogotowiu przed sejmem, aby w razie potrzeby zareagować, takiej górniczej eskorty nie miał chyba do tej pory żaden premier podczas swego expose.
A ja dzisiaj mocno za panią premier Kopacz kciuki zaciskam!!!!!!!

Dzisiaj mamy już nowy miesiąc – październik, przywitał nas ciepło, ale pochmurnie. Ale już kilka następnych dni, w tym weekend ma być ciepły, śliczny i słoneczny.
A może ta piękna herbaciana róża dla Uli przyniesie nam i dzisiaj  słoneczne promyczki, kto wie……..
Życzę wszystkim miłej środy.